Felietony

Kiedy przeprowadziłam się do Szkocji, najbardziej przerażał mnie fakt, że na terenie Wielkiej Brytanii na drogach obowiązuje ruch lewostronny.

Wówczas powiedziałam jasno i wyraźnie, że nigdy nie wsiądę za kierownicę i nie będę prowadzić samochodu. Zawsze uważałam, że ruch lewostronny jest gorszy od prawostronnego. Naprawdę nie wiem, skąd wzięłam to przekonanie. I choć mieszkając w Polsce, miałam za sobą trzynastoletnie doświadczenie jako kierowczyni, praktycznie po całym kraju, to jakoś ciężko było mi się przekonać, aby prowadzić samochód po innej stronie jezdni.

Jak to w życiu bywa, przyszedł taki czas, kiedy musiałam zmienić zdanie i zrobić coś, czego się potwornie bałam. Można pomyśleć, że to głupota? Jednak to wcale nie jest takie proste, potrzeba trochę czasu, by przestawić swój mózg na inny kierunek.

Moja pierwsza jazda samochodem wymagała niesamowitego skupienia na rzeczach, które miałam zakodowane trochę inaczej. O to, z czym musiałam się zmierzyć i o czym pamiętać:
  • Opanowanie zmiany biegów lewą ręką. Po tym, jak prawa dłoń rozbolała mnie od uderzania w drzwi, zaczęłam pamiętać, że to właśnie lewą rękę uruchamiam, aby zmienić bieg.
  • Ciągłe pamiętanie o trzymaniu się lewego pasa jezdni, zwłaszcza kiedy wyjeżdżam z drogi podporządkowanej.
  • Wjazd na rondo następuje w lewo, pierwszeństwo mają samochody nadjeżdżające z prawej, używanie kierunkowskazów na rondzie. O ile dobrze pamiętam, to w Polsce na zwykłych rondach nie używa się kierunkowskazów, tutaj natomiast kierowcy sygnalizują, czy jadą w prawo, czy w lewo, czy kontynuują jazdę rondem. Często wjeżdżając na rondo i zjeżdżając w prawo, kierowcy w momencie wjazdu mają włączony prawy kierunkowskaz, natomiast na wysokości skrętu włączają lewy. Bardzo pomocny zwyczaj.
  • Na autostradzie jazda lewym pasem ruchu, wyprzedzanie prawą stroną. Dla mnie jazda na autostradzie wciąż należy do stresujących, bo niby to prosta sprawa, ale nie lubię wjeżdżać na takie drogi szybkiego ruchu.
  • Na skrzyżowaniach skręcając w prawo, muszę przepuścić kierowców jadących z naprzeciwka. W Polsce mamy na odwrót, to skręcając w lewo, puszczasz tych z naprzeciwka.
  • Wszystkie znaki drogowe są po lewej stronie, ja na początku szukałam ich odruchowo po prawej.
  • Bardzo wąskie drogi i parkingi były moją zmorą, parkowanie w mieście odpadało na początku, a jazda wiejskimi terenami, gdzie często droga dwukierunkowa wygląda jak dla jednego samochodu, nieraz mroziła mi krew w żyłach.
  • Co ciekawe na skrzyżowaniach jest podwójna sygnalizacja świetlna ustawiona przed skrzyżowaniem i za nim. Na początku ten nadmiar mi przeszkadzał, później zauważyłam, że to ułatwienie. Jeśli zdarzy się zatrzymać na środku skrzyżowania za sygnalizacją, bo na przykład, nie zdążysz go opuścić przez korki, to nie musisz patrzeć w lusterko wsteczne, aż kierowca ci mignie światłami, bo widać drugie światła ustawione za skrzyżowaniem, dzięki którym wiadomo, kiedy ruszyć.
  • Nie bać się trzymać bliżej środka jezdni, w przeciwnym razie wszystkie krawężniki po lewej będą moje. Mój mąż zawsze krzyczał „uważaj na lusterko i felgi”.
Czyli w lewo, po lewej i na lewo.

Pierwsze jazdy samochodem robiłam w asyście mojego męża, który pracując jako zawodowy kierowca, szybko odnalazł się na drodze i dziś twierdzi, że ten ruch drogowy jest lepszy. Ja na początku miałam mieszane uczucia. Dziś przyznaje mu rację. Zasada prawej ręki ma tu zastosowanie w każdej sytuacji, a nie tylko na skrzyżowaniach nieoznaczonych jak to ma miejsce w Polsce. To bardzo ułatwia prowadzenie. Choć pewnie dużo zależy od samych kierowców, a w Szkocji większość z nich jeździ spokojnie.

Stresujące również jest to, że kiedy przybywasz do kraju z prawostronnym ruchem i wsiadasz do auta (często myląc stronę z kierownicą), to nagle znów musisz się przestawić na inny kierunek. I niesamowite jest, jak również w tym przypadku nasza głowa potrafi się przestawić. Nie mówię, że nie zdarzy się wjechać pod prąd na pustej drodze.

A co w sytuacji, kiedy samochodem z kierownicą po prawej stronie pojawimy się na drogach z prawostronnym ruchem?

Nie będę ukrywać, to było dopiero szaleństwo i szczerze przyznam, najcięższe wyzwanie. Bardzo dziwne uczucie, ale da się to ogarnąć, nie można się tylko zagapić, a trzeba skupić się, powtarzając na prawo i po prawej.

Największy problem jest z wyprzedzaniem na drodze jednopasmowej. No bo jak tu zobaczyć czy coś jedzie z naprzeciwka, kiedy teoretycznie siedzisz na miejscu pasażera. To jest skomplikowane, ale z pomocą drugiej osoby możliwe do wykonania. Dodatkowo przyda się ściąga przeliczająca mile na kilometry, bo przecież w samochodzie prędkość jest pokazywana w milach, a na drogach znaki są w kilometrach.

Każdy z moich znajomych przyznał, że na początku zmiany kierunku ruchu czuł się zdezorientowany – jak ja. Natomiast z czasem i kolejnymi jazdami ta niepewność mijała, aż przestała stanowić problem. Dziś śmiejemy się z naszych pomyłek, np. szukania pasów bezpieczeństwa po lewej stronie lub wsiadania do samochodu od strony pasażera.

Podsumowując, strach ma wielkie oczy. Dziś jestem dumna, że się przełamałam i zrobiłam ten trudny krok.

Jednak dobrze pamiętać o tym, że jeśli nie czujemy się komfortowo, to nie warto się zmuszać i ryzykować. Bo na drodze jako kierowcy bierzemy odpowiedzialność nie tylko za siebie.

Marta Ratajczyk

4.3 6 votes
Oceń artykuł
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze