Czy Szwajcarkom jest łatwiej?

Czy Szwajcarkom jest łatwiej?

Szwajcarki w złotych klatkach domu i Polki w klatkach oczekiwań społecznych…

…czyli komu jest w życiu łatwiej.

Żyją w pięknym, bogatym kraju, w którym od wielu wieków nie było wojny. Ich dzieci uczą się w dobrych, państwowych szkołach i nawet jeśli nie są orłami, przeczołgane przez szwajcarski system szkolenia zawodowego i praktyk zdobędą w przyszłości dobrze płatną pracę. Szwajcarki nie muszą pracować – bo z jednej dobrej pensji może się utrzymać cała rodzina. Ideał, prawda?

Każdy, kto choć trochę interesuje się prawami kobiet krzyknie: nieprawda! I będzie miał rację. Szwajcarki dopiero w 1971 roku otrzymały prawo głosu w wyborach i referendach ogólnokrajowych (w tej domenie Szwajcaria była przedostatnim krajem w Europie, później był tylko malutki Liechtenstein). To nie wszystko. Poszczególne kantony same decydowały o nadaniu kobietom praw wyborczych na poziomie kantonalnym. Te progresywne kantony przyznały je wcześniej, a te konserwatywne dopiero w końcówce lat 80. XX wieku. Obywatele jednego kantonu zaś nigdy nie zgodzili się na to, żeby ich żony, matki i córki mogły głosować. W tej sprawie musiał interweniować Szwajcarski Sąd Federalny, dzięki któremu mieszkanki Appenzellu Innerrhoden w 1991 roku po raz pierwszy poszły do urn, żeby zagłosować w sprawach dotyczących swojego kantonu. W 1991 roku! Wyobrażacie sobie? My, Polki zwykłyśmy utożsamiać walkę o prawa wyborcze kobiet z epoką gorsetów i wielkich kapeluszy, a u jednego z najbogatszych narodów świata to jest sprawa jak najbardziej współczesna.

Późne prawa wyborcze dla kobiet to nie jedyny trup w szwajcarskiej szafie. Czy wiecie, że Szwajcarki mają prawo tylko do 3,5 miesiąca urlopu macierzyńskiego? O urlopie wychowawczym ani tacierzyńskim nikt nie słyszał, a lekarze rzadko i niechętnie zwalniają z pracy ciężarne. Nic dziwnego, że wiele kobiet zostaje w domu po zakończeniu urlopu macierzyńskiego. W podjęciu takiej decyzji „pomagają” wysokie koszty opieki nad dzieckiem i nieprzyjazny pracującym matkom system szkolny. Dlaczego nieprzyjazny? Między 11:30 a 13:00 dzieci wysyłane są do domu na obiad, a środowe popołudnia są wolne w szkole. Na szczęście większość szwajcarskich rodzin stać na to, żeby pracowała tylko jedna osoba. Dla kobiet pozostaje złota klatka domu. Czyżby to było Kinder, Küche i Kirche w szwajcarskim wykonaniu?

Tak mówi historia, prawa, twarde statystyki i zdrowy rozsądek. Jeśli polegacie na tych dziedzinach wykluczając kontekst i tło kulturowe, nie czytajcie dalej. Niech w waszych głowach zostanie najważniejsze: Szwajcarki… to dopiero mają przerąbane! 

Przerąbane mają. Większość z nich pracuje na pół etatu (ponad 60% zatrudnionych kobiet pracuje na mniej niż 90% etatu). Mają czas dla siebie i dla dzieci. Mają panią do sprzątania, często również nianię i ogrodnika. W wolnym czasie uczą się nowych rzeczy, jeżdżą na rowerze, żeglują. Ich mężowie również gotują i zajmują się dziećmi. „Wychodne” na hobby, fryzjera i spotkania z koleżankami to nie luksus, ale norma. A gdy starsza pani im powie, że ich dziecko jest nieodpowiednio ubrane, to… A, przepraszam! Żadna starsza pani nigdy im nie powie, że ich dziecko jest nieodpowiednio ubrane. Szwajcarskie starsze panie pilnują własnego nosa.

Żal nam Szwajcarek w tych ich złotych klatkach. Chciałybyśmy je uwolnić. My, pracujące na 100%, robiące karierę na tych samych zasadach co mężczyźni, a potem wracające do domu, gotujące, zajmujące się dziećmi, sprzątające… Mężczyźni wpuścili nas do swojego świata zawodowego, a nasze babcie i mamy zapomniały im otworzyć drzwi do ich kobiecego świata domu, kuchni i dzieci. Szwajcarka by się uśmia… A, przepraszam! Szwajcarka by się nie uśmiała, bo Szwajcarka pilnuje własnego nosa.

Od niemal siedmiu lat mieszkam w Szwajcarii. Uważnie obserwuję te uciśnione Szwajcarki, którym się odmawia kariery, gdy zdecydują się na macierzyństwo. Wolne i szczęśliwe Polki próbują w tym czasie zmieścić się w ciasnym kaftanie oczekiwań społecznych. Gdy nie pracują, bo wychowują dzieci, to się uwsteczniają i na pewno zostawi je mąż. Gdy pracują i wychowują dzieci, to są wyrodnymi matkami. Gdy pracują i nie mają dzieci, to są pasożytami społecznymi i na pewno na starość zjedzą je psy. Szwajcarki mają mniej ułatwień niż Polki, to fakt. Nie pomaga im państwo, a relacje rodzinne są zupełnie inne, dlatego dziadkowie i babcie nie są zobligowani do pełnienia roli bezpłatnych niań. Ale z drugiej strony nikt od nich niczego nie oczekuje. Nie funkcjonuje termin Matka Szwajcarka jako kobieta idealna.

