Felietony9 rzeczy

Spodziewam się dziecka” – od sposobu, w jaki zareagujecie na takie zdanie, zależy więcej niż wam się wydaje. Niestety zdarza się, że mając jak najlepsze intencje, możemy sprawić komuś przykrość lub powielić szkodliwy stereotyp. Czego zatem nie należy mówić osobie ciężarnej? Oto subiektywna lista stworzona przez trzydziestopięciolatkę w pierwszej, nieplanowanej, ale bardzo chcianej ciąży. Co byście dodały do tej listy?

Czy to wpadka? Czy się staraliście?

Chyba nikt nie zadałby przy niezobowiązującej rozmowie przy kawie następujących pytań: „Jak często uprawiasz seks?”, „Ilu masz partnerów seksualnych?”, „Jakich metod antykoncepcyjnych używasz?”. Mimo to wiele osób nie problemu z tym, aby pytać o szczegóły poczęcia. Takie pytania dyktowane czystą ciekawością kierowane są do osób, które nie są w stałym związku, a mimo to decydują się na dziecko, ale też do par, które są ze sobą krótko lub wcześniej deklarowały brak chęci posiadania potomstwa. Co ich skłoniło do założenia rodziny? Otóż, odpowiedź jest prosta: to nie twoja sprawa. W dzisiejszych czasach nieplanowana ciąża jest traktowana jako wyraz braku dojrzałości lub odpowiedzialności i twój komentarz w tej sprawie może działać dodatkowo stygmatyzująco. Jeśli osoba w ciąży ci ufa, na pewno podzieli się swoją historią. Jeśli tego nie robi, to znaczy, że jest ku temu powód i należy to uszanować.

No nareszcie!

To zdanie ciśnie się na usta, gdy jesteś (lub wydaje ci się, że jesteś) w bliskiej relacji z ciężarną. W ferworze składania gratulacji może to być szczery wyraz radości, że okres oczekiwania na tę nowinę dobiegł końca. Tymczasem – jak wyżej: to nie twoja sprawa, czy ciąża była planowana czy nie, czy masz lat 20 czy 40, czy starania o dziecko trwały kilka lat czy miesiąc. Taki komentarz może być postrzegany jako oznaka zniecierpliwienia, że decyzja o ciąży zapadła za późno. Albo z drugiej strony, że zachodząc w ciążę osiągnęło się szczyt swoich możliwości życiowych (co oczywiście w wielu przypadkach nie jest nawet bliskie prawdzie). Czyjaś ciąża (lub analogicznie brak ciąży) nigdy nie powinna być ani powodem do zawodu, ani do nadmiernej ekscytacji, jakby stanowiła cel życia innych osób.

Znowu jesteś w ciąży?

Ciąża wielokrotna to nie wybryk natury. To też nie jest powód do wstydu lub zażenowania. Jednak takie pytanie implikuje, że należy się wytłumaczyć ze swojej decyzji. Inne wersje tego pytania: „W twojej/waszej sytuacji, czy to rzeczywiście dobry pomysł? Bo nie masz pracy, bo będziesz starszą mamą, bo słabo znosiłaś poprzednią ciążę, bo nie radzisz sobie z dziećmi? (niepotrzebne skreślić)”. Zaufaj, kobieta, która świadomie i w pełni sił umysłowych decyduje się na kolejne dziecko, na pewno przemyślała wszystkie te aspekty bardzo dokładnie. Ale niewykluczone też, że sama ma wątpliwości. Nie dowalaj jej. Bądź dla niej wsparciem i zadeklaruj jej chęć pomocy, jeśli to możliwe. 

Co u Was słychać? Jak się czujecie? Jak tam maluszek?

Mówienie do kobiety w ciąży w liczbie mnogiej, może wydawać się miłym gestem podkreślającym wyjątkowość jej stanu. Ale z drugiej strony może też umniejszać wagę jej osoby w tym procesie. Wiele osób w ciąży przeżywa na pewnym etapie kryzys tożsamości. Szalejące hormony zmieniają autopercepcję, ciężarna może czuć się zagubiona we własnych emocjach, nie wiedzieć, kim jest. Stawianie samopoczucia dziecka na równi, a nawet przed matką, nie poprawi sytuacji. Tymczasem szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko, dokładnie w takiej kolejności. Pytanie o samopoczucie nienarodzonego dziecka może też wprawić w konsternację, zwłaszcza na wczesnych etapach ciąży, kiedy dziecko nie ma jeszcze rozwiniętego układu nerwowego – wtedy dziecko się po prostu nie czuje ani dobrze, ani źle. Za to matka może w tym czasie sobie nie radzić psychicznie lub fizycznie. Zadbaj o nią, spraw, żeby poczuła się ważna, żeby poczuła się sobą. 

Tylko nie przytyj za dużo!

