CYKLE

z cyklu: smaki swiata – CACHUPA

W dzisiejszym poście z cyklu Smaki świata 

– klimaty afrykańskie.
Emilka zaprasza na kulinarne tradycje 
Wysp Zielonego Przylądka!
 
***
 

Cachupa – 
królowa potraw na Wyspach Zielonego Przylądka
 
Kuchnia Wysp Zielonego Przylądka bazuje na kukurydzy, fasoli i rybach. Ale żadna potrawa nie jest tak sławna i związana z kulturą Kabowerdyńczyków jak cachupa (katxupa). O catchupie śpiewa się piosenki, dyskutuje, no i oczywiście przede wszystkim je.
 
Bazą dla cachupy jest kukurydza. Roślina, która w kulturze i kuchni Wysp Zielonego Przylądka ma znaczenie wyjątkowe. Kukurydzę przywieźli na wyspy portugalscy kolonizatorzy i podobno to ziarno kukurydzy było pierwsze, które dało plon na nieurodzajnych kabowerdyńskich glebach. Dlatego tak dawniej, jak i dziś, roślina ta uważana jest za symbol odrodzenia, nadziei i przetrwania. Stąd też dnia 1 listopada całe Wyspy Zielonego Przylądka zajadają się kukurydzą w każdej postaci, a na Wyspie Santiago organizowany jest nawet Festiwal Kukurydzy. Nie przez przypadek zatem to kukurydza jest podstawowym składnikiem cachupy, najpopularniejszego kabowerdyńskiego dania.
 
W wersji standardowej towarzyszy jej często fasola i groch, podawana jest z jajkiem sadzonym, omletem lub smażoną rybą, najczęściej makrelą. Ale jest też wersja full wypas – cachupa rica, czyli cachupa na bogato. A wtedy może się znaleźć w niej prawie wszystko, czym spiżarnia bogata, w tym mięso, ryba czy marchewka lub maniok.
 
Nie tylko aspekt historyczny czy walory żywnościowe i energetyczne sprawiają, że cachupa jest tak popularna i tak ważna w kabowerdyńskiej kulturze. Cachupa bowiem jest daniem bardzo „towarzyskim i biesiadnym”. Jak już gotować cachupę, to z rozmachem i w wielkim garze, dla całej rodziny i sąsiadów!
 
Nawet dziś cachupa często przygotowywana jest w tradycyjny sposób

Jej przygotowanie jest przede wszystkim, a właściwie było, pracochłonne. Tradycyjne przygotowanie cachupy zająć może nawet cały dzień. Pół dnia na zebranie drewna na opał, a drugie pół dnia na młócenie, przesianie, wyodrębnienie ziaren od otrąb, wrzucenie składników do kotła i mieszanie ich raz po raz. Napisałam było, bo dziś można kupić ziarna poddane obróbce mechanicznej i gotowe do gotowania. Mimo to uwierzcie, że w wielu, wielu miejscach na Cabo Verde spotkać się można z cachupą przygotowywaną w sposób tradycyjny. I żadna cachupa nie smakuje tak wyjątkowo jak ta przygotowana na palenisku!


           Najsmaczniejsza cachupa – tylko z paleniska!

Na palenisku czy na gazie, cachupa swoje wygotować się musi, więc nadal jej przygotowanie jest czasochłonne! Zatem biesiada tak naprawdę zaczyna się już w trakcie jej przygotowywania. Kobiety pichcą i plotkują. A kiedy cachupa jest już gotowa, wszyscy bez wyjątków się nią zajadają. A, że jak wspomniałam, zawsze gotuje się wieeelki gar, to dla nikogo jej nie zabraknie. Z tego też powodu cachupa jest nieodłącznym elementem wszelakich spotkań rodzinnych, imprez firmowych i bankietów. Zaraz po ugotowaniu ma najczęściej konsystencję zupy. Ale gotowanie jej w dużych ilościach ma też inny powód – mimo wielu biesiadników powinno zostać trochę na dzień następny, na….. śniadanie!


Sobotnie śniadanko! Pycha!

Bo, mimo niekoniecznie śniadaniowych składników, niech nikogo nie zdziwi fakt, że to właśnie cachupa guisada, czyli cachupa dnia drugiego, smażona, jest najbardziej typowym i popularnym kabowerdyńskim śniadaniem! – Żeby mieć siłę i krzepę pracować przez cały dzień – jak wyjaśnił mi jeden znajomy.

 
Na śniadanie czy też nie, cachupa dobra jest na każdą okazję. Kiedyś pojawiała się na stołach codziennie, dziś dniem wyjątkowo cachupowym, zwłaszcza na wyspie Sao Vicente, jest sobota. To właśnie wtedy, większość znajomych mi rodzin gromadzi się w południe przy stole i przy cachupie opowiada sobie jak minął tydzień. A po zakończonej biesiadzie rozdziela się to, co nie zostało zjedzone i… niedzielne śniadanko gotowe!
Hop do góry!

Niegdyś cachupa, a właściwie jej rodzaj – zwykła lub na bogato –  była jednocześnie symbolem podziałów między społeczeństwem.  Na cachupę rica mogli pozwolić sobie co zamożniejsi, pozostali mogli zadowolić się jedynie cachupą w podstawowej wersji, stąd też często nazywano ją cachupa pobre – cachupa dla ubogich. Dziś wersja na bogato dostępna jest dla wszystkich, ale mimo to nawet dziś nie jest pozbawiona symboliki. Podobnie jak jej składniki, które są wyjątkową miksturą kukurydzy, grochu i fasoli przeróżnych rodzajów, takie jest  też społeczeństwo kabowerdyńskie – afrykańsko-europejską miksturą.

 

Osobiście przyznam się, że ja cachupę uwielbiam i to nawet chyba bardziej wersję podstawową niż full wypas. Zdecydowanie zgadzam się także ze stwierdzeniem,  że daje krzepy na cały dzień, dlatego polubiłam ją na śniadanie. I stworzyłam taką swoją małą tradycję, by jeść ją nieśpiesznie w każdą sobotę rano. W sam raz na sobotnie sprzątanie, zakupy i gotowanie!



Emilka
Share: