FELIETONY

[cmsmasters_row][cmsmasters_column data_width=”1/1″][cmsmasters_text]

Męski przywilej

Mój pierwszy dzień w Hanoi, stolicy Wietnamu. Po kilku godzinach chodzenia po zatłoczonym, głośnym mieście wraz ze znajomą postanawiamy zrobić sobie przerwę. Chcemy spróbować lokalnego piwa, ponoć najtańszego na świecie.

Pubów na starym mieście nie brakuje. Wszystkie łączy to, że tętnią życiem oraz to, że… nie ma w nich kobiet. Musimy więc dokonać wyboru: dosiąść się do lokalsów, którzy będą z zainteresowaniem obserwować każdy nasz łyk lub zrezygnować z piwa za 80 groszy i wybrać się do baru z turystami. Z racji, iż nie czujemy się jeszcze zbyt pewnie ze śmiałymi spojrzeniami mieszkańców, decydujemy się na drugą opcję.

Dowiadujemy się, że Wietnamkom nie wypada pić alkoholu oraz palić papierosów. A to tylko początek różnic kulturowych. Czego jeszcze nie powinny robić, a do czego czują się zobowiązane? Będę miała okazję dowiedzieć się podczas mojego półtorarocznego pobytu w Hanoi.

Posłuszeństwo

Przez lata w Wietnamie funkcjonował konfucjański model podziału ról, w którym kobieta zajmowała najniższe miejsce w hierarchii. Podlegała ona trzem zasadom: przed ślubem miała być posłuszna ojcu, po ślubie – mężowi, po śmierci męża – najstarszemu synowi.

Dziś kobiety w Wietnamie mają oficjalnie takie same prawa jak mężczyźni, jednak w wielu dziedzinach życia wciąż widać wpływy modelu konfucjańskiego.

Jestem w Hanoi od paru miesięcy. Nawiązałam kilka znajomości z Wietnamkami z pracy. Zamiast na piwo, czasem wychodzimy na mrożoną herbatę i ślimaki. Pytam o ich plany na przyszłość – co chciałyby robić po skończeniu szkoły. Najczęściej słyszę: “Wyjść za mąż i zajmować się rodziną”.

Ślub i urodzenie dziecka w młodym wieku to idealny scenariusz. Niestety często nie dla młodych, lecz dla ich rodziców, którzy wywierają na nich presję. Aranżowane związki także nie należą do rzadkości. Po ślubie kobieta „wstępuje” do rodziny męża. Najczęściej przeprowadza się do domu teściów, gdzie przejmuje większość domowych obowiązków. Jest to jeden z powodów, dla których parom zależy na posiadaniu syna – w przyszłości będzie on wraz z żoną opiekował się starszymi rodzicami.

„Rodzinny” obiad

Jestem na obiedzie u znajomych na wsi pod Hanoi. Cała podłoga zastawiona jest jedzeniem (posiłki spożywa się, siedząc po turecku na macie). Wietnamczycy to jeden z najbardziej gościnnych narodów, jaki miałam okazję poznać. Co chwilę ktoś dokłada mi do miski najlepiej wyglądające kawałki mięsa lub chce wznieść ze mną toast. Ojciec, syn, sąsiedzi, przyjaciele. Brakuje jedynie osób, które przygotowały całą tę ucztę. Pytam znajomego, gdzie są dziewczyny. Mówi, że zjedzą później.

Nie jest to pierwszy raz, gdy widzę, że kobiety spożywają posiłek osobno.

Przemoc

Rozpoczynam pracę w nowej firmie, w stolicy Wietnamu. Pierwszy raz moim szefem jest mężczyzna. Wydaje się być w porządku podczas pierwszej rozmowy i podpisywania kontraktu. Wkrótce przekonuję się, że jest to człowiek nie mający żadnego szacunku do swoich pracowniczek oraz do własnej żony, z której nieraz wyśmiewa się w obecności innych. Manipulowanie i psychiczne znęcanie się nad podwładnymi to jego główna strategia zarządzania. Pracowników z zagranicy traktuje lepiej, być może z obawy, że zerwą kontrakt. Zdarza się jednak, że w stosunku do mnie też jest chamski.

