Ja kobieta: bohaterki, islam, feminizm

Ja kobieta: bohaterki, islam, feminizm

Girl power

Sadeemka w artykule Za zasłoną, pisze o tym, dlaczego ona i niektóre spośród jej znajomych muzułmanek zdecydowały się założyć nikab, czyli zasłonić twarz. W przytoczonych przez nią wypowiedziach pojawiło się wiele argumentów, z którymi trudno mi się zgodzić albo nie zgadzam się z nimi absolutnie wcale. Mamy obie to szczęście, że żyjemy w wolnych i demokratycznych państwach, że możemy podejmować wybory zgodnie z tym, w co wierzymy i czego chcemy i tym, co uważamy za słuszne lub dobre dla nas samych, ograniczone jedynie zagmatwaną grą naszej podświadomości i doświadczeń życiowych, których ani ja, ani ona nie kontrolujemy i tak naprawdę nigdy nie poznamy.

Pod tym artykułem pojawił się komentarz, że Polki na Obczyźnie powinny pisać o Polkach, prawdziwych bohaterkach, które odniosły na obczyźnie sukces, czyli na przykład o Polkach muzułmankach – lekarkach ratujących syryjskie dzieci wśród spadających bomb, bo przejście na islam żadnym sukcesem nie jest.

Kobietą sukcesu nie jest kobieta, która zdecydowała się zmienić religię, która zrezygnowała z pracy, wychowuje autystyczne dziecko i po prostu żyje na obczyźnie, otoczona obcym językiem, poświęcając swojemu dziecku czas, w wolnych chwilach piekąc domowe hinduskie chlebki i robiąc najpyszniejsze curry grochowe na świecie. Nuda.

I chociaż dziś sama się sobie dziwię, bo ta kobieta zrobiła ze swoim życiem dokładnie to, czego ja nigdy bym nie zrobiła, jest zupełnym przeciwieństwem tego, co podziwiam w kobietach, zaprzeczeniem absolutnie wszystkich zasad, które wyznaję, to uważam ją za bohaterkę. Bo na bohaterkę nie ma przepisu. W naszym Klubie jest nas naprawdę wiele. Są kobiety, które realizują się zawodowo, są też pełnoetatowe matki, są też takie kobiety, które nie realizują się zawodowo, ani nie mają dzieci, a poprzez swoją kreatywność i inne cechy są bohaterkami. Każda z nas zmaga się z różnymi sprawami, problemami, ma inne ambicje, plany, porażki, inaczej doświadcza życia na emigracji, języka, kultury, każda z nas ma coś do powiedzenia, bo każda z nas nosi w sobie swoją herstorię.

Jest nas prawie dwieście kobiet, które nie boją się ze sobą konfrontować, które naprawdę się wspierają i wymieniają opiniami, często na bardzo intymne tematy. Intymne, czyli prywatne i intensywne. Kiedy potrzebuję rady lub wsparcia, piszę do tych dwustu kobiet rozsianych po całym świecie. Kiedy chcę się podzielić radością, też do nich piszę. Każda z nas tak robi. Jesteśmy tak naprawdę magicznym kręgiem kobiet, który pozwala nam doświadczyć kobiecości na wielu płaszczyznach, z różnych punktów widzenia. Przemyśleć wiele spraw, czasami zmienić zdanie, czasami się sprzeczać, ale przede wszystkim spojrzeć na świat z całkiem innej perspektywy.

Feminizm kontra islam

Z przytoczoną przez Sademkę opinią Asiyah nie zgadzam się głównie w kwestii jednego z powodów zakrywania ciała. Szanuję jej wybór do noszenia tego, na co ma ochotę i rozumiem inne motywacje, a także zgadzam się, że my kobiety jesteśmy zmęczone wszechobecnym seksualizowaniem kobiecości oraz rewolucją obyczajową, która miała nas wyzwolić, a być może wpędziła niektóre z nas w jeszcze większe utrapienia. Tak jak i ona, kiedy patrzę na moje znajome, które pracują zawodowo, a oprócz tego wciąż realizują tradycyjne role, uważam, że jest wiele do zrobienia. Sadeemka i ja próbujemy zmieniać świat i reagujemy na to na inne sposoby.

