Mieć wybór

Lekarka zaprosiła mnie do gabinetu z promiennym uśmiechem na twarzy. Szczebiotała bez przerwy, jak mały uradowany wróbelek. “Proszę wejść, rozgościć się, zaraz posłuchamy serduszka. Pewnie już się nie możesz doczekać dzidziusia. Macie już imię? Nie szkodzi. Znajdzie się w odpowiednim czasie. Proszę się wygodnie położyć. Proszę, tu podusia. Wygodnie? Proszę podnieść bluzkę do góry i…