REPORTAŻE

Kto wie, gdzie leży Perpignan?

Chyba niewielu Polaków zna w ogóle Perpignan z nazwy i pewnie nawet nie skojarzyliby jej z Francją. Temu się akurat nie dziwię. Jednakże nawet mieszkańcy północy Francji nie potrafią czasem dokładniej usytuować tego 120 tysięcznego miasta w południowym kąciku dużej Francji. No ale czemu tu się dziwić, skoro nawet we francuskiej telewizji TF1 nie dalej jak w tym tygodniu  usłyszałam w zapowiedzi reportażu o Zakopanym, że Polska graniczy ze Słowenią. Wiedza przeciętnego Paryżanina sięga często Tuluzy i Marsylii, ale co ponadto to już tyko zależy od tego dokąd jeździł na wakacje z rodzicami.

Krótko mówiąc, Perpignan nie jest zbytnio znane. Położone kilka kilometrów od Morza Śródziemnego, 30 km od granicy z Hiszpanią miasto, spogląda sobie  na wyniosły szczyt Canigou widniejący w tle Równiny Roussillon.

Do Perpignan można polecieć samolotem z Paryża, Londynu czy Brukseli. Ale tych połączeń nie jest wiele, więc ja sama często latam do pobliskich miast, bo Perpignan leży dokładnie pośrodku trójkąta utworzonego przez Barcelonę, Tuluzę i Montpellier.

Można też dojechać pociągami z Barcelony, Madrytu, Paryża, Brukseli, Lyonu czy Montpellier. W Perpignan znajduje się bowiem dworzec gdzie oprócz pociągów regionalnych stają również szybkie  pociągi TGV. I Co ciekawe, to Salwador Dali nazwał kiedyś tenże właśnie dworzec Centrum Świata.

Z dworca tego jeżdżą również autobusy za 1 euro do miejscowości w całym departamencie, ale i tak najprościej dostać się do Perpignan samochodem, gdyż autostradą A9 z Francji do Hiszpanii wzdłuż Morza Śródziemnego przebiega oczywiście przez Perpignan. 

Pierwsze wzmianki o Perpignan sięgają X wieku, ale miasto istniało jeszcze wcześniej w czasach rzymskich. W pewnym momencie było nawet stolicą Królestwa Majorki, a od połowy XVII wieku zostało przyłączone do Francji na podstawie Traktatu Pirenejskiego podpisanego z Hiszpanią.

Korzenie historycznej krainy zwanej Roussillon, której siedzibą od zawsze było Perpignan, są katalońskie. Dlatego nawet w obecnych czasach język kataloński jest językiem regionalnym departamentu i w samym Perpignan zobaczycie go na każdym kroku. Nazwy ulic są zawsze w dwóch językach. Istnieje księgarnia katalońska i szkoły, gdzie naucza się tego języka.

Od dawien dawna Perpignan było i jest miastem garnizonowym. W końcu to pogranicze, więc logiczne jest, że wojsko wpisało się na stałe w pejzaż miasta. Na początku XX wieku zburzono fortyfikacje otaczające stare miasto i utworzono nowe bulwary. Pobliskie wioski stały się dzielnicami Perpignan.

Region słynął przez dziesiątki lat z upraw owoców i warzyw oraz produkcji win. Powstanie dworca kolejowego i budowa linii kolejowej w drugiej połowie XIX wieku otworzyła nowe perspektywy i przyśpieszyła rozwój ekonomiczny miasta i departamentu. 

W latach 60-tych ubiegłego wieku wybrzeże zaczęło być uczęszczane przez  turystów. Nie jest to jednak Lazurowe Wybrzeże, więc więcej jest kempingów i letnich rezydencji niż bogatych willi. Niektóre porty rybackie, jak ulubione przez fowistów Collioure wyszły z tej inwazji obronną ręką, ale inne szpecą nowoczesną zabudową. Perpignan miało w swoim czasie nawet tramwaj, który łączył centrum miasta z nadmorskim Canet. Obecnie jeżdżą tam autobusy miejskie. 

W 1939 do departamentu napłynęły setki tysięcy uchodźców z rządzonej przez Franco Hiszpanii ( w tym wielu z pobliskiej Katalonii). Ponad dwadzieścia lat później do Perpignan dotarła ogromna fala tzw. Czarnych Stóp, czyli Francuzów, którzy opuścili Algierię po odzyskaniu przez nią niepodległości. 

Kolejne lata oznaczały napływ imigrantów z Afryki Północnej. Jest też w Perpignan wielu osiedlonych Romów. No i rok w rok przybywa coraz więcej francuskich emerytów z północy kraju, marzących o spokojnej starości na słonecznym południu. Do tego trochę Anglików, Belgów, Holendrów i Niemców z podobnymi marzeniami i macie już przed oczyma obraz kosmopolitycznego Perpignan XXI wieku, gdzie rdzenni mieszkańcy stają się mniejszością. 

Podobna sytuacja jest w wielu innych regionach na południu Francji, ale chyba tylko Roussillon walczy uparcie o swoja katalońską tożsamość. Dumnie wspierają swój klub rugby USAP, katalońskie tradycje, wina i gastronomię. Czerwone i żółte paski katalońskiej flagi są wszechobecne i można je zobaczyć nawet na talerzu.

