Jak podmuch dmuchawca

Niedziela, godz. 7:00 rano. Całe miasteczko Kuşadası jeszcze śpi. A po cóż ma się budzić? Do pracy nikt nie goni, do szkoły nie wzywają. Tylko fale w porcie nerwowo spoglądają. A wraz z nimi ja. Widzę ogromny statek, przed którym grupka turystów cierpliwie czeka na kontrolę paszportową. Po chwili wychodzi on. Ten, którego nie widziałam…