EMIGRACJAFELIETONYszok kulturowy

Kiedy jako nastolatka zaciągnięta przez babcię przed telewizor do wspólnego oglądania losów Marii z przedmieścia po raz pierwszy zetknęłam się z językiem hiszpańskim oraz mocno wyretuszowanym Meksykiem, nawet nie przypuszczałam, że los zaprowadzi mnie właśnie tu. A jednak, oto jestem. I chyba nikogo nie zdziwi fakt, iż prawdziwy Meksyk ma się nijak do stereotypów typu: pan w sombrero i kolorowym poncho pomykający na osiołku pośród kaktusów.

Co my Polacy tak naprawdę wiemy o Meksyku? W epoce Internetu dostępnego nawet w zegarku, świat nie powinien mieć przed nami tajemnic. A jednak całkiem sporo osób twierdzi, że Meksyk leży w Ameryce Południowej, ewentualnie Ameryce Środkowej. Ale spokojnie, po przyjeździe okazało się, że Meksykanie o Polsce wiedzą równie mało, mamy więc remis. „Aaaaaa Polonia…” – tak brzmi standardowa reakcja, kiedy zapytana o moje pochodzenie wymieniam nazwę naszego kraju. Przy czym przeciągłemu „a” towarzyszy wyraz kompletnego zagubienia na twarzach rozmówców. Na ogół, bo na szczęście nie zawsze.

Młodzi znają Lewandowskiego, starsi papieża Jana Pawła II i od tego momentu jesteśmy w domu, obie te postaci cieszą się tu bowiem olbrzymim szacunkiem a my, Polacy, niekłamaną sympatią. Meksykanie lubią Polaków i to było bardzo pozytywne odkrycie. Za co dokładnie nas lubią, trudno powiedzieć, ale w Polsce również słyszałam o Meksykanach głównie pozytywy i to od osób, które w prawdziwym życiu nigdy nie miały z nimi do czynienia. 

Nigdy nie mów „nie”

Skoro są tacy otwarci i przyjacielscy, łatwo mi będzie się tu zadomowić, myślałam, rozpakowując walizki. Ależ byłam naiwna! Zachęcona tą rozsławioną otwartością Meksykanów postawiłam na szczerość i pytana o zdanie, odpowiadałam zgodnie ze stanem rzeczy. Nie zawsze były to może odpowiedzi, które rozmówca pragnął usłyszeć, ale liczyłam na to, że powiedzieć można wszystko, jeśli tylko robimy to z szacunkiem i wyczuciem.

Nie można było bardziej się pomylić. W tutejszym słowniku „nie” zostało umieszczone na liście słów wysoce niepożądanych a wręcz zakazanych. My Polacy lubimy mówić wprost bez owijania w bawełnę i bardzo cenię ludzi, którzy potrafią odmawiać bez zbędnych ceregieli. Przecież dzięki temu obie strony mogą oszczędzić masę czasu, nerwów i energii. W Meksyku ważniejsza okazała się intencja niż czyny i mimo, iż mieszkam tu już pięć lat, nadal nie potrafię się do tego dostosować. Co mi po setkach obietnic, z których nic nie wynika? Po co się na coś umawiamy, skoro w 70% przypadków zostanę wystawiona do wiatru? Nie można po prostu powiedzieć, że nie? Nie przyjdziemy na imprezę, nie zrealizujemy zlecenia, nie dokończymy pracy…

Ileż razy czekałam: na fachowców, na prawniczkę, na kolegów muzyków. Co się dzieje z tymi ludźmi? Otóż owszem, obiecali, żeby okazać zainteresowanie, wsparcie, że to dla nich ważne. Intencja się liczy. W Polsce mawiamy: dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Tutaj na odwrót. Jeśli mówisz „nie”, to jakby ludzie cię nie obchodzili. A kto chciałby się zadawać z osobą, która ma cię w nosie? Nikt. A kto chce się zadawać z tym, który obiecał, ale nie zrobił? Wszyscy! Bo przecież pomiędzy obietnicą, a jej zrealizowaniem płynie ocean czasu, prądy mogą zanieść nas w nieznanym kierunku, któż może to przewidzieć? Ale w sercu i tak pozostanie nasze „tak”.

Komfort, a wygląd

Budzi mnie słońce, codziennie. Na szybach mamy odbijające światło ekrany, a i tak o ósmej rano szkło jest już nagrzane do czerwoności. I tak od marca do stycznia. Zawsze chciałam mieszkać w tropikach, ale tego nie przewidziałam. Sandały, szorty, bluzeczki na ramiączkach to mój zestaw obowiązkowy. Makijaż? Nie ma mowy, rozpuszcza się po pięciu minutach. Włosy? Żałośnie wiszą przyklejone do głowy. Oto ja przez większość dni w roku.

Dla Meksykanek to niedopuszczalne. Kobieta ma być sexy! Obcasy, makijaże, sztuczne rzęsy, obcisłe do granic możliwości sukienki, pod nimi często gorset, bo, drogie panie, talia ma być wąska, ale biodra prowokacyjnie wydatne. Wszystko co tylko może być krągłe, należy podkreślić, żadne tam chłopięce sylwetki  à la Chodakowska. Kto by taką chciał?

