REPORTAŻE

Moje miasto Vancouver

Pamiętam, że kiedy przyjechaliśmy do Kanady w sierpniu 2014 nie wiedziałam o Vancouver nic.

No dobrze, wiedziałam, żeby miasto było gospodarzem igrzysk olimpijskich w 2010. Jakoś mi ta niewiedza nawet specjalnie nie przeszkadzała. Miasto, jak miasto, trzeba je sobie poznać, oswoić, ludziom się poprzyglądać. A na przewodniki i część historyczną jeszcze przyjdzie czas.

Kiedy więc zaczęłam myśleć, jak Wam opowiedzieć, jakie jest moje Vancouver, nie mogłam się zdecydować, z której strony ugryźć temat. Vancouver, mimo że przypomina wiele aglomeracji Ameryki Północnej, ma też w sobie to coś, jedyne w swoim rodzaju. Nie zawsze pozytywne czy zrozumiałe dla imigranta, o czym dalej, ale jednak sprawiające, że miasto corocznie ląduje w czołówce miejsc najlepszych do życia.

To zaczynamy wyliczankę 🙂

W Vancouver mieszkańcy narzekają na pogodę. Jak deszcz, to źle, jak słońce, to za gorąco. Miasto z racji położenia nad Pacyfikiem, z górami za plecami, ma dość łagodny klimat jak na kanadyjskie standardy. Stąd często pada. I dlatego Vancouverczycy  mogą poszczycić się sporą kolekcją parasoli, a na tutejszym uniwersytecie pojawił się ostatnio biznes w postaci wypożyczalni parasoli poprzez aplikację na smartfonie. Nie ma co, bez parasola ani rusz w mieście, które z powodu deszczu otrzymało ksywkę Raincouver.

Jak pada, to pada, stąd dzieci z Vancouver mają niewielkie szanse na White Christmas. Ale nie ma co płakać, śniegu można szukać na któreś z okolicznych gór: Grouse Mountain, Seymour Mountain czy Cypress Mountain. Funkcjonują tam przyjemne kurorty narciarskie, gdzie każdy może poznać uroki szusowania. A do miejscowości Whistler, mekki snowboardzistów, gdzie odbyła się olimpiada w 2010, jedzie się niecałe dwie godziny, w bonusie otrzymując przepiękną widokowo drogę Sea to Sky.

Olimpiada 2010 to jest takie wydarzenie, które na stałe wpisało się w historię miasta. Najlepszy czas ever dla wielu Vancouverczyków. Dowodem niech będzie nieustająca miłość do tamtych chwil, czule pielęgnowane wspomnienia, obecność olimpijskich gadżetów w ofercie sklepów i oblężenie Wioski Olimpijskiej w Whistler. Trudno się dziwić – Kanadyjczycy zdobyli wtedy 14 złotych medali, co sprawia, że są rekordzistami w tej kategorii.

Oprócz tematu Olimpiady emocje sięgają zenitu, kiedy Vancouverczycy rozmawiają o hokeju. Logo drużyny Vancouver Canucks jest obecne wszędzie, od przedmiotów użytku codziennego, po deklaracje na autobusach w dniu meczu: Go Canucks, go! Każdy mieszkaniec ma swoich ulubionych zawodników, a kiedy w Pacific Coliseum odbywają się mecze, to korki wieczorową porą gwarantowane!

10

O korkach i jakości jazdy w mieście też można sporo powiedzieć. Korki skutecznie utrudniają funkcjonowanie w wąskim Downtown. Stąd plany Urzędu Miasta i zachęta burmistrza, żeby przesiadać się na rower. Miasto oferuje dobrze rozwiniętą siatkę ścieżek rowerowych, które pozwolą przebić się przez Śródmieście, świetne trasy nadmorskie oraz możliwość przewożenia rowerów w autobusach i metrze. Zatem zamiast kisić się w samochodach, Vancouverczycy przemieszczają się rowerami, jakże zdrowym środkiem transportu.

1 2 3 4 5

A zdrowie, zdrowe rzeczy, to jest to, co tutejsi mieszkańcu lubią najbardziej. W Vancouver każdy biega, chodzi na siłownie, jeździ na rowerze, nartach, pływa po Pacyfiku kajakiem czy paddle board (rodzaj łódki z wiosłem, na której się stoi) czy praktykuje jogę w którymś z licznych parków. Mieszkańcy dzielą się przepisami na sałatkę z jarmużem czy polecają sobie rodzaje wody kokosowej, rzucając hasłami: shop organic i shop local. Dobrze jest być w Vancouver hipsterem, w któreś z rozlicznych kafejek, pochylonym nad laptopem z jabłuszkiem.

Miasto jest mekką dla młodych ciałem i duchem, otwartym na wszelkie pomysły i inicjatywy. A jeśli jeszcze do tego jesteś specjalistą w IT, Vancouver jest miastem idealnym. Przygarnie cię któryś ze start up’ów technologicznych, wyrastających tutaj jak grzyby po deszczu, czy odział firmy z Doliny Krzemowej, przeniesiony do Vancouver ze względu na tańsze podatki i tę samą strefę czasową.

