(Nie)emigracja

(Nie)emigracja

Z emigracją rozprawiłam się już na większość możliwych sposobów, niewiele mam jej do powiedzenia.

Ani nawet sobie czy wam. Mój staż emigracyjny nieuchronnie zbliża się do dziesięciu lat. To poza granicami Polski wkroczyłam w dorosłe życie, odkryłam siebie, zrozumiałam swój potencjał i możliwości. Podsumowując: to tutaj życie, choć nadal zbyt często pod szarym niebem, wydaje się bardziej swojskie.

W ciągu swojego pomieszkiwania na obczyźnie Polskę odwiedziłam raz i czułam się dziwnie. Przepaść pomiędzy teraz a kiedyś była zbyt głęboka, by móc udawać, że jej nie ma. Stałam trochę z boku, obserwując już nie moje życie. Było ono dziwne i obce. Zrozumiałam, że nie tęsknię, choć dotąd często odczuwałam żal, że coś mnie omija.

Czasem sama się temu dziwię. Osiemnaście lat, które spędziłam w Polsce to przecież kawał czasu: dzieciństwo, lata nastoletnie, zwariowane przyjaźnie, miliony wspomnień. Czy to naprawdę nic już nie znaczy? Czy nie znaczy wystarczająco dużo, by za kimś lub za czymś tęsknić? Mam spory sentyment do tamtych czasów, zawsze opowiadam o nich z uśmiechem. Wciąż na swój sposób kocham tamtych ludzi i sprawia mi ogromną przyjemność, że jeszcze się czasem fatygują sprawdzić, czy żyję. Pomimo wszystko i ponad podziałami. A potem każde dalej robi swoje. Oni mają swój świat, a ja własny. Żyjemy na osobnych planetach.

To tutaj czuję się w domu, a tam… Tam jest jakieś odległe, widoczne przez pryzmat sennej rzeczywistości. Niczym przez mgłę. Odległe do tego stopnia, że zastanawiam się czasem, czy aby na pewno moje – wciąż moje, jeszcze moje, czy w ogóle było kiedyś moje… Było fajnie, tu jest fajniej. Spotykam czasem ludzi, którzy winią mnie za to, że nie tęsknię. Bo nie płaczę w poduszkę i nie marzę o podjęciu innych decyzji niż te, na które się zdecydowałam. Bo nie przeżywam mickiewiczowskiej tęsknoty za tym, co opuściłam. Wpadasz kiedyś do Polski? – pyta moja bratnia dusza. Jak miło, że piszesz. Fajnie Cię czytać. Nie wpadam, nie po drodze mi.

Może kiedyś to zrozumiem.

Sadeemka

Sadeemka

AUTORKA TEKSTÓW

Ślązaczka z krwi i kości, na polskim paszporcie, z wyboru muzułmanka. Młoda matka, pedagog, wiecznie dokształcająca się studentka, blogerka. Chociaż zwą ją emigrantką, ona się z tą nazwą nie zgadza - mówi, że pochodzi znikąd i interesuje ją nieustanna podróż. Nie zagrzewa miejsca na dłużej, nie potrafi zostawać. Uzależniona od wywracania życia do góry nogami. Włada czterema językami (włączając śląski).
Blog: Hidżab Stories

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subskrybuj  
Powiadom o