CYKLE

z cyklu: świat kulturalnie – „OSKAR I PANI RÓŻA”

„Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy”

Nasz środowy cykl Klubu Polek na Obczyźnie pod hasłem « świat kulturalnie », poświęcony jest wyjątkowym, współczesnym książkom, muzyce, filmom lub przedstawieniom z kraju, w którym aktualnie mieszkamy.
 
Wybierając jedną jedyną pozycję nie zawahałam się ani przez moment. „Oscar i Pani Róża” to nawet nie powieść, lecz kilkudziesięciostronicowe opowiadanie. Istnieją też filmy i przedstawienia zrealizowane na jego podstawie. Jest to tekst tak silny emocjonalnie, że niewiele jest chyba osób, które pozostaną po lekturze nieporuszone.
 

Eric Emmanuel Schmitt jest znanym i tłumaczonym na wiele języków francuskim autorem. Napisał wiele wartościowych utworów: noweli i sztuk teatralnych. Od kilku lat mieszka w Brukseli, lecz nadal pozostaje ściśle związany z Francją, a w szczególności z Paryżem, gdzie posiada nawet własny teatr, w którym wystawiane są jego sztuki. Z wykształcenia jest filozofem.
 
To bardzo ciekawa postać, lecz nie o autorze chciałam dziś napisać, lecz o – moim zdaniem – najlepszym jego utworze.
 
Od lat powtarzam wszem i wobec, że „Oskar i Pani Róża” to utwór przynajmniej tej samej rangi co „Mały Książę” (o ile nie większej, ale to już pokaże przyszłość).
 
Moim zdaniem każdy  powinien choć raz przeczytać ten tekst. A najlepiej wracać do niego od czasu do czasu, gdyż nasz odbiór zmienia się wraz z mijającym czasem.
 
Temat chorego na białaczkę dziesięcioletniego dziecka jest trudny już sam w sobie. To nie jest normalne, że jedni dostają od losu wszystko, a inni nie mają nawet szans na przeżycie poszczególnych etapów życia: dzieciństwa, młodości, dorosłości, dojrzałości i starości.
 
To niesprawiedliwe, ale życie nie daje nam wyboru.
 
Oskar takiego wyboru nie ma na pewno. Chory na białaczkę, coraz słabszy, widzi i rozumie, że „nie jest dobrym pacjentem, bo nie udaje mu się zdrowieć”. Lekarze widzą w nim symbol klęski swych metod leczenia i czują się bezradni. Pielęgniarki litują się, a rodzice udają, że są „dzielni” i unikają konfrontacji z rzeczywistością.
 
Jedynie Pani Róża, wolontariuszka odwiedzająca chore dzieci w szpitalu, aby dotrzymać im towarzystwa, zauważa w nim prawdziwego, choć małego, człowieka. To ona pomaga mu przeżyć 12 dni, które mu pozostały tak, jakby przeżywał wszystkie etapy życia aż po starość. Zachęca go do rozmowy z Bogiem, w którego Oskar nie wierzy, bo dorośli już go raz „nabrali” w sprawie Mikołaja. Opowiada mu o swych przygodach zapaśniczki sprzed lat i pomaga Oskarowi zaakceptować śmierć i cierpienie.  
 
„-Właściwie nie boję się nieznanego. Tylko trochę szkoda mi stracić to, co znam.” – to słowa Oskara po jednej z takich rozmów
 
                               
Pani Róża, odwiedza Oskara każdego dnia i po prostu z nim rozmawia. Rozmawia i słucha jego wywodów, opowieści o tym co się stało pomiędzy jej wizytami. Oskar „przeżywa” na jej prośbę każdego dnia 10 lat, a my czytając przeżywamy każde słowo opowiadania. Do pewnego stopnia „przeżywamy” przyśpieszone życie Oskara razem z nim. Dojrzewamy razem z nim.
 
Oskar zwraca się do Boga jak do kumpla, zaczynając swój pierwszy list od pokreślenia faktu, że w niego nie wierzy.
 
„Nazywają mnie Jajogłowym, wyglądam na siedem lat i nigdy się do Ciebie nie odzywałem, bo nawet nie wierzę, że istniejesz”
 
W dniu dziewiątym Bóg składa „niewidzialną” wizytę Oskarowi, dokładnie tak jak uprzedzała go Pani Róża.
 
„Zrozumiałem, że jesteś obok. Że zdradzasz mi swój sekret: codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy. Więc posłuchałem Twojej rady i pilnie wykonałem polecenie. Po raz pierwszy. Wpatrywałem się w światło, w kolory, drzewa, ptaki, zwierzęta. Czułem, jak powietrze wpada mi w nozdrza i sprawia, że oddycham. Słyszałem głosy rozbrzmiewające w korytarzu jak pod kopułą katedry. Czułem, że żyję. Drżałem z rozkoszy. Co za radość żyć. Byłem zachwycony.”
 
