Podróże z dzieckiem

Jestem zdeklarowaną podróżoholiczką, całkowicie uzależnioną od podróży. Moja pasja zaczęła się, kiedy w wieku pięciu lat, razem z młodszym bratem, uciekłam na parę godzin z domu. Szukała nas wtedy cała rodzina, a gdy w końcu zostaliśmy odnalezieni, skończyło się na porządnym laniu. Nawet to jednak nie powstrzymało mnie od włóczenia się po okolicy, mama całe…

Macierzyństwo czy kobiecość

Kiedy próbuję zwizualizować sobie słowa “kobiecość” lub “kobieta”, widzę młot. Tak, młot, podobny do tego, którym miotał Thor. Kobiecość to moc, to burza z prawdziwego zdarzenia, kobiecość to siła i niestrudzenie oraz wielozadaniowość, a także niezależność. Często słyszę: “w pełni wartościowa kobieta, to ta która może mieć dzieci”, wtedy gotuje się we mnie krew. Kopałam…

Matko moja

Pamiętasz, gdy byłam mała i śniły mi się koszmary, a ty przychodziłaś do mojego łóżka, gładziłaś mnie po głowie i mówiłaś szeptem, że to tylko zły sen? Pamiętasz, gdy wyjechałyśmy razem do Kołobrzegu i codziennie chodziłyśmy na plażę karmić łabędzie? Pamiętasz, gdy odbierałaś mnie z przedszkola i w drodze powrotnej kupowałaś nam rurki z kremem?…

Dzień Matki

Dzień matki to dzień, który długo kojarzył mi się z ciepłem, radością i miłością. Z moją mamą byłyśmy sobie bardzo bliskie. Gdy wyjechałam do Belgii na stałe, miałam wyrzuty sumienia, że jestem daleko, że tego dnia mojej mamy nie uściskam. Po czym życie rzuciło mi jeszcze gorsze doświadczenia i sprawiło, że ten dzień już nie…

Nigdy nie mów nigdy

Zanim lata temu, jako bardzo młoda dziewczyna, opuściłam rodzinne gniazdo na dobre, wyrobiłam w sobie pewne schematy funkcjonowania, które stały się moją ostoją, moją świętością, moim kompasem w drodze, moją polisą na życie. Wiedziałam, że dopóki będę się kurczowo trzymać wszystkiego, czego nauczono mnie w domu, do czego przywykłam i w czym jestem dobra, dopóty…

Greckie egzorcyzmy na ból głowy

   Oprócz czarnych kotów czy pechowej trzynastki istnieje wiele innych przesądów. Grecka rzeczywistość przeniknięta jest niezliczoną ilością wróżb, zabobonów i przejawów wiary w magiczne moce. Znamiennym tego przykładem jest wciąż bardzo żywa wiara w rzucanie złego uroku, zwanego przez Greków mati (w języku greckim mati oznacza oko). Jest to klątwa wynikająca z negatywnych intencji drugiej…

O przyjaźni

Zawsze ktoś prędzej czy później wyjeżdżał, albo ja albo ta druga osoba. I znowu trzeba było szukać nowych znajomości, tracić czas na poznawanie nowych ludzi. A w sercu na zawsze pozostała wyrwa po starej przyjaźni. Tych wyrw jest coraz więcej i one się już nie zasklepiają. Skąd ją znasz? Z internetu.  Coraz częściej taką odpowiedź…

Ludzie bezdomni

“Środkowoazjatycki nomada jest niewybredny i, jeżeli ma pastwiska dla swojej trzody oraz zabezpieczony spokój i pewność, że życiu jego i mieniu nie grozi niebezpieczeństwo, rozmnaża się szybko” Grąb. Podróże III, 93 W danym miejscu żyję tylko chwilę – dwa, trzy lata. Buduję swój dom, w znaczeniu przenośnym oczywiście, sadzę drzewo i tak dalej. I gdy…

Emigracja – hibernacja

Stało się! Koronawirus fizycznie zmusił mnie do powrotu na ojczyzny łono, jednocześnie przykuwając mnie niewidzialnymi okowami do domu rodzinnego. Wraz z mężem utknęliśmy w Polsce, do której co prawda przyjeżdżam regularnie, ba, nawet trzy-cztery razy do roku, jednak zwykle są to wizyty ekspresowe. Zazwyczaj załatwiam sprawy typowo emigranckie – kosmetyczka, ginekolog, fryzjer, dentysta, a także…

Czy to na pewno takie ważne?

Punkt dwudziesta. Zaczęło się. Wychodzimy na balkon. W niebieskim i różowym powietrzu wibrują oklaski. My też klaszczemy. Wśród aplauzu trzaskania garnkami, pokrywkami, sprzętem kuchennym, czymkolwiek byleby grało, by przecinało bezruch. Fanfary w stopklatce świata. Tym razem świat się nie zachwiał. Świat się wyłączył, jakby mu ktoś wyciągnął czarny kabelek z gniazdka, w gniazdu zamiast prądu…

Miesiąc z samotnością

Przez ostatnie miesiące moje życie przypominało jazdę kolejką górską. Nie zwalniało ani na chwilę. I to niekoniecznie w dobrym znaczeniu. Kiedy nie byłam w pracy (a zdarzyło mi się pracować po dziesięć – dwanaście godzin codziennie przez trzy tygodnie bez przerwy), byłam zajęta ogarnianiem kolejnych pomysłów na życie. Przemieszczaniem się z miejsca na miejsce. Pakowaniem…