W czasach, gdy już powoli staje się normą, że nie komentuje się wyglądu drugiego człowieka, ta zasada nie dotyczy osób w ciąży. Komentarze w stylu: „uważaj, bo później trudno będzie zrzucić” są zupełnie akceptowalne społecznie (podobnie jak „obstawiam, że to będzie dziewczynka!” jako synonim tego, że kobieta „zbrzydła” w ciąży). Ciąża zmienia ciało, czasem nieodwracalnie. Nie chodzi tylko o wagę, ale też o kształt sylwetki, rozmiar piersi, wygląd skóry i włosów. Zmieniają się nawet stopy czy sposób chodzenia. Nie mówiąc już o zmianach wewnętrznych w systemie hormonalnym czy układzie nerwowym. Niektórzy przyjmują te zmiany z otwartością i spokojem, inni trudno się z nimi godzą. Być może ciężarna, z którą rozmawiasz, tęskni za swoją utraconą sprawnością fizyczną lub dawnym wyglądem. Nie musisz jej przypominać, że jej ciało się zmieniło. Ona widzi to codziennie w lustrze. Nie mówiąc już o tym, że zaburzona relacja z jedzeniem może mieć katastrofalne skutki dla matki i dziecka.

Bo jak ja byłam w ciąży…

To, że urodziłaś dziecko, a nawet dwa lub pięć, nie czyni cię specjalistką od ciąży czy porodu. Są za to eksperci i badania naukowe, które doskonale zgłębiają te procesy na reprezentatywnej próbie. Pamiętaj, że każdy jest inny i każdy trochę inaczej przeżywa ten stan. Dzieląc się swoimi subiektywnymi spostrzeżeniami, możesz bardziej zaszkodzić niż pomóc. Mówiąc o swoich traumach, możesz zwiększyć poziom niepotrzebnego stresu u ciężarnej, a chwaląc się swoją podręcznikową ciążą, sprawić przykrość komuś, kto właśnie zmaga się z problemami (których często nie widać na pierwszy rzut oka). Jeśli osoba w ciąży będzie chciała poznać twoje zdanie lub doświadczenia, to zapyta o to. A jeśli już naprawdę nie możesz wytrzymać, zanim coś powiesz zapytaj, czy twoja rozmówczyni na pewno chce to wiedzieć. Jej odpowiedź może cię zaskoczyć. 

Zobaczysz, przy drugiej ciąży…

Kobieta jeszcze nie urodziła, a już pakujesz ją w kolejna ciążę! Zwolnij! Pozwól jej się skupić na „tu i teraz” i cieszyć się wyjątkowością doświadczania pierwszej ciąży. Poza tym, dlaczego zakładasz, że będą kolejne ciąże? Na tym etapie trudno stwierdzić, czy będzie chciała kolejne dziecko, a także czy będzie mogła je mieć. Jeszcze za wcześnie na takie pytania (o ile w ogóle kiedykolwiek jest dobry moment…)

Nie chcesz znieczulenia? No, no, podziwiam, jesteś hardcorem… / Chcesz cesarkę? Nie chcesz nawet spróbować urodzić?

Wybór sposobu, w jaki chcemy dostarczyć nowego człowieka na świat, to kwestia bardzo indywidualna. Minęły czasy, kiedy wszystkie kobiety rodziły tak samo, w najgorszej z możliwych pozycji i najlepiej o tej samej godzinie. To, że możemy wybrać, jaki chcemy mieć poród, to jedno z największych osiągnięć medycyny i cywilizacji. Większość kobiet boi się porodu i wiele z nich z tego powodu nie decyduje się na poród naturalny. I chociaż osobiście uważam, że wynika to z pewnego tabu na ten temat i przekonania, że cesarskie cięcie to poród szybki, łatwy i przyjemny, a naturalny to tylko krew, pot i łzy, to jest to wyłącznie decyzja rodzącej. Z kolei traktowanie naturalnego porodu jako coś wyjątkowego i wymagającego heroizmu też nie jest dobrym rozwiązaniem. Bo jeśli coś pójdzie nie tak i będzie wymagana interwencja, kobieta może poczuć, że zawiodła, nie dała rady, przegrała walkę z samą sobą. Powstrzymajmy się zatem od komentowania i oceniania, który poród jest lepszy. Zamiast tego poleć jej film, książkę lub artykuł naukowy na temat wybranej metody. Ona na pewno to doceni.

Teraz to dopiero zrozumiesz (co ja przeżywam) / Teraz to pewnie w ogóle nie będziemy się widywać…

Pierwsze zdanie zwykle pada ze strony osób, które mają już dzieci, a drugie od osób, które ich nie mają. I oba są bardzo szkodliwe. Istnieje pewna atawistyczna wspólnota przeżyć, która dzielą rodzice bez względu na pochodzenie, miejsce zamieszkania czy wiek. Nie zapominajmy jednak, że każdy z nas jest trochę innym człowiekiem, nasze dzieci są innymi ludźmi i dla każdego rodzicielstwo znaczy coś nieco innego. To że dla jednych jest to droga pełna wyrzeczeń i poświęceń nie oznacza, że tak będzie w przypadku wszystkich rodziców. A nawet jeśli będzie, to nie jest dobry moment, aby straszyć ciężarną, jak to będzie ciężko po porodzie. Nie mów jej też, że przez dziecko stracicie kontakt. Oczywiście szalone imprezy lub spontaniczne wyjazdy będą zdarzać się od tej pory rzadziej (albo wcale). Pamiętaj jednak, że utrzymanie relacji zależy od obojga osób. Być może po porodzie ona będzie potrzebowała cię bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, ponieważ będziesz dla niej namiastką dawnego życia. Albo po prostu kimś, dzięki komu będzie mogła wypić herbatę, która jest jeszcze ciepła.

Magdalena Grzymkowska

5 2 votes
Oceń artykuł
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze