Emigracja w pojedynkę

Sobota wielkanocna, godzina 23. Wysiadłam z taksówki, poprawiłam plecak i pociągnęłam za sobą dwie duże walizki. Przedstawicielka firmy, od której wynajęłam tymczasowe mieszkanie, już czekała na mnie w środku – dała klucze, przekazała podstawowe informacje i pobrała opłatę pięćdziesiąt euro za to, że pofatygowała się na mnie czekać o tak nieludzkiej porze. Z namiarów kontaktowych…