Widzę, że moja managerka znowu płakała po spotkaniu z szefem. Mówię, żeby zmieniła pracę, ale wiem, że tego nie zrobi, bo znalezienie nowej nie będzie łatwe. Zgłoszenie mobbingu też odpada – większość społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy z istnienia takiego terminu, a nawet jeśli zdaje, to nie ma gdzie tego zgłosić.

Po powrocie do mieszkania czytam artykuły na temat traktowania kobiet w Wietnamie. Według raportu ONZ 58% zamężnych kobiet to ofiary fizycznej, seksualnej lub emocjonalnej przemocy. 87% nie szukało pomocy ze względu na brak dostępnych organizacji oraz strach przed piętnowaniem i dyskryminacją.

Zastanawiam się, ile Wietnamek spośród moich znajomych doświadczyło przemocy domowej.

Co dalej?

Oczywiście nie każdy pracodawca w Wietnamie to mobbingujący socjopata, nie wszędzie kobiety jedzą w osobności, nie piją alkoholu itd. W trakcie mojego półtorarocznego pobytu poznałam mnóstwo wspaniałych Wietnamczyków, którym wartości takie jak równość i szacunek do drugiego człowieka nie są obce.

Sytuacja kobiet w Wietnamie zmienia się na lepsze. Coraz więcej dziewczyn przed założeniem rodziny decyduje się na ukończenie studiów i rozwój zawodowy. Wysokie stanowiska państwowe, które kiedyś zarezerwowane były wyłącznie dla mężczyzn, dziś otwarte są dla przedstawicieli obu płci – obecną wiceprezydent Wietnamu jest kobieta. W dużych miastach nikogo nie dziwią panie prowadzące własne biznesy czy będące dyrektorami firm.

Do Wietnamu przyjeżdża obecnie wielu turystów i ekspatów z Zachodu. Lokalne mieszkanki obserwują związki, w których partnerzy są sobie równi. Stają się bardziej świadome i nie zgadzają się na gorsze traktowanie. Wyjście za mąż za Europejczyka czy Amerykanina jest marzeniem wielu młodych Wietnamek. Niektórzy twierdzą, że kierują nimi pieniądze, jednak często jest to dla nich po prostu szansa na wyrwanie się z patriarchalnego modelu rodziny.

Cieszy mnie to, że rozmawiając z dziewczynami o ich planach na przyszłość, słyszę czasem inne odpowiedzi niż tylko „wychować dzieci”. Wiele Wietnamek nie boi się mówić o tym, że chciałyby rozwijać swoje pasje, podróżować czy założyć własną firmę. Po prostu robić coś, co kochają, a nie tylko to, czego oczekuje od nich rodzina i społeczeństwo. Tylko tyle i aż tyle.

Świadomość mieszkańców Wietnamu w wielu kwestiach wzrasta. Organizowanie są kampanie przeciwko przemocy domowej, oficjalnie zakazane zostały kary cielesne w szkołach (jednak w rejonach wiejskich wciąż są stosowane).

Choć wszystko zmierza w dobrym kierunku, role związane z płcią, oczekiwania kulturowe i presja społeczna to niestety wciąż nieodłączne elementy życia wielu wietnamskich kobiet. Kultywowana przez długie lata filozofia konfucjańska ukształtowała sposób myślenia, którego nie da się zmienić z dnia na dzień. Mam jednak nadzieję, że z czasem kobiety będą traktowane na równi z mężczyznami, zarówno w domu jak i poza nim.

Daniela Pietkun / Żółwim krokiem

[/cmsmasters_text][/cmsmasters_column][/cmsmasters_row][cmsmasters_row data_shortcode_id=”wqitv0ngzr” data_width=”boxed” data_top_style=”default” data_bot_style=”default” data_color=”default” data_padding_top=”0″ data_padding_bottom=”10″][cmsmasters_column data_width=”1/1″ data_bg_position=”top center” data_bg_repeat=”no-repeat” data_bg_attachment=”scroll” data_bg_size=”cover” data_border_style=”default” data_animation_delay=”0″ data_shortcode_id=”4xeu5dw4g9″][cmsmasters_divider shortcode_id=”47zymn6yws” width=”long” height=”1″ style=”solid” position=”center” margin_top=”50″ margin_bottom=”20″ animation_delay=”0″][/cmsmasters_column][/cmsmasters_row][cmsmasters_row data_width=”boxed” data_padding_left=”3″ data_padding_right=”3″ data_top_style=”default” data_bot_style=”default” data_color=”default” data_bg_position=”top center” data_bg_repeat=”no-repeat” data_bg_attachment=”scroll” data_bg_size=”cover” data_bg_parallax_ratio=”0.5″ data_padding_top=”0″ data_padding_bottom=”50″ data_padding_top_laptop=”0″ data_padding_bottom_laptop=”0″ data_padding_top_tablet=”0″ data_padding_bottom_tablet=”0″ data_padding_top_mobile_h=”0″ data_padding_bottom_mobile_h=”0″ data_padding_top_mobile_v=”0″ data_padding_bottom_mobile_v=”0″ data_shortcode_id=”ugxuf5dyb”][cmsmasters_column data_width=”1/3″ data_bg_position=”top center” data_bg_repeat=”no-repeat” data_bg_attachment=”scroll” data_bg_size=”cover” data_border_style=”default” data_animation_delay=”0″ data_shortcode_id=”v8qrhvi36″][cmsmasters_image shortcode_id=”ekfxf1e0ag” align=”none” link=”http://sklep.klubpolek.pl/?product=ebook-swiat-wedlug-polki” animation_delay=”0″]12992|https://klubpolek.pl/wp-content/uploads/2018/11/okładka-2-211×300.jpg|medium[/cmsmasters_image][/cmsmasters_column][cmsmasters_column data_width=”2/3″ data_shortcode_id=”wpicktag1g”][cmsmasters_text shortcode_id=”ktxnd0iius” animation_delay=”0″]

Świat według Polki to zbiór 65 opowiadań z podróży i emigracji autorstwa Polek z Klubu Polki na Obczyźnie.

Są wśród nich opowieści wesołe, melancholijne, są przygody z dalekiego świata i spotkania z wyjątkowymi ludźmi – takimi, którzy na zawsze zostają w pamięci. Jest miejsce na uśmiech, refleksję czy łzy wzruszenia, a także na wszystko to, co dostajemy od losu, wybierając się w podróż zwaną emigracją.

Wszystkie historie opowiedziane w książce są prawdziwe.

Cała książka, od napisania i wyboru opowiadań, przez korektę i skład, po projekt i wykonanie okładki, została zrealizowana samodzielnie przez nas, Polki z Klubu Polki na Obczyźnie, oraz wydana z naszych prywatnych środków.

KUP EBOOK / WIĘCEJ INFO

[/cmsmasters_text][/cmsmasters_column][/cmsmasters_row]

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

4 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Anna M-a
Anna M-a
2 lat temu

Dziekuję za podzielenie się takim punktem widzenia. Spędziłam 2 lata w Ho Chi Minh City. Moje koleżanki w większości pochodziły z miasta, bądź z okolic. Wszystlkie były po studiach, większość była singielkami i mieszkała na “swoim” (z dwiema dzieliłam mieszkanie), tylko jedna mieszkała z mamą (bez ojca). To duży kontrast w stosunku do Twojej wypowiedzi, pocieszające jednak, że sytuacja wygląda lepiej, przynajmniej na południu.

Anna M-a
Anna M-a
2 lat temu
Odpowiedz  Anna M-a

Zapomniałam jeszcze dodać, że często wychodziłyśmy z dziewczynami na piwko do baru, w grupie byłam jedyną nie-Wietnamką. Dla tych dziewczyn to było coś zupełnie normalnego, tylko jedną koleżankę zabrałam na piwko do baru po raz pierwszy w jej życiu 🙂

Joanna
Joanna
2 lat temu

Ej, normalnie ręce opadają, jak się coś takiego słyszy/czyta. Niestety…życie! W Polsce przed 40 laty też nie było lepiej. Trzeba było “wyrobić normę” na dzieci, zajmować się domem i na etacie w PGerze pracować! W Szwajcarii w 1991 w kantonie Appenzell kobiety dostały prawa wyborcze! W całej Helwecji w latach 70tych…Bosze, cieszę się, że nie musiałam o to walczyć, a było mi to dane…Kłaniać się Matkom i babciom i dziękować!!!

Pharlap
2 lat temu

Byłem w Wietnamie tylko na 12-dniowej wycieczce i bardzo cieszę się z tej wizyty. Moje wrażenie na temat pozycji kobiet w Wietnamie zgadza się z relacją Autorki. Ale nie zawsze tak było – proszę zajrzeć tutaj ==> https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2017/08/17/kobiety-wietnamu/