FELIETONYZima w Grecji

Mieszkam w miejscu, gdzie zamiast bitwy na śnieżne kulki odbywa się niejako parodia tej czynności przy użyciu zwiniętych białych kartek papieru. Lodowiska mają niewiele wspólnego z taflą zamarzniętej wody, ale są.

Święta na Krecie

Bałwana lepi się wysoko w górach, a następnie przewozi się go na masce samochodu na słoneczne niziny.

Nie rosną tutaj świerki. Te sprowadzane tylko i wyłącznie w grudniu kosztują fortunę i z góry przewidziane są do śmieci, bo posadzone w ziemi szybko marnieją. Dla zachowania równowagi w bożonarodzeniowym krajobrazie wilczomlecz nadobny (poinsecja), czyli gwiazda betlejemska, rośnie tutaj w co drugim ogrodzie.

Nie ma opłatka ani karpia, a kiszoną kapustę i mak też wcale nie jest łatwo zdobyć. Nie ma Mikołaja ani nawet Gwiazdora, jest za to święty Bazyli, ale dopiero w Nowy Rok.

Grudzień zamiast przyprawą korzenną pachnie tutaj pieczonymi kasztanami, mandarynkami i pomarańczami, świeżo pędzonym bimbrem i tłoczoną w przetwórniach oliwą.

Zima po Grecku

Zamiast odśnieżania uskutecznia się odwilżanie. Zamiast kozaków nosi się kalosze.

Zima to czas, gdy w domach i mieszkaniach honorowe miejsce zajmuje gruby dywan, którego nie ma tam przez pozostałe ciepłe pół roku. W ruch idą piecyki elektryczne, klimatyzatory, kominki, piece opalane drewnem oraz kaloryfery na olej opałowy lub pestki oliwek. Nieważne, że termometr wskazuje całkiem ładnie wyglądającą dodatnią temperaturę. Bywa zimno do szpiku kości. Zimowe sztormy i ulewy nie rozpieszczają, ale szybko przyozdabiają się w tęcze, dlatego ciężko chować do nich urazę.

Zima na Krecie jak widać, różni się całkiem mocno od tej w nadwiślańskim kraju. Kiedy raz na jakiś czas temperatura spadnie tutaj do – bagatela – minus dwóch stopni Celsjusza, a pełne serpentyn drogi pokryje biały puch, życie zostaje kompletnie sparaliżowane. I to pod dobrze nam Polakom znanym i nadużywanym hasłem: “zima zaskoczyła drogowców”. Tutaj rzeczywiście można być zaskoczonym, ale nie tyle drogowcem co kierowcą szczególnie dlatego, że pojazdy nie posiadają opon zimowych.

Gdy na Krecie pada śnieg, zamykane są szkoły, a wiele osób nie dociera do pracy, bo nie ma jak. Jest połowa grudnia, późny wieczór. Siedzę w wełnianym swetrze z elektrycznym piecykiem u stóp i kocem na kolanach. Ciepła herbata znajduje się po prawej stronie monitora, a po lewej na ekranie telefonu prognoza pogody wskazuje prześmiewczo czternaście stopni Celsjusza na zewnątrz. Zima.

Kreta

Karolina Krajnik

4.7 3 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
trackback

[…] Kreta […]