Czy to na pewno takie ważne?

Punkt dwudziesta. Zaczęło się. Wychodzimy na balkon. W niebieskim i różowym powietrzu wibrują oklaski. My też klaszczemy. Wśród aplauzu trzaskania garnkami, pokrywkami, sprzętem kuchennym, czymkolwiek byleby grało, by przecinało bezruch. Fanfary w stopklatce świata. Tym razem świat się nie zachwiał. Świat się wyłączył, jakby mu ktoś wyciągnął czarny kabelek z gniazdka, w gniazdu zamiast prądu…