Mój pierwszy dzień w Tajlandii

Nie przyznawałam się wcześniej do moich emocji. Ponieważ spotkałam się ze sporą dozą powątpiewania co do słuszności mojej decyzji, to musiałam robić dobrą minę do złej gry. Otóż sama nie byłam pewna, czy postępuję dobrze. Już w samolocie byłam srodze przerażona. Nawet nie zaciekawiona, nie poddenerwowana. Kumulacja sprzecznych emocji rozsadzała mi łeb. Nie boję się…