Pracę da się znaleźć. Ale taniego mieszkania już niekoniecznie. Na wiosnę echem w całej Kanadzie odbiła się akcja mieszkanki Vancouver #DontHave1Million, nagłaśniająca problem młodych ludzi , których nie stać na mieszkania, bo ceny tychże sięgają kosmicznego pułapu. Rynek nieruchomości skutecznie zniechęca do pozostania w Vancouver, stąd wielu młodych przenosi się do miejscowości ościennych: Burnaby, Surrey, Richmond. Zresztą nie tylko młodych.

7 8 9 11 12

Sporo jest w nich również imigrantów, którzy tłumnie przybywają do Vancouver, zwłaszcza z Azji. Trudno się dziwić, skoro jest to jedyne duże kanadyjskie miasto położone nad Pacyfikiem i łatwiej stąd polecieć na Hawaje niż do Polski. Niestety lotów do Europy jest z Vancouver dużo mniej niż z Toronto, ale warto polować na promocyjny bilet (< 1000 CAD) i odwiedzić to niesamowite miasto.

Przeczytałam to, co Wam napisałam i dotarło do mnie, że niewiele jest tutaj na temat zabytków. Trochę słaby to wpis jak na przewodnik. To właściwie moje mikroobserwacje na temat tego miasta. Może o zabytkach [dyskretne kaszlnięcie] będzie następnym razem 😀

Podobno prawdziwi mieszkańcy Vancouver zawsze mówią o nim jako o najlepszym mieście na świecie, nawet jeśli nigdy nie wyściubili nosa poza granice swego miasta i nie mają go z czym porównać. Po prostu the best city in the world.

Ja też Cię lubię, Vancity !

Autorka tekstu i zdjęć: Kasia / Kanada / Kanada się nada

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

8 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Allochtonka
Allochtonka
6 lat temu

Byłam w Vancouver w 1992. Widzę, że trochę się zmieniło. Chyba pod każdym względem. Ale to tak jak wszędzie. Piękne miasto i miłe do życia. Pozdrowienia!

Kasia w San Francisco

Super! Wyjazd do Kanady jest moim marzeniem. Obecnie mieszkam w Kalifornii, ale licze na Rockies w tym roku.

Polka Girl
6 lat temu

Gory Skaliste sa przepiekne! Ja mieszkam w Calgary, skad rozposciera sie niesamowity widok na Rocky Mountains. San Francisco tez jest super! A mi w tym roku marzy sie Nowy Jork 😉

Polka Girl
6 lat temu

Mialam okazje byc w Vancity 3 lata temu i uwielbiam to miasto, nawet pomimo tego ze przez wiekszosc mojego pobytu padalo. Mam w planach wybrac sie tam po raz kolejne, kto wie moze w tym roku. Z Calgary do Vancouver w koncu nie jest tak daleko 😉 Pozdrawiam.

Kasia Jeziorska
6 lat temu

Cześć wszystkim 🙂 Bardzo się cieszę, że mogłam napisać dla Klubu tego posta, bo o czasami zapominam, za co ja tak lubię to miasto. Dzisiaj wymyśliłam, że jak mi się nie będzie chciało nic robić, jak dzień będzie do de, jak zapomnę, o co w tym wszystkim chodzi, to mam iść na most Cambie i się rozjrzeć. Przypływ dobrej energii gwarantowany ! Takie moje postanowienie noworoczne.
Aaaaa, no i dajcie znać, jakbyście były/byli w Vancouver – może jakaś wspólna kawa ? pozdrawiam serdecznie 🙂

Kate Kate
Kate Kate
6 lat temu

pieknie! no oprocz deszczu. Niedlugo tez mam zamiar mieszkac w Kanadzie:)

magdalena panecka
5 lat temu

Super podsumowanie! Typowych przewodników i postów o zabytkach można znaleźć multum, ale już o codziennym życiu tak dużo informacji nie ma 🙂 Chyba jednak ta Kanada ma coś w sobie, że po prostu trudno jej nie polubić chociaż. Ja niedługo kończę mój 6 miesięczny pobyt w Montrealu, i zapłaczę nie raz i nie dwa przy odlocie – no, poza pogodą – zakochałam się po uszy. 🙂 A w międzyczasie (sierpień) – lot do Calgary, wyjazd w Rockies, a potem Vancouver i wyspy i powrót tu po walizy. PS: Nie chciałabyś/nie chciałaby Pani się może spotkać, gdy będę w Calgary?! Pozdrawiam,… Czytaj więcej »

Ola
Ola
3 lat temu

Wielkie dzięki. Bardzo dobrze się czytało i czuję apetyt na więcej. Pozdrawiam serdecznie.