CIEKAWOSTKICYKLE

ZELEKTRYZOWANY ERYWAŃ

Po dwóch beztroskich wpisach o jedzeniu nadeszła pora, żeby napisać o czymś poważnym. Będąc całkiem szczerą, przed przybyciem tutaj moja wiedza zaczynała się na informacji, że istnieje coś takiego jak Armenia. I tutaj się kończyła.

O tym regionie świata większość newsów sprowadza się do lakonicznej informacji o jakimś ataku bombowym, kolejnych zamieszkach czy innych niepokojach. Podświadomie wrzucałam wszystkie kraje Bliskiego Wschodu i Kaukazu do jednego worka. Wiem, że wszyscy mają swoje własne zaszłości rzucające cień na teraźniejszość, problemy z historią, sąsiadami, sytuacją ekonomiczną. Kto nie słyszał o Holokauście? A o ludobójstwie Ormian? Niektórzy ludzie wiedzą jak walczyć za swoją krzywdę. I dobrze dla nich, jeśli ty sam o to nie zadbasz, świat po prostu zapomni. Naprawdę się cieszę, że miałam okazję poznać „Przedwiośnie” Stefana Żeromskiego w szkole. Moje jedyne wejrzenie w tragiczny rozdział historii Ormian. Migawka z wyobraźni działającej na pełnych obrotach, gdy czytałam o pięknej Ormiance-zwłokach i jej dłoni, wyciągniętej w kierunku Cezarego Baryki. Chcę mieć świadomość tamtych wydarzeń. Nie być ignorantką.

Dzisiaj chcę się skupić na współczesnej historii. Będąc dokładną, na protestach, które rozegrały się w Erywaniu ostatniego lata. Ich przyczyną była podwyżka cen za prąd. Jakieś pół roku później krótki film i wystawa fotografii objeżdżają największe miasta Armenii, żeby przypomnieć tamte wydarzenia.

W Gyumri projekcja odbyła się w kinie „Październik” (jedynym w mieście). Niestety, mimo naszych nadziei, film nie zawierał angielskich napisów, ale byłam szczęściarą, bo dwa siedzenia ode mnie siedziała Ormianka gotowa przetłumaczyć co nieco (tak, grałyśmy w głuchy telefon).

Wszyscy zaczęło się 19 czerwca. Bodźcem stała się 16% podwyżka cen prądu. Życie tutaj i bez tego jest wystarczająco trudne, podpierając się danymi ze strony world banku http://www.worldbank.org: „Poziom biedy w 2014 r. sięgnął 30% co oznacza, że trzy osoby na dziesięć żyje poniżej poziomu biedy, który szacuje się na około 40,264 dramów na miesiąc”. Jeden dolar to około 525 dramów.

Ormianie okupowali główne ulice stolicy przez dwa tygodnie, protestując przeciwko prezydentowi.

Serzhowi Sargsyanowi. Kiedy w 2008 r. ogłoszono go prezydentem, dziesiątki tysięcy ludzi okazało swoje niezadowolenie, wychodząc na Plac Wolności. Podejrzewano oszustwa przy liczeniu głosów. Podczas tegorocznych protestów siły policyjne używały siły, armatek wodnych. W filmie kilku uczestników twierdziło, że policjanci byli ubrani po cywilnemu, by móc z zaskoczenia atakować niczego niespodziewających się ludzi.

Podczas gdy Gruzja zacieśnia współpracę z Unią Europejską, Armenia w 2013 r. dołączyła do rosyjskiego bloku ekonomicznego, Euroazjatyckiej Unii. Armenia potrzebuje realnego wsparcia militarnego w walce z Azerbejdżanem.

Politycy nie ukrywają chęci pogłębienia relacji z Rosją. Prawie cały sektor armeńskiej energii elektrycznej spoczywa w rękach rosyjskich firm.

22 czerwca protestujący rozpoczęli marsz w kierunku Alei Baghramyan, gdzie starli się z oddziałami policji blokującymi drogę do Pałacu Prezydenckiego. Zastępca komendanta policji nakazał im wycofać się, a kiedy ludzie nie zareagowali, następnego dnia około piątej rano policjanci zaczęli używać pałek, żeby odciągnąć demonstrantów. Kamery i aparaty dziennikarzy były konfiskowane. To był najgorszy dzień protestów. Jedno ze zdjęć z tego poranka, z mężczyzną pokazującym dwa środkowe palce w kierunku policjantów, jest pośród Zdjęć 2015 Roku według agencji prasowej Reuters.

Czy protesty przyniosły jakikolwiek efekt?

Cóż, nie ma podwyżki w cenie prądu. Zamiast tego, prezydent zaoferował, żeby żądane pieniądze zapłacić z budżetu państwa. Co oznacza, że koszty wciąż będą płacone z kieszeni podatnika.

Wkrótce demonstranci stracili rozpęd, ulice ponownie otwarto. Ormianie z jednej strony chcą zmienić swoją sytuację, a z drugiej przywykli do spraw takimi, jakie są. Jak długo będziemy czekać na kolejny impuls, zryw ludności? Ponieważ jestem pewna, że to się znowu tu wydarzy.

AUTORKA TEKSTU: SABINA / ARMENIAN SKY

Share:
  • toja2123

    Widoczki jak z Gruzji. I historia też jak z Gruzji- bo choć teoretycznie tak jak piszesz kraj ten próbuje podążać ku Europie, to jednak bieda i podziały społeczne są takie same.

  • Agnieszka Baum

    Bylismy z mezem w Armenii akurat w czasie protestow. Przebiegały dosc pokojowo, maz gral z protestujacymi w pilke na srodku jednej z glownych ulic Erywania. ale tlumy przybyle do stolicy budzily niepokoj i dalo sie wyczuc napiecie.

  • Jestem Ormianką. Za każdym razem smutno mi się robi, gdy czytam o Armenii. Bieda, korupcja, brak perspektyw… Nieoficjalnie w samej Armenii zostało tylko 2 mln Ormian. Każdy, kto może, ucieka. Nie byłam tam od piętnastu lat. Pamiętam dużo, niestety.