Grubiańskie komentarze, zachowania podchodzące pod molestowanie seksualne, poczucie ciągłego sprowadzania do bycia obiektem seksualnym, spojrzenia i inne tego typu zachowania uważam za godne potępienia, za które kobieta nie powinna ponosić absolutnie żadnej odpowiedzialności. Zakrywanie z tego powodu swojego ciała jest, według mnie, nie tylko kierowaniem winy na kobietę, ale również usprawiedliwianiem mężczyzn, którzy po prostu powinni się kontrolować i co więcej, przestrzegać prawa. Bo stąd tylko krok do uznania, że kobieta sama jest sobie winna, bo tak się ubrała. Patrzę jednak na problem z perspektywy Francji, w której trwają właśnie prace nad zaostrzeniem kar i wprowadzeniem ich do kodeksu karnego, właśnie za publiczne nękanie. W kraju, w którym nigdy nie spotkało mnie to, co w Wielkiej Brytanii, gdzie Sadeemka żyje, gdzie kobiety nie wywalczyły takiego komfortu i bezpieczeństwa na ulicach, jak tu, we Francji. Z drugiej strony w Polsce też można było usłyszeć od stojących pod monopolowym kilka nieprzyjemnych tekstów. Problem w Wielkiej Brytanii jest jednak taki, że to nie sporadyczne sytuacje, a w niektórych miejscach standard i poważny problem, którego nikt nie chce dostrzec, poza kobietami, które dla świętego spokoju zasłaniają się od stóp do głów. Problem jest jednak tak złożony, że po pierwsze zakrywanie się ani go nie wyeliminuje, ani nikogo przed nim nie uchroni. Jest ono tylko złudną ochroną.

Niedawno obejrzałam film pod tytułem Kobiety z autobusu 678, który niestety dostępny jest tylko po francusku. Film oparty na faktach, opowiadający o pierwszej w Egipcie rozprawie sądowej o molestowanie seksualne w miejscu publicznym (czyli na ulicy), pokazujący problem od właściwie wszystkich stron, także pozakrywanych kobiet, które dają się obmacywać świadomie w autobusach, a długie suknie wykorzystują tylko i wyłącznie do tego, by się maskować. To tylko jeden z wielu elementów wpływających na występowanie molestowania seksualnego w miejscach publicznych, obok którego w filmie pojawiają się też bieda, konserwatyzm i pruderia obyczajów, rozwarstwienie społeczne, napływ kultury europejskiej, presja, koneksje rodzinne i jeszcze wiele wiele innych.

Islam kontra feminizm

W filmie pokazana jest również bardzo bulwersująca scena, w której religijna i konserwatywna kobieta obwinia za to, co ją spotkało, czyli za napastowanie seksualne w autobusie, swoje bardziej wyzwolone, żyjące po europejsku i aktywne seksualnie koleżanki. Kiedy następnie w autobusie jest świadkiem sceny, gdy inna kobieta, ubrana w tradycyjny strój, świadomie odmawia mężczyźnie, który ustąpił jej miejsca, żeby pozwolić na dotyk o podtekście seksualnym, przeżywa szok.

Kobiety i mężczyźni, którzy konwertują na islam, podkreślają w różnych wywiadach czy opiniach wyrażanych między innymi na forach, jak ważne dla nich w islamie okazały się jasno wytyczone role przypisane kobietom i mężczyznom, role matki i ojca, opiekunki domu i mężczyzny, który na ten dom zarabia. Ludzie, którzy nie odnaleźli się w zmieniających się dziś układach, bo wcale się odnaleźć nie musieli, znaleźli w religii wsparcie i uzasadnienie stylu życia jaki wybrali.

Odnoszę wrażenie, że we współczesnym feminizmie, kobiety nie odnajdują się tak masowo, jak miało to miejsce w poprzednich dekadach. Współczesny feminizm idzie w zaparte, nie oglądając się na to, co same kobiety myślą o sobie i czego same dla siebie chcą. Wyintelektualizowane próby analizy, np. seksualizacji wizerunku kobiet, z jakim musimy się mierzyć na co dzień, np. na Instagramie, sprowadzają się właśnie tylko do analizy hasztagów, do bełkotu, który w rzeczywistości nic nie zmienia. Szczytem kobiecej samoakceptacji staje się dalej półnagie selfie, z dodatkiem cellulitu, ale i tak z filtrem, żeby było ładnie. Selfie matki karmiącej zostanie jednak zbanowane za niestosowny sutek. Feminizm dziś analizuje, pokazuje problemy, proponuje działania, które odpowiadają tylko części z nas, całkowicie pomijając tę drugą część. Przykładem jest właśnie wartościowanie bohaterek. Bohaterka lekarka. I matka porażka. Jeżeli nie chcesz #freethenipple, to jesteś przeciwko nam.

