FELIETONYmasaż

Krak, krrrak – trzeszczą kości. To nie tortury, choć nuad thai (tajski masaż) i odgłosy, które wydaję z siebie podczas dtaad, czyli gwałtownego ruchu nastawiającego kręgosłup, świadczą o czymś zgoła przeciwnym. Pozory mogą mylić, ale jedno jest pewne: po godzinie, podczas której Ohm wykręca mnie na wszystkie strony świata, wychodzę z salonu i czuję się jak młody bóg… albo raczej boginka-joginka! 

Tradycja masażu w Tajlandii sięga ponad dwóch tysięcy lat. Dawniej wykonywany był on przez mnichów w świątyniach, dziś najlepsza i największa szkoła masażu znajduje się w Chiang Mai. Tradycyjny tajski masaż wykonuje się na sucho, ale dla wielu nieprzyzwyczajonych do tego rodzaju terapii może być to doznaniem wręcz traumatycznym, porównywalnym do intensywnej lekcji jogi. Z tą różnicą, że tę jogę ktoś wykonuje na waszym ciele, bo nuad peen boran (tradycyjny masaż) ma za zadanie rozluźnić nie tylko mięśnie, ale i odblokować kanały energetyczne (stąd dość bolesne punktowe uciskanie).

Nie każdy polubi się z tą techniką, dlatego salony oferują dziś różne formy delikatniejszego nuad naam maan z wykorzystaniem oleju kokosowego lub aromaterapii. Jakie to jest boskie! Mogłabym tak leżeć i być masowaną godzinami. Nieźle się zdziwiłam zatem, kiedy Phor, moja koleżanka Tajka, powiedziała mi, że ona nie chodzi na masaż, bo nie lubi. Takie dobrodziejstwa mieć tuż pod nosem i nie korzystać!? Zwłaszcza, że cena masażu tajskiego albo masażu stóp to 200 bhatów za godzinę (24 zł). Za masaż olejkiem trzeba zapłacić tylko niewiele więcej bo 300 bhatów (36 zł). 

Tajowie z reguły nie zostawiają napiwków po masażu.

Ja jednak robię to zawsze (no chyba że masaż był wybitnie zły, a i takie się niestety zdarzają). Masowanie to ciężka fizyczna praca, a przy tym zarobki są stosunkowo małe. Masażystki zwykle dostają 50% ceny płaconej przez klienta, czyli z masażu za 200 bhatów na rękę wychodzi 100 (12 zł). A co jeśli akurat w tym dniu mają tylko dwóch klientów? Dniówka w wysokości 24 zł to głodowa pensja, a w czasach pandemii większość masażystek, w tym również moja ulubiona, straciło pracę, bo salony były bardzo długo pozamykane. Niektóre z terapeutek mają umowy z właścicielami salonów i po prostu w nich mieszkają w zamian za pracę. Inne z pensji muszą dodatkowo opłacić sobie pokój, a bardzo często jeszcze wysłać pieniądze rodzinie na wsi. Z reguły zostawiam 100 bhatów napiwku (12 zł) za masaż olejkiem, ale nie jest to zwyczaj i masażystki w żaden sposób nie oczekują od was dodatkowych pieniędzy. 

No chyba, że jest to jeden z TYCH salonów masażu.

Happy ending czy soapy massage, podczas których wybiera się ulubioną panią po numerku przypiętym do bikini, wydają się cieszyć niezmienną popularnością wśród samotnych panów odwiedzających Tajlandię. To, co dzieje się podczas takiego masażu pozostawiam waszej wyobraźni. Czasem jednak niespodzianka może przytrafić się w na pozór zwykłym salonie, kiedy to ręka masażystki niebezpiecznie zbliży się w zakazane rejony. Panowie, miejcie się zatem na baczności. A ci szukający przygód niech lepiej od razu pójdą do dzielnicy czerwonych latarni. Niestety w wielu kręgach pokutuje jeszcze stereotyp masażystki-prostytutki. Moja masażystka Nena często opowiadała mi o przykrych sytuacjach, w których musiała się opędzać od nachalnych łap klientów. Teraz na drzwiach salonu, do którego chodzę, wisi kartka: „nie oferujemy nic poza masażem, prosimy szanować nasze terapeutki”. 

Dziś w Tajlandii wyjście na masaż to jak przysłowiowy wypad po bułki do sklepu.

Idziesz na zakupy, przed lunchem masz jeszcze godzinę wolnego? Co robisz? Idziesz na masaż. Plan na wieczór? Masaż i kolacja. Wakacje? Zawsze zaczynam od masażu. Nogi, ramiona, głowa, całe ciało. Możesz wymasować się na podłodze centrum handlowego (trochę ekstremalne jak dla mnie), w drewnianym tajskim domku z widokiem na morze (scrub z piasku wliczony w cenę) albo w salonie. Przygotujcie się jednak na to, że zamiast relaksacyjnej muzyki przyjdzie wam słuchać plotkujących masażystek. Ja nie narzekam, to świetna okazja na ćwiczenie języka!

Idąc ulicą w Bangkoku czy Pattayi, jak echo będzie się za wami ciągnąć come masssaaage, ale niestety jakość usług zależy od tego, kto ten masaż wykonuje. Na wyspie Koh Samed w tym samym miejscu miałam najlepszy i najgorszy masaż w Tajlandii. Każdy z nas jest jednak inny, dlatego warto spróbować różnych rodzajów masażu na własnej skórze (warto nauczyć się też kilku kluczowych tajskich słówek takich jak „dzieb” czyli „boli” i „bao bao”, gdy chcemy żeby masowano nas delikatniej). Ja zachęcam was do pójścia na masaż podczas pobytu w Tajlandii, bo jest on definitywnie jednym z największych dobrodziejstw tajskiej kultury!

Ania Kapyś

5 2 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze