Jak stałam się sinko

Gdyby pięć lat temu ktoś powiedział mi, jak będą wyglądały najbliższe miesiące mojego życia, pewnie bym się roześmiała, a później w samotności pogrążyła w marzycielskiej zadumie, jak to mam w zwyczaju robić. W końcu nie było żadnego większego planu, wieloletniego kontraktu podpisanego z samą sobą. Po prostu decyzje chwili. Nie przypuszczałam, że wkrótce zacznę żyć jedną nogą…