Mieszkając we Francji, trzymając wyjącą trzydziestoletnią koleżankę z nawałem pokarmu w biurowym klopie, zrozumiałam, że gdzieś tam w walce o kobiety, malując obrazek tego, jak kobieta-bohaterka powinna wyglądać i przede wszystkim jaka być, zapomniałyśmy same o sobie, o tym, czego my właściwie chcemy same dla siebie. O tym na jakich zasadach chciałybyśmy, by to wszystko się odbywało. W myśl równouprawnienia zmuszamy dziś matki do powrotu do pracy, we Francji po dwóch miesiącach. Próby zmiany zasad i wydłużenia tego okresu, których dokonywały stowarzyszenia spełzły na niczym, bo nie poparły ich kobiety takie jak ja. Które uważają, że praca wyzwala kobiety, daje im niezależność, że super jest nie musieć siedzieć cały rok ze swoim dzieckiem w domu, skoro można skorzystać z dofinansowania na żłobek. Ale to mój wybór, a co z tymi, które wybrały inaczej? Powiem wam w sekrecie, że po długim zastanawianiu się i wielu rozmowach podpisałam petycję i kibicuję również innym zmianom, zmierzającym w kierunku społeczno-fiskalno-ekonomicznego docenienia macierzyństwa. Wymagamy od wszystkich kobiet, by obrały taki sam kurs, zapominając o tych, które chciałyby inaczej, które w kulturowej roli odnajdują szczęście i satysfakcję. Zamiast je poniżać, pokazując palcem na tę zajebistą lekarkę, która jedzie bohatersko ratować syryjskie dzieci, bo nie zapewniają sobie być może niezależności finansowej, nie rozwijają się zawodowo, zamiast klepać liczby do tabelek, klepią chlebki, pomyśleć o nich właśnie jak o bohaterkach swoich historii i spojrzeć na świat z całkiem innej perspektywy niż ta, którą mamy dzisiaj i która stygmatyzuje nas wszystkich, ograniczając nasze wybory i wolność. Wzajemnie walczmy o to, by było nam lepiej w naszych własnych herstoriach, chociaż obieramy zupełnie inne role.

O AUTORCE
Paula Sauer

Paula Sauer

AUTORKA TEKSTÓW

Rocznik 90, skorpion. Absolwentka polonistyki Uniwersytetu Śląskiego i Uniwersytetu Jeana-Jauresa w Tuluzie. Animatorka kultury. Laureatka konkursów literackich. Z pamięci recytuje Wiktora Hugo w dwóch językach, biegle posługuje się czterema. Lubi koty, komparatystykę literacką i duże ilości kawy. Balansuje na pograniczu kultur, w tekstach i w rzeczywistości. Emigrantka, Polka, Ślązaczka, Niemka, Francuzka, Europejka, Włóczęga. Człowiek paradoksu z fobią etykietek. Mieszka na południu Francji.

5
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
wysrodkowani.pl | GośkaewaAgataPaula SauerSadeemka Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sadeemka
Użytkownik

Miło jest być gwiazdą Twojego wpisu, niemniej ocenianie powodów dlaczego podjęłam pewne decyzje bez zapytania mnie o to jest raczej słabe. Ku wiadomości całego świata, mój wpis “Za zasłoną” przedstawił wiele punktów widzenia wielu osób, spychając moje własne powody gdzieś w tło, bo nie był o mnie. Więc pisanie, że zakryłam się z obawy przed molestującymi oblechami mija się z prawdą. Szczerze, spodziewałam się odbioru mojego artykułu z większym zrozumieniem.

Paula Sauer
Gość
Paula Sauer

Sadeem, po pierwsze nie zgadzanie się, to nie atak. Po drugie powodów dla jakich Ty się zdecydowałaś nie krytykuję bezpośrednio, ale w tekście piszesz sama jako jedna z zakrytych. Odnoszę się do argumentu, który podajesz w tekście w wypowiedzi Asiyah ; “Faceci widząc zakrytą kobietę, nie mają odwagi na zachowania poniżające jej godność.” W wielu wypowiedzach muzułmanek pojawia się właśnie ten argument, tuż obok demonizowania mężczyzn i sprowadzania ich do zwierząt niepanujących nad żądzami seksualnymi, oraz zakrywaniu ciała kobiecego jako tego, które kusi. Tym bardziej przeczytanie Twojego tekstu, pokazującego również inne powody, było bardzo interesujące.

Agata
Gość
Agata

Sadeemka, z całym szacunkiem, ale też tak odebrałam Twój wpis. Napisałaś wyraźnie, że “zbierało już Ci się na wymioty” od komentarzy czy spojrzeń i że czujesz się wolna, bo ludzie już nie patrzą na Ciebie z perspektywy wyglądu. O powodach innych kobiet napisałaś niewiele, ktoś zmęczony tak jak Ty, ktoś chce zachować urodę dla męża. Jak dla mnie wszystkie powody świadczą tylko o opresyjności społeczeństwa, w którym żyjemy/żyjesz i braku pewności siebie, który może wynikać z różnych przyczyn. Ładna buzia raczej nikomu nie przesłania czyjejś inteligencji. Fajnje, że ktoś jest i piękny i inteligentny. Nie czuję potrzeby wydrapywania nikomu, z… Czytaj więcej »

wysrodkowani.pl | Gośka
Gość
wysrodkowani.pl | Gośka

akurat ten fragment, który podajesz jako przykład, jest częścią długiego cytatu, więc to nie są słowa autorki.

ewa
Gość
ewa

Widze, ze slowo” zajebiste” weszlo na dobre do polskiego slownika. Tylko, ze dla mnie to fonia wyplywajaca z ust lub piora kiedys, dzisiaj z klawiatury…