Tyle wiesz, ile ci mówią. Trochę o internecie w Chinach

Po raz kolejny w tym tygodniu wylądowałam w mojej bezpiecznej bańce, gdzie mogę się otwarcie wypłakać, potupać nogami i wykrzyczeć głośne f***k!!! w mokry jeszcze od ostatniej kąpieli ręcznik. Siedzę bezwładnie na toalecie, a gorzkie łzy rozpaczy ciekną mi po rozpalonych ze złości policzkach. Kątem oka zerkam na roztrzaskany o kafelki podłogowe telefon. Mój najlepszy…