Po tych odwiedzinach chłopiec czuje już inaczej i próbuje to wyjaśnić swym rodzicom, których kocha, choć początkowo okazali się „tchórzami” w obliczu śmierci.
 
„Próbowałem tłumaczyć rodzicom, że życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć.”
 
Czy w naszym codziennym życiu potrafimy zasłużyć na otrzymana „pożyczkę”? Jak bardzo staramy się rozmawiać z bliskimi na trudne tematy? Czy nie próbujemy zbyt szybko przeskakiwać pewnych etapów? Czym jest cierpienie? Czym jest otwarcie na drugiego człowieka?
 
To zapewne nieliczne z wielu pytań, które przyjdą wam do głowy po przeczytaniu „Oskara”.
Zaopatrzcie się więc w pudełko chusteczek, bo bez nich się raczej nie obędzie i zasiądźcie do lektury , która zmieni waszą duszę i wasz sposób patrzenia na otaczający nas świat 🙂
 
Michèle Laroque w roli Pani Róży i mały Amir w roli Oskara
we francuskiej wersji filmu
 
*****
 
Kilka linków związanych z „Oskarem i Panią Różą”
 
Strona web Erica Emmanuela Schmitta po francusku:
 
Ta sama strona web istnieje również po angielsku, niemiecku i hiszpańsku:
 
FB Erica Emmanuela Schmitta po polsku:
 
You Tube :
film po francusku (2009) w reżyserii samego autora ze znaną aktorką Michèle Laroque w roli Pani Róży (w filmie Rose staje się Panią Różą nieco wbrew swej woli)
 
Plakat do francuskiej wersji filmu w rezyserii samego autora,
Erica Emmanuela Schmitta
 
Krótki wywiad z Michèle LAroque na temat filmu:
 
You Tube :
Polski Teatr Telewizji w reżyserii Marka Piwowskiego (2005)
     
 
Autor stworzył też na podstawie opowiadania  sztukę teatralną, która jest monodramem opowiadanym po śmierci Oskara przez Panią Różę.
 
W pierwszej jego inscenizacji w sezonie 2003-04 grała znana aktorka francuska Danielle Darrieux.
 
Plakat do inscenizacji teatralnej „Oskara” z Danielle Darrieu
w roli pierwszej Dame Rose na teatralnej scenie
 
Osobiście miałam okazję obejrzeć w 2006 roku inscenizację z inną świetną francuską aktorką Annie Duperey w roli Pani Róży.  Było to tak mocne przeżycie teatralne, że do tej pory pamiętam każdy moment spektaklu i ogarniające mnie wówczas emocje. Do dziś jest to dla mnie bezcenne przeżycie.
Oto mały fragment tego spektaklu na Youtube:
 
Plakat do monodramu „Oscar et la Dame Rose” z Annie Duperey w roli głównej
 
Książkę mam w domu od lat, i w oryginale po francusku i w polskim tłumaczeniu. Często do nich wracam i równie często rekomenduję swoim znajomym i bliskim, którzy nie mieli jeszcze okazji jej przeczytać.
 
 
Tym bardziej jestem wdzięczna dziś naszemu Klubowi Polki na Obczyźnie, który dzięki swemu środowemu cyklowi umożliwił mi zarekomendowanie mego ulubionego utworu szerszej rzeszy potencjalnych czytelników.
 
Nika
Share:
  • przepięknie napisane Nika .. bardzo dziękuję .. nie sposób się nie wzruszyć .. nie znam książki ale ‚pogalopuję’ zaraz do Amazon by znależć … czytając pomyślałem o tej muzyce z innej historii być może troszkę w tym samym duchu choć z perspektywy dojrzałego mężyczyzny .. na pewno Ci znanej

  • nasza wyobrażnia jest nieograniczona ciałem :^) http://youtu.be/-x_rbZ5VwBc

  • Zachęciłaś mnie, aby wrócić do tej książki. Wciąż uważam, że Mały Książę dał mi więcej, ale może teraz popatrzę na nią inaczej? Pięknie napisałaś, a tych teatralnych przeżyć to co znów zazdroszę.

  • Oskar i Pani Róża to cudowna książka. Poleciłam ją mojej młodszej siostrze, która teraz uczęszcza do I klasy gimnazjum i również była nią zachwycona.

  • Czytałam chyba wszystkie książki Schmita i naprawdę kocham wszystko co napiszę. Każda książka jest tam wartościowa.
    Mało kto ma taki talent jak on.
    Piękny wpis. Przypomniał mi jak dawno nie czytałam żadnej z jego książek.
    Pozdrawiam

  • Mea Culpa/ Z książką do łóżka

    Wydaje mi się, że czytałam książkę jak byłam jeszcze dzieciakiem, bo znalazłam ją na półce w bibliotece, a wtedy sięgałam po wszystko z ciekawości. Jednak miło byłoby ją sobie przypomnieć, bo nawet tego nie jestem pewna, bo mówię tu o czasie sprzed 10 lat 🙂