Ja i mój mały koniec świata

Od ponad tygodnia jestem w raju. Filipiny, wyspa Palawan. Kolejne z podróżniczych marzeń w końcu osiągnięte. Plaża, palmy, słońce, laguny, cisza i spokój. Przepięknie tutaj. Dokładnie to czego potrzebowałam po ponownym intensywnym pół roku życia w Chinach. Odkąd w sierpniu wróciłam z Europy dokończyć mój dwuletni kontrakt (półtora roku już za mną) wydaje mi się,…