CYKLEMY POLKI

ŚWIAT KULTURALNIE – VERMEER Z LEONARDO I CIACHO RAFAELA

 Od lat jestem wielbicielem obrazów Jana Vermeera z Delft. Bardzo ucieszyłem się kiedy doczytalem, że w National Gallery w Waszyngtonie jest kilka jego dzieł. Obrazy Vermeera są niewielkich rozmiarów a on sam nie namalował ich dużo w swoim życiu. Ale każdy z nich jest jak cudnie utkana światłem i cieniem tkanina. Temat jego obrazów to często postacie uchwycone w momencie ich codziennych czynności – czy to nalewanie mleka, czy to czytanie lub pisanie listu, czy może studiowanie mapy.  Każdy szczegół i przedmiot mają swoje nieprzypadkowe miejsce na planie obrazu. Często w tle widać reprodukcje innych dzieł sztuki. Na płótnach Vermeera panuje niepowtarzalny element skupienia i intymności.

W National Gallery w Waszyngtonie pospieszyłem przez wiele sal z malarstwem by odnaleźć płótna Vermeera jako pierwsze. I nie zawiodłem się. Kobieta z wagą, jest po prostu przepięknym płótnem tak, że nie można oderwać oczu. Światło z wysokiego okna poprzez zasłonę delikatnie muska postać kobiety ukazując jej nieprzemijające piękno już na zawsze zatrzymane w momencie skupienia przy ważeniu pereł.
 
 
Nie sposób nie zauważyć w tle reprodukcji Sądu OstatecznegoMichelangelo z Kaplicy Sykstyńskiej.
 
 
A mnie najbardziej fascynują dłonie kobiece, których piękno Vermeer jak mało kto potrafił uchwycić.
 
 
 
Tuż obok Dziewczyna pisząca list spogląda na nas jakby widząc dalej poprzez nas w momencie zamyślenia nad następnym zdaniem listu.
 
 
I ponownie piękno jej dłoni …
 
 
A niedaleko płócien Vermeera jest jedyny obraz Leonarda da Vinci po drugiej stronie Atlantyku. Ginevra de Benci – piękność z Florencji spogląda gdzieś tuż obok nas.
 
 
Myślę, że wielu z nas podziwia u Leonarda nie tylko genialny kunszt portretu ale i krajobraz, który często stanowi tło w jego płótnach. Tutaj rzeka i drzewa i wieże miasta w oddali delikatnie i mgiełkowo przenosząc nas w toskańskie rejony.
 
 
No i nie mogłem tutaj nie dodać specjalnie dla Was  .. ciacha :^) , które choć spogląda na nas z perspektywy pięciuset lat to na pewno potrafi przyspieszyć bicie serca niejednej niewieście.  Tak spogląda na nas Bindo Altoviti nie tylko przystojny ale i bogaty bankier rzymski z początku szesnastego wieku wspaniale uchwycony na płótnie Rafaela Santi …
 
 
PIOTR
Share:
  • 😉 dziękuję

  • A ja myslalam, ze “ciacho” to pulchna kobieta o okraglych ksztaltah… bo tak sie mowilo u mnie w domu, na ten typ “babeczki” 🙂 A tu o meskim modelu sie mowi, ktory bardziej przypomina grissino, czyli slony wloski paluszech do schrupania 😉

    • ksztaltaCh!!! Przepraszam, ale zgubilam literke po drodze 😉

    • :^)) . o tak grissini to można chrupać i chrupać i popijać sangiovese

  • Za młody jak na ciacho 😉

  • Uwielbiam obrazy Vereera, jego kolory, światło i to zamyślenie na prawie każdym znanym mi obrazie. Zazdroszczę, że mogłeś je zobaczyć. ?

  • Igomama

    Piękne te obrazy i tak ładnie o nich opowiedziałaś.
    Miałam szczęście oglądać kilka dzieł Vermeera w muzeach w Holandii.