Za zasłoną

Przejeżdżając przez jedno z miast na południu Anglii, Ślubny stwierdził, że chce odwiedzić przyjaciela.
Nie znałam ani kolegi, ani jego żony. Jako że kobiety spędzają czas osobno, a w tym środowisku przestrzega się tego wręcz z czułością, siedziałam za zasłoną, która zamiast drzwi oddzielała dwa pokoje, oczekując gospodyni.

Sen, który odmienił twoje życie

– Musi być ci bardzo ciężko – stwierdził, obejmując mnie ramieniem. Siedzieliśmy na kanapie, obserwując w pełni zaangażowanego „zabawą w nic” Młodego. – Każdy chce być przecież zauważony przez własne dziecko. Prawda wygląda tak, że nieczęsto o tym myślę, nie mogę sobie na to pozwolić. Zbyt głębokie rozmyślania nad tym, jak cudownie by było, gdyby…