Patrzę na te dwa modele i zastanawiam się, co jest gorsze – czy te kajdany, które nakłada nam prawo, czy te kajdany, które sami sobie nakładamy jako kobiety.

Nie twierdzę, że podoba mi się system szwajcarski. Ale zastanawiam się, czy Szwajcarkom nie jest w życiu łatwiej, gdy muszą się mierzyć tylko z systemem prawnym i regulacjami, a nie z całym skomplikowanym kodem oczekiwań społecznych. Oczekiwań w dużej mierze tworzonych i podtrzymywanych przez nas, kobiety. 

A gdyby tak zerwać te niewidzialne kajdany oczekiwań? A gdyby tak zacząć traktować równo synów i córki, żeby nasze synowe miały potem w życiu lepiej? A gdyby tak pilnować swojego nosa i nie „podpowiadać” innym kobietom, co powinny robić, a czego nie powinny? Bądźmy dla siebie dobre, miłe Panie! A życie dla wszystkich stanie się łatwiejsze.

Joanna Lampka, Szwajcarskie Blabliblu

 

8
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
AgnesAnnaTeresaJoannaJoanna Lampka Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Igomama
Gość

Świetnie napisane! Przeczytałam jednym tchem. Bo i treść ciekawa, i z polotem podana.
Moim zdaniem Szwajcarki mają czas na cieszenie się życiem i korzystanie z niego.

Natalia Brede
Gość

ja chcę do Szwajcarii 🙂

Blanka
Gość

Och Asia, Asia, będąc mamą Szwajcarką kompletnie się z Tobą nie mogę zgodzić. Po pierwsze, ja nie słyszałam o żadnej mamie,, która nie pracuje, ma panią do sprzątania, sama dla siebie czas na hobby i fryzjerkę (ani wśród Szwajcarem, ani wśród cudzoziemek). Prawda jest taka, ze jak się ma dzieci i nie ma pracy zarobkowej… to się zajmuje domem i dziećmi. I jeszcze ogrodem. Szwajcarki maja czas na hobby, jeżeli w niedziele są zamknięte sklepy (wiec mogą jechać w góry na wycieczkę) i jeżeli mogą przy tym zabrać ze sobą dzieci. To nie jest tak, ze każda kobieta realizuje się… Czytaj więcej »

Joanna Lampka
Gość

Napisz, napisz, Blanka, ale do jutra rana, bo jutro zamierzam podlinkować ten tekst na fanpejdżu, więc na pewno rozpęta się piekło pt. “kto ma gorzej”. Cudownie by było jakbyś dołączyła ze swoim punktem widzenia 🙂

Joanna
Gość
Joanna

Zgadzam się z Pania Blanka. Mieszkam już 15 lat w Szwajcarii , jestem matka cudzoziemka , ale mam sporo znajomych matek szwajcarek i żadna z nich nie ma sprzątaczki , stałej opiekunki do dziecka czy ogrodnika bo poprostu nie ma ogrodu . Większość żyje tak jak cudzoziemcy w wynajmowanych mieszkaniach , często bez ogrodów a z dziećmi chodzą do parków czy do lasu skorzystać z zieleni . Do kosmetyczki czy fryzjerki co miesiąc chodzą bardziej cudzoziemki niż Szwajcarki. To co Szwajcarki robią koniecznie to ferie za granica na co zbierają frank do franka często rezygnując ze zrobienia sytego obiadu .… Czytaj więcej »

Teresa
Gość
Teresa

Dziekuje Ci za te slowa to samo pomyslalam czytajac ten artykul.
Szwajcarki zostajace w domu sa czesto traktowane jako drugorzedne kobiety, ktore zmagaja sie na co codzien z tekstami tj „ a Ty to tylko w domu jestes, nigdzie nie pracujesz?“
Oto presja szwajcarskich mam.
Bardzo duzo znam tez samowychowujacych, pracujacych matek, ktorych nie zawsze jest stac na wyjazd z dzieckiem na Weekend.

Anna
Gość
Anna

Zgadzam sie z Blanka, bylam mama w Szwajcarii i pracujaca zawodowo i w domu. Uczylam jezyka wiele Szwajcarek i tez troche o nich wiem. Nie znam takiej, ktora ma sprzataczke etc, to ich mezowie ciagle wychodza i wyjezdzaja, a one zostaja z dziecmi. One nawet jak wroca do pracy po urodzeniu dziecka, zyja bardzo oszczednie, bo wszystko jest za drogie. Dzieci i praca raczej nie ida w parze, bo meska czesc szwajcarskiej rodziny twierdzi, ze po co masz pracowac, jak wszystko wydajemy na platna opieke… Wrocilam do Polski, Szwajcaria jest moim drugim domem i spedzam tam wciaz znaczna czesc roku,… Czytaj więcej »

Agnes
Gość
Agnes

Zgadzam sie z Blanka, te ktore maja ogrodnika, opiekunki i pomoc do sprzatania to sa nie Szwajcarki tylko zony obcokrajowcow z duzym portfelem. Canton Vaud rzadzi sie innymi prawami. Pomieszkalam w dwoch cantonach VD i Zurich sa ogromne roznice. Prawie przez 9 lat w VD nie widzialam rodowitego Szwjacara z opisanym stylem no chyba ze mial zone spoza Szwajcarii.