Kocie kawiarnie

Kilka lat temu na polskiej scenie gastronomicznej zaczęły pojawiać się pierwsze kocie kawiarnie. Dla niewtajemniczonych – kocia kawiarnia od zwykłej różni się tym, że przy piciu kawy, jedzeniu ciastek i odpoczynku towarzyszą nam koty. Biorąc pod uwagę rzekome zdolności terapeutyczne tych zwierząt, przedsięwzięcie miało szansę stać się strzałem w dziesiątkę. Początkowo jako zupełna nowość rzeczywiście…

przez pryzmat pochodzenia

Przez pryzmat pochodzenia

Jakiś czas temu, ktoś mi powiedział, że “na blogu nie ma nic marokańskiego”. Samo w sobie brzmi to interesująco, bo czemu na czyimś blogu miałoby być coś marokańskiego/chińskiego/peruwiańskiego i tak dalej? No ale mój blog nosi nazwę Jedno oko na Maroko, a to trochę zmienia postać rzeczy. Żebyście już byli całkiem w temacie, zanim pójdziemy…

skarby które utracimy

Skarby które utracimy

Jestem sentymentalna. Kolekcjonuję rzeczy. Pamiętam ważne miejsca, sytuacje i osoby poprzez przedmioty z nimi związane, które zachowałam.  Lata dziewięćdziesiąte, byłam w trzeciej klasie podstawówki. Wkrótce miałam się przeprowadzić i zmienić szkołę. Wzorowa uczennica potrzebuje swojego piórnika, zeszytów, podręczników, fartuszka (nosiłam taki z marynarskim kołnierzem) i butów na zmianę. Co mnie podkusiło, żeby akurat tego dnia…

jak żyć

Jak żyć? 

Imagine there’s no countries It isn’t hard to do Nothing to kill or die for And no religion, too Imagine all the people Livin’ life in peace J. Lennon,  Imagine Dzisiaj w związku z tym co aktualnie dzieje się na świecie, czuję nie tylko niepokój i bezsilność. Ogarnia mnie poczucie, że moje życie w obliczu…

problemy

Problemy? Co ty wiesz o problemach?

– Wam to nigdy źle nie było – zwykł mawiać mój ojciec. Wchodząc w dorosłe życie, dobrze go rozumiałam. Wcześniej, jeszcze jako nastolatka, czułam się jednak niezrozumiana przez cały świat i trudno mi było docenić wszystko to, co miałam. Widziałam znajomych, których rodzice zapisywali na moje wymarzone kursy jazdy konnej. Moi proponowali mi zabranie piłki…

piękno dookoła świata

Piękno dookoła świata

Kanony urody zmieniają się nieustannie i dynamicznie. Do tego różnią się mocno w zależności od kultury, klimatu i szerokości geograficznej. Dziś przyglądamy się kilku nieoczywistym trendom dotyczącym dbania o wygląd w różnych zakątkach świata, a także rozwijającemu się w wielu krajach ruchowi ciałopozytywności (body positive).  “Ideał ideałowi nierówny – to jedna z lekcji, które wyniosłam…

Czy tydzień to za długo

Czy tydzień to za długo?

Czy tydzień to za długo? Tydzień. Nawet nie! Kilka dni. Tyle trwało pospolite ruszenie. A potem się zaczęło… pretensje, oskarżenia, porównania, spekulacje. Mdli mnie. Nie mogę patrzeć na uśmiechnięte twarze w mediach społecznościowych. Osoby, które jeszcze tydzień temu podziwiałam, dzisiaj “mają dość”, bo ile można o tej wojnie? Otóż drogi Einsteinie wojna wciąż trwa, coś…

Pierwszy dzień emigracji

Potrafisz sobie wyobrazić sytuację, w której jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki cała znana ci do tej pory rzeczywistość się zmienia?   Jednego dnia jesteś w mieście, którego populacja liczy 350 000 mieszkańców, masz dobrze płatną pracę w biurze, w amerykańskiej firmie. Ponosisz odpowiedzialność za współpracę z General Electric i innymi firmami na wysokim szczeblu. Masz ”swoje”…

Zupa

Zastanawiałyście się kiedyś, co to jest… zupa? Zupa jaka jest, każdy widzi. Tyle, że w zależności od tego, gdzie mieszka, widzi coś całkiem innego. No dobrze. Nie „całkiem innego”. Podstawowa rzecz się zgadza: musi być w niej woda lub inny płyn. I to by było na tyle. Bo przecież ilu ludzi, tyle typów zupy. Ile…

Wojna i co dalej?

Mój dziadek miał osiem lat, kiedy wybuchła II wojna światowa. Jako mały chłopiec widział okrucieństwo konfliktu zbrojnego i musiał pracować dla okupanta. Jego rodzina pochodziła ze wsi i trudniła się rolnictwem. W czasie wojny odebrano im ich własne ziemie uprawne, na których mieli odtąd pracować dla nowych, niemieckich właścicieli. Dziadek cierpiał głód, dzielił się z…

Te przeklęte feminatywy

Mało co tak potrafi rozgrzać klawiatury jak dyskusja o feminatywach. To nic, że tekst traktuje o przemianach klimatycznych czy chorobie psychicznej, ważne, że ktoś się odważył nazwać zawód kobiety żeńską formą rzeczownika. To przecież niedopuszczalne, wbrew wszelkim regułom, poprawność polityczna zaćmiła umysł autora tekstu. Argumentów jest bez liku, żaden z nich nie ma szans na…