…która opuściła Włochy?

Wydawałoby się, że tak niedawno, bo przecież minęły jakieś dwa miesiące odkąd wyprowadziłam się z Włoch, a jednak już odczuwa się brak tego kraju, pomimo wielu codziennych paradoksów, które wpisują się we włoską rutynę, Italio, ‘mi manchi’ – tęsknię!

Za czym tęskni Polka, która mieszkała we Włoszech?

  1. Dolce Vita – częste wyjścia ze znajomymi, wieczorne aperitivo, nawet w środku tygodnia po ciężkiej pracy, wspólne kolacje ze znajomymi przy lampce wina, pikniki i weekendowe zwiedzanie Bel Paese, czyt. Italii.
  2. Jedzenie – na początku ciężko się przyzwyczaić. Wszędzie pasta, pizza, gnocchi, tortellini aż nie można się oprzeć! Ma to swoje plusy i minusy, na wadze może i przybierzesz, ale grzech nie spróbować, ponieważ smaki są niezastąpione. Chyba nikt nie podważy, że włoska pizza to niebo w gębie a ragú lub gnocchi przygotowane przez włoską mamę są jedyne w swoim rodzaju i nie wolno odmówić sobie takiej przyjemności.
  3. Lody – szczególnie te z La Romana, znacie? Jeśli nie, to koniecznie musicie odwiedzić to miejsce. Po kolacji jest czas na włoskie “gelato”, dlatego też trzeba zostawić trochę miejsca w żołądku na chwilę słodkości.
  4. Poranna kawa i brioche – tego nie da się zapomnieć. Pyszne cappuccino i ciepły rogalik z kawiarni na placu Duomo w Padwie i poranne pogadanki z bliską Ci osobą.
  5. Dobre wino i spritz – wybór win w przystępnej cenie jest oszałamiający i pomyśleć, że wcześniej nie byłam fanką dobrego, czerwonego wina. A spritz? Nie tak przypadkiem, w końcu mieszkałam w Veneto – specjał tego regionu, który się pije jako aperitivo. Często przed rozpoczęciem kolacji uskutecznia się szybkie spotkanie ze znajomymi w zaprzyjaźnionym barze, popijając właśnie spritza albo prosecco.
  6. Tradycje – zresztą mocno zakorzenione. Pamiętam moje początki we Włoszech i ciągłe pytania: “A jak się świętuje u Was karnawał?”. No właśnie? Albo idziesz na ostatnią imprezę karnawałową albo nie, ale żeby zaraz objadać się faworkami, pączkami czy też kremówkami cały karnawał? Nie no skądże! Ah i jeszcze bym zapomniała – święto patrona miasta oznacza dzień wolny od pracy dla większości firm prosperujących w okolicach.
  7. Piękne zabudowy miasta i niezliczona liczba miejsc, które zachwycają – Italia słynie z pięknych budowli, jedynej w swoim rodzaju architektury i największej liczby miejsc należących do Listy Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jest w czym wybierać, nawet malutkie miasteczko zachwyci Cię swoim urokiem.
  8. Słońce – nie bez przyczyny mówimy “słoneczna Italia”. W Polsce często nas łapie tzw. jesienna deprecha, jednak we Włoszech rzadko się zdarza, ponieważ w zimie jest bardzo dużo słonecznych dni. Wstajesz rano, widzisz słońce i Twój dzień staje się od razu lepszy.
  9. Język włoski – nikt nie zaprzeczy, że słuchanie osób mowiących w języku włoskim to przyjemność dla ucha. Jest melodyjny i łatwo przyswajalny. Często nadstawiałam ucho czy to w pociągu, czy też miejskim targu, dzięki temu uczysz się bardzo szybko.
  10. Tempo życia – na pewno wolniejsze i mniej stresujące. Na wszystko jest czas. Sposób wychowania dzieci też jest mniej stresujący i mniej wymagający. Moi koledzy z pracy zawsze – bez wyjątku – spóźniali się i zajmowali stanowisko pracy bez zadyszki.

1052015154445

Wychodzi na jaw, że lista niekrótka, i że włoski klimat sprzyja. Pomimo wielu absurdów, jak to w każdym kraju bywa, życie we Włoszech nauczyło mnie naprawdę dużo, szczególnie cierpliwości i dystansu do życia. Ile razy bym nie narzekała na Italię, tyle razy będę za nią tęsknić i sentyment wraca!

Ewelina/ Meksyk / One Way 2 Freedom

Share:
  • Aż zachciało mi się znów pojechać do Włoch, minęło sporo czasu od ostatniej wizyty! 🙂

    • Ewelina Malina

      mnie również 🙂

  • Karolina M

    Fajnie to ujelas. Zgadzam sie z wiekszoscia punktow! 🙂

    • Ewelina Malina

      dziękuję! a widzisz!