Nebia

Siedzę nisko na wąskiej powierzchni krawężnika i patrzę na świat. Szwajcarskie szczyty toną we mgle, przede mną lazur wody, wokół mnie tłumy, pachną słodkie gofry. Widzę pomnik poety. W kamieniu wyryte litery i cyfry. Urodził się, zmarł. Zastygły grymas zatroskanej twarzy, elegancki surdut. Pod stopami cokołu rabatki pełne kwiatów. Ciekawi mnie, który z przechodniów rozsmakowanych…