Duchy i upiory z różnych stron świata (2)

Duchy i upiory z różnych stron świata (2)

Osobiście nigdy nie mam dość historii o duchach oraz zwyczajach związanych z kultem umarłych i form, jakie przybiera. Fascynacja nadprzyrodzonymi miejscami i zdarzeniami to przecież ogólnoświatowy fenomen, czego przykłady możemy znaleźć zarówno we współczesnej literaturze, muzyce i filmie. Jak wyglądają, często demonizowane w Polsce obchody święta Halloween, jakie duchy straszą w Turcji, Afryce czy Irlandii i ducha jakiej niezwykłej kobiety czczą mieszkańcy Nowego Orleanu – tego wszystkiego dowiecie się z drugiej części naszych strasznych opowieści. 

Kasia Sosińska, Chiny, @PSZEPANIIJEJŚWIAT,

Hotel Clayton w Sligo (Irlandia)

Otwieram powoli zasklepione twardym, choć niespokojnym snem, powieki. Zerkam na puste łóżko obok. Choć go nie używałam, ma dziwny wklęsły ślad na brzegu, jakby ktoś na nim minutę temu siedział i na chwilę odszedł. Co u licha? No cóż, pewnie jestem przemęczona. Druga nocka z rzędu znów był pełna hałasów, dochodzących od sąsiadów z góry.

Mieszkanie w hotelu większości z nas kojarzy się z wypoczynkiem, ciszą i relaksem. A mi za ścianą, a właściwie nad sufitem, trafiła się rodzina z grupą niesfornych dzieciaków, a może nawet i paczka nastolatków, którzy postanowili urządzić sobie całonocne przyjęcie, nie szczędząc przy tym wrzasków, chichotów, tupotów i jakiś dziwnych zgrzytów, podobnych do dźwięków rozstrojonych skrzypiec, na których to swoich sił być może próbował  jeden z lekko wstawionych już młodzieńców. Doprawdy nie wiem jaka Sodoma i Gomora miała miejsce w irlandzkim Hotelu Clayton w Sligo, w którym przebywałam w styczniu 2012 roku, ale jedno wiem na pewno – bardzo ostro poskarżyłam się na te hałasy recepcjonistce, która tylko spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem i cichutkim, aczkolwiek pewnym siebie głosem rzekła: “Ale nad Pani pokojem, a właściwie na całym piętrze, nie ma obecnie jeszcze żadnych gości!”. Nie miałam czasu na dyskusję. Czekał mnie długi dzień w nowej pracy, więc machnęłam ręką i powiedziałam, że załatwimy to wieczorem. Natomiast wieczorem zmieniłam, już nie tylko pokój, ale i hotel. Jak się tego dnia dowiedziałam od znajomych w pracy, budynek hotelu Clayton do 1992 roku był szpitalem psychiatrycznym i po dziś dzień krąży legenda, że wielu źle traktowanych pacjentów od czasu do czasu mści się na niewinnych gościach hotelowych. Tam po prostu straszy! Czy tego dnia nawiedziły mnie duchy? Wierzcie mi albo nie, ale po dziś dzień nie mogę ogarnąć moim pragmatycznym umysłem tego, co tam zaszło. I po dziś dzień wynajmuje pokoję tylko z jednym łóżkiem. Tak profilaktycznie. 

Wiola, Kanada

Halloween w Kanadzie

Halloween w Kanadzie to tak ważny dzień, aż czasem zastanawiam się kiedy oficjalnie będzie dniem wolnym od pracy. Czasem już pod koniec lata zaczynają się pokazywać w sklepach pierwsze ozdoby, słodycze i kostiumy. U mnie w pracy każdy dział ozdabia swój pokój, często wszyscy przebierają się w danej tematyce tak, aby wspólnie razem reprezentować własny zespół. Sama czasem bywam czarownicą, biedronką albo klaunem. Tak naprawdę jest to dzień bardzo wesoły i słodki – bo przecież Halloween to dzień pełen cukierków i czekolady. 

Moje córki już kilka tygodni przed Halloween wymyślają kostiumy, za kogo się przebrać i jak najlepiej wyglądać w szkole. Konkurencja jest ogromna! Przyznam szczerze, że kostiumy trzeba trochę wcześniej kupić bo tydzień przed Halloween nie ma już zbyt wielkiego wyboru. Jest też dużo imprez dla dzieci i dorosłych. Już we wrześniu można zobaczyć pierwsze ozdoby przed domami sąsiadów, a wieczorem  dużo kolorowych światełek, dyń czy różnych „strasznych” postaci.

W dniu Halloween zazwyczaj spotykam się ze znajomymi z dziećmi i razem spacerujemy od domu do domu. Moje zadanie polega głównie na noszeniu torebek ze zdobytymi słodyczami. Natomiast u nas w domu zostaje tatuś, który rozdaje cukierki. 

Paulina Kowalska, USA, Pamiętnik Emigrantki

Marie Leveau – Królowa Voodoo

Nowy Orlean to jedno z ciekawszych miejsc w Stanach Zjednoczonych. W tym bogatym tyglu kulturowym od kilku wieków mieszają się wpływy francuskie, hiszpańskie, afrykańskie i karaibskie. Zaś nad całym miastem i jego mieszkańcami czuwa pewna dobra dusza – dusza Marie Leveau, miejscowej mambo, Królowej Voodoo. Marie, na co dzień niepozorna, choć wzbudzająca zaufanie bogatych klientek fryzjerka i pielęgniarka, prywatnie matka siedemnaściorga (!) dzieci, w wolnych chwilach zajmowała się okultyzmem. Odprawiała magiczne rytuały, tworzyła talizmany i eliksiry, odprawiała egzorcyzmy i przepowiadała przyszłość, ale także wspomagała radą miejscowych notabli oraz pocieszała biednych i więźniów. Była uwielbiana przez nowoorleańczyków aż do swojej spokojnej śmierci w 1881 roku. 

Szczątki Marie spoczywają najprawdopodobniej na nowoorleańskim cmentarzu St. Louis nr 1. Choć nie ma stuprocentowej pewności co do miejsca pochówku Królowej Voodoo, jej prawdopodobny nagrobek (całkiem zwykła, biała bryła) każdego dnia przyciąga miejscowych i turystów. Według lokalnych wierzeń, Marie nawet zza grobu służy swoją pomocą ludziom w potrzebie. Jak zostałam poinformowana przez pewną nowoorleankę, spacerując po St. Louis nr 1, wystarczy przyjść na cmentarz i wypowiadając życzenie, przy grobie Marie nakreślić trzy symbole „X”. Ale uwaga! Prosić można jedynie o rzeczy niematerialne. Gdy Marie spełni prośbę, koniecznie trzeba wrócić nad jej grób i podziękować, zostawiać trzykrotność dowolnego podarunku – na przykład w postaci monety, kwiatka lub świecy. Patrząc, ile drobiazgów można codziennie znaleźć pozostawionych wokół grobu Marie, nowoorleańska mambo musi być całkiem niezła w pomaganiu potrzebującym!

Iona Gülü, Turcja, Bibi on board

Turcja – bloki, które straszą  

W Turcji istnieją dwa „nawiedzone” bloki. Pierwszy blok znajduje się w Ankarze i znany jest jako „Apartament nr 129”. Podobno w 2009 roku dwie studentki Bliskowschodniego Uniwersytetu Technicznego postanowiły o 1:00 w nocy odprawić satanistyczną mszę. Dziewczyny tej samej nocy zmarły w tajemniczych okolicznościach. Według zeznań osób, które tam kiedyś mieszkały, w bloku dawały się we znaki silne wstrząsy, wskutek których ruszały się meble, a szyby w oknach popękały. Cały budynek został ewakuowany i nikt już tam nie zamieszkał. Śmiałkowie, którzy dostali się do “129-tki”, dość szybko uciekali przez “odstraszający smród, który tam panuje”. 

Drugi “nawiedzony” blok stoi w Antalyi, w dzielnicy Kırcami. Od ponad dziesięciu lat mieszkań ani się nie sprzedaje, ani nie wynajmuje. Dlaczego? Byli mieszkańcy mówili, że potrafili zasnąć i obudzić się w łazience, słyszeli dziwne dźwięki lub widzieli okna i drzwi poruszające się bez powodu. Na temat tych “paranormalnych zjawisk” krążą dwie legendy. Pierwsza z nich głosi, że blok wybudowano na miejscu cmentarza. Według drugiej legendy, dziewczyna tam mieszkająca oszalała i zabiła własną matkę. Dwóch studentów, w ramach żartu, udało się nocą przed “nawiedzony” budynek i nagrało filmik na YouTube. Można było na nim zauważyć przechodzącą białą postać w oknie. Cóż, nawet, jeśli to efekt zabawy światłem, działa bardzo mocno na wyobraźnię.

Barbara Kwiatek, EDU Afryka, Pogranicze Beninu i Togo w Afryce Zachodniej

Gdzieś na pograniczu Beninu i Togo, tuż nad rzeką graniczną Mono, znajduje się Święty Las. To miejsce szczególne. Pełno w nim fetyszy, magicznych miejsc. Jest też maleńkie jeziorko, które słynie z niesłychanie czystej i dobrej wody o czarodziejskich i uzdrawiających właściwościach. Wstęp do tego miejsca zarezerwowany jest wyłącznie dla inicjowanych adeptów voodoo – opiekunów fetysza Kpessou. Poza nimi nikt nie może tutaj wejść. Złamanie tego zakazu niesie za sobą bardzo poważne konsekwencje. Trzeba przeprosić ducha fetysza Kpessou. Robi się to w trakcie specjalnych i bardzo kosztownych ceremonii. 

Zdarza się, że z tego niezamieszkałego lasu dochodzą odgłosy życia. Słychać rozmowy, dźwięki z gospodarstwa domowego jakby ktoś rozbijał w dzieży gotowany maniok, unoszą się także dymy z palenisk czy też czuć zapachy przygotowywanych potraw. Czasami widać snujące się po lesie osoby, które zapraszają do siebie do domu, aby odpocząć, aby napić się wody. Bywa, że powracający z połowu rybak czy spracowany w polu rolnik skuszą się wizją odpoczynku, zjedzenia czegoś dobrego i napicia się chłodnej wody. Gdy podążając za spotkaną osobą, dochodzą do Świętego Jeziora, odgłosy cichną, zapachy przestają się unosić, zaś sam przewodnik gdzieś znika. Zaczyna za to wiać silny wiatr. Na wodzie pojawia się wir, który wciąga przybysza do wody. Co się dzieje dalej, nikt nie wie. Niektórzy potem odnajdują się po drugiej stronie rzeki, przy zupełnie innym jeziorku. 

Kim są mieszkańcy Świętego Lasu? To prawdopodobnie zmarli, którzy jeszcze nie zasiedlili świata przodków, ponieważ czasami żyjący krewni nie dopełnili wszystkich niezbędnych ceremonii, aby zmarli członkowie ich rodzin przeszli ze świata zmarłych do świata przodków. 

Zebrała Justyna Michniuk

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subskrybuj  
Powiadom o