Dlatego jeśli wybieracie się samochodem na urlop do Hiszpanii, to zaplanujcie sobie jeden czy dwa dni na poznanie Perpignan i jego zabytków : Pałacu Królów Majorki, starego miasta z symboliczną bramą-barbakanem o nazwie Castillet, czy też Katedry Świętego Jana. Albo przyjedźcie specjalnie na kilka dni pociągiem czy samolotem.

A gdy już będziecie spacerować uliczkami starego Perpignan, to zajrzyjcie koniecznie do jednego ze sklepów jubilerskich dumnie prezentujących złotą biżuterię z granatami. “Grenat de Perpignan” to najcenniejszy i najpiękniejszy upominek z tego miasta. Jest on niepowtarzalny i rozpoznawalny nawet na drugim końcu świata.

Nika Vigo / Francja / Francuskie notatki Niki

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

19 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Niezawsze poprawne zapiski Dee
Niezawsze poprawne zapiski Dee
4 lat temu

Uwielbiam Perpignane, zwłaszcza w czasie Wielkanocy

NotatkiNiki
NotatkiNiki
4 lat temu

To przyjezdzaj, pokaze ci Perpignan jakiego prawdopodobnie jeszcze nie widzialas :))

Aleksandra G.
Aleksandra G.
4 lat temu

Też bym chciała na emeryturze osiąsć w takim małym miasteczku 🙂

NotatkiNiki
NotatkiNiki
4 lat temu
Reply to  Aleksandra G.

To zacznij juz teraz je zwiedzac, bo wybor bedzie trudny jesli nie masz jeszcze jakiegos upatrzonegoo:))

Co ja wyprawiam
4 lat temu

A ja należę do tej większości, która nie miała pojęcia o istnieniu Perpignan. Zanim wyczytałam, że to we Francji, stawiałam na Argentynę, don’t ask me why 🙂 🙂 🙂

NotatkiNiki
NotatkiNiki
4 lat temu

O Argentynie bym nie pomyslala:))

Olga Nina
4 lat temu

A ja znam, może dlatego, że to niedaleko hiszpańskiej granicy. Nie wiedziałam jednak co tam można zrobić ani co kupić (granaty 😉 ). Na pewno się wybiorę kiedyś – południowa Francja jest w naszych planach już od dawna.

NotatkiNiki
NotatkiNiki
4 lat temu
Reply to  Olga Nina

Jest bezposredni pociag z Madrytu do Perpignan, wiec kupujac bilety odpowiednio wczesniej (i taniej) mozna sobie zorganizowac fajny weekend:)) A moze jeszcze wstrzelisz sie w taki gdy i ja bede w domu, to zrobie wam degustacje win lokalnych :))

Olga Nina
4 lat temu
Reply to  NotatkiNiki

Dziękuję Nika! Bardzo bym chciała Cię kiedyś odwiedzić i zobaczyć Arkadię 🙂

Marianna in Africa
4 lat temu

Cudownie, a jaka ciekawa historia!

NotatkiNiki
NotatkiNiki
4 lat temu

Historia tego miasta jest bardzo ciekawa i bogata. Tyle jest tego, ze czasem nie wiem sama o czym najpierw pisac u wiebie na blogu :))

sylwia
sylwia
2 lat temu
Reply to  NotatkiNiki

hej spedzilam tam wakacje cudnie pojchalismy tam w celu odszukania bliskiej osoby teraz potrzebuje pomocy kogos kto jest tam na miejscu czy mozesz mi pomoc

Teresa Bochenek
Teresa Bochenek
4 lat temu

Świetnie opisane, czytałam z przyjemnością. Tym większą, że nie znam tego miasteczka i może nigdy tam nie trafię, ale dzięki Tobie już coś o nim wiem…

Damian Mały
4 lat temu

świetne miejsce 🙂 na pewno odwiedzę przy kolejnej wyprawie w tamtym kierunku 🙂 dzięki

artur
artur
3 lat temu

a ja odwiedzę miasto w maju 2018 r., lądujemy w Tuluzie z Modlina i dalej samochodem

Gerwi
Gerwi
2 lat temu

A ja szukam osoby która jedzie w kierunku Perpignan bo chcę dostać się do Tuchan wyjeżdżam na stałę i zabieram ze sobą tylko owczarka niemieckiego. Jeśli ktoś jedzie proszę o info.

Agnieszka K
Agnieszka K
2 lat temu

Witam 🙂 W krótce i ja dołączę z rodziną do mieszkanców Perpignan.Już sie nie mogę doszekać 🙂 Jest to piękny region

sylwia
sylwia
2 lat temu
Reply to  Agnieszka K

hej poszukuje kogos kto mieszka w Perpignan bylam tam na wakacjach i musze cos zalatwic

Asia
Asia
1 rok temu

Świetnie napisany artykuł! O granatach nie miałam pojęcia, a mieszkałam w Perpignan rok i teraz tęsknię. Region jest niesamowity – morze i góry na wyciągnięcie ręki. Klimat wyluzowanego Południa, długie wieczory biesiadowania w knajpkach, po prostu delektowanie się życiem 🙂 Wszystko to bardzo kontrastuje z moim aktualnym otoczeniem w Polsce… Jedynym niemiłym zaskoczeniem była ilość bezrobotnej ludności i obdrapane, historyczne centrum miasta zamienione w slumsy. Miło wspominam Canet, Ceret, Narbonne… Na pewno kiedyś tam wrócę, może na stałe 🙂