Narkoza, czyli odcięcie

Wczoraj miałam się stawić na siódmą rano do szpitala. Nic poważnego: prosty zabieg pod narkozą, wybudzenie i do domu. Okazało się, że plany i rzeczywistość nie do końca idą w parze. Ktoś, kto wysyłał listy do pacjentów, zrobił błąd. Cztery z ośmiu kobiet miały mieć zabieg/operacje po południu, gdyż nie było na tyle lekarzy. Szczęściara…