Przy tutejszych pięknościach nie mam więc szans, mimo że dla nich nasz typ urody to niedościgły wzór. „Jesteście dla nas jak anioły” – powiedziała mi kiedyś przyjaciółka Polka mieszkająca jedynie sześć godzin jazdy od Veracruz. Jak na meksykańskie warunki to rzut beretem. Według moich latynoskich koleżanek bezczelnie marnuję swój potencjał, chodząc ubrana jak chłopczyca. Ja stawiam na względny komfort, one chcą uwodzić, prowokować, zachwycać. Poddaję się i włączam klimatyzator ubrana w top i spodenki od piżamy.

Mężczyźni są niebezpieczni

W Polsce miałam wielu przyjaciół obu płci i często wyskakiwaliśmy razem na kawę czy lunch w przeróżnych konfiguracjach. Sam na sam z mężczyzną nawet jeśli byłam aktualnie w związku, to przecież nic złego. Mój mąż jest Meksykaninem, ufamy sobie i mam tu pełną swobodę, nie jest zazdrosnym tyranem i nie trzyma mnie pod kluczem. Odradził mi jednak przyjmowanie zaproszeń od kolegów. W tej kulturze akceptowanie spotkania sam na sam, nawet jeśli chodzi o dobrego kumpla z pracy, może być odczytane jako zgoda na coś więcej.

No nie! I co zrobić, jeśli dogadujemy się lepiej z mężczyznami niż z innymi kobietami? No to mamy problem. I to jest prawdziwy szok kulturowy! Kwestia zdejmowania butów po wejściu do domu wydaje się przy tym sprawą drugorzędną. Kwestie damsko-męskie w Meksyku to temat na książkę, jednak w dużym skrócie mogę powiedzieć, że nudy nie ma. Tutejsi panowie słyną nie tylko z gorącego temperamentu, ale i z łatwości, z jaką wypowiadają komplementy. Kobieta może czuć się tu dopieszczona do granic wytrzymałości.

“Królowo, księżniczko, moje serce, moja duszo” – czy oni mówią to na serio? Jak najbardziej! Na początku nie wiedziałam, jak na to reagować, w Polsce „kochanie” w zupełności wystarczy. A Latynosi mają fantazję i potrafią oczarować słowem. Co gorsza oczekują tego samego, na szczęście trafił mi się mąż introwertyk stąpający mocno po ziemi, tak więc nasze rozmowy są w miarę normalne. Nie wiem, czy zniosłabym tyle ozdobników. Jednak znam wiele ofiar, które wpadły w sieci utkane z komplementów i kończyło się na łzach wylewanych w poduszkę.

Tutaj bowiem flirt to gra, „te quiero” (kocham cię) może paść już podczas pierwszego spotkania, ale czy to miłość? Nie. Biada tej, która da się nabrać, a nabierać dają się często turystki lub nowoprzybyłe emigrantki, w ostatnich latach również cudzoziemki poznane w mediach społecznościowych.

Tutejsi mężczyźni tworzą magię, iluzję,

liczy się tu i teraz, kobieta ma czuć się piękna, wyjątkowa, pożądana. Bez planów na przyszłość, przywiązywania się do obietnic, do słów. I właśnie nauczenie się traktowania słów z dystansem w każdym możliwym kontekście okazało się dla mnie największym wyzwaniem. Umysł przyjął to już do wiadomości, ale nawyki jak na razie okazują się silniejsze.

Ile potrwa moja wewnętrzna walka? Być może zawsze będę odbywać tę szarpaninę, a przecież i tak przegram, jestem tu w mniejszości. Czy to źle? Zależy od punktu widzenia, ale właśnie to różnice w postrzeganiu świata sprawiają, że życie na emigracji nabiera głębszego sensu. Jestem tu by odkryć siebie na nowo, nauczyć się pokory, bo czy mój dotychczasowy styl życia był lepszy, bardziej wartościowy niż ich?

Kim jestem, by zmuszać innych do dopasowania się do mnie. Bywa trudno, niewygodnie, ale miłość to największa nagroda. I świadomość, że każdego dnia rozumiem ten kraj coraz lepiej, a tym samym odbywam niekończącą się podróż w głąb siebie. 

Barbara Piotrowska de Navarrete

KALENDARZ POLKI 2023

kalendarz na cztery pory roku

Już po raz trzeci zabieramy Was w całoroczną podróż dookoła świata wraz z Kalendarzem Polki, jedynym w swoim rodzaju plannerem-książką.

Tym razem czeka na Was jeszcze więcej zdjęć i tekstów, których autorkami jesteśmy my – Polki z Klubu Polki na Obczyźnie. Znów opowiadamy o tym, co jest nam najbliższe – o życiu na emigracji oraz pasji do podróżowania i odkrywania świata. O lokalnych ciekawostkach, świętach, wyjątkowych miejscach i smakach, ale także o naszych marzeniach, wspomnieniach i przemyśleniach. 

Do każdego egzemplarza dodajemy eko torbę na zakupy w prezencie (do wyczerpania zapasów).

5 4 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze