CYKLE

z cyklu: opowieści różnych treści – OSTATKI W LEON

Ostatki już co prawda za nami,

ale – ponieważ projekt językowy zapchał cały marzec –
czas na post o ostatkach w hiszpańskim Leon nadszedł dopiero teraz…
 
Zapraszam Was na bardzo pozytywny post Ewy
zakończony cudownymi zdjęciami!
 
Miłej lektury:)


***


Odkąd mieszkam w Hiszpanii, cały czas mam wrażenie, że tutaj się nieustannie coś świętuje. A to nagle jakiś dzień wolny wypada, a to z nienacka jakaś parada idzie ulicami, a to rodzina przyjeżdża bo akurat u nich był dzień wolny i mają długi weekend. Trzeba przyznać, że Hiszpanie są w świętowaniu dobrzy i bardzo to lubią. Nie sposób więc nie poświętować końca karnawału, prawda?
            Podczas gdy ja z kubkiem herbaty i tłustoczwartkowym pączkiem cieszyłam się “domowymi ostatkami”, w Leon rozwieszano klapsydry. Zatrzymując się w sobotę przed jedną, spytałam swojego prywatnego Hiszpana, kto to znany zmarł, bo widzę, że klapsydry niemal na drzwiach każdego baru. Na co mój Hiszpan z uśmiechem na twarzy (uśmiech w stylu: trolling zakończony sukcesem) odparł żebym sobie poszła i poczytała. Tak oto moim oczom ukazała się ta oto klapsydra:
Pogrążona w smutku rodzina oznajmia, że jak co roku o tej porze zmarła Pani Sardynka (wdowa po Panu Sardeli). Zmarła po otrzymaniu sakramentów i sosu czosnkowego. Niech spoczywa w pokoju.
No i wszystko stało się jasne, kolejny ciekawy obyczaj, który zaskoczył mnie na hiszpańskiej ziemi. O co chodzi? A no o to, że w Środę Popielcową, uroczyście grzebie się i pali sardynkę, jako symbol zapomnienia przeszłości i wielkopostnego odrodzenia do “Nowego”. Pogrzeb jest bardzo podniosły z procesją i muzyką.
            Zanim jednak karnawał wraz z Panią Sardynką zostanie pogrzebany, Hiszpanie hucznie bawią się na najróżniejszych imprezach ostatkowych. Najbardziej znane obchody (które podniesiono do rangi wydarzeń kulturalno- turystycznych) możemy zobaczyć między innymi na Teneryfie, w Cadiz i Solsonie, jednak praktycznie każdy region Hiszpanii ma coś do zaoferowania. Niestety nie miałam jeszcze  okazji by wziąć udział w wielu karnawałach hiszpańskich.
 
Tu w Leon, już cały tydzień odbywają się koncerty, wystawy, spotkania oraz najróżniejsze wydarzenia gastronomiczno- kulturalne. Na przykład można wziąć udział w “Rondach” czyli wspólnym wychodzeniu na tapas. Idea “Rondy” którą można przetłumaczyć jako rundę/ kolejkę polega na tym, że w pierwszym barze za wszystkich ze swojej grupki płaci jedna osoba, w kolejnym kolejna i tak aż wszyscy z grupy zafundują tapę. Ilość osób w naszej grupce jest więc rzeczą dość strategiczną:) Podczas “karnawałowych Rond” można uświadczyć niewielkich zniżek i specjalnej oferty tapasowej.
 
Kolejnym wydarzeniem na większą skalę była parada przebierańców, która w sobotę wieczorem, nawet mimo deszczu, przeszła ulicami miasta. Przebrania, piękne, pracochłonne były następnie oceniane w konkursie. Każdej grupce towarzyszyła orkiestra albo chociażby muzyka rozwalona na cały możliwy regulator. Dodatkowo też, ocenie podlegały “karoce” czyli przygotowane platformy. Bardzo często bary przebierańcom oferują zniżkę albo kolejkę gratis. Przebierają się wszyscy od dzieci w wózkach po osoby w zacniejszym wieku.
 
Podczas karnawału przygotowuje się też, albo kupuje, hiszpańską wersję faworków- orejas de carnaval czyli uszy karnawałowe. Ciasto jest bardzo zbliżone do tego chruścikowego (jak to się u mnie w domu nazywa), jednak dużo twardsze i tłustsze. Na koniec obsypane cukrem pudrem. Nie jest to co prawda polski faworek, ale z braku laku….
 
Poniedziałek jest dniem wolnym dla uczniów, więc dzieci i młodzież mają długi weekend. We wtorek wieczorem odbędzie się parada i wystawa prezentująca przebieg karnawału i zwyczaje w poszczególnych częściach Leon.
 
Wszystko to zakończy się jak już wspomniałam pogrzebem sardynki. Chociaż może słowo “zakończy się” nie jest najwłaściwsze. Pogrzeb sardynki bowiem rozpocznie przygotowania do obchodów Wielkiego Tygodnia, a to już jest zupełnie inna historia:)
 
Chyba największe zwyciężczynie Cruelle z dalmatyńczykami
Hiszpańska wersja Chin
Jedna z tutejszych piękności
Najlepsze przebranie na niepogodę czyli meduza
ostatkowi przebierańcy z Leon
Szkoła biorąca udział w paradzie
Tradycyjne stroje karnawałowe z regionu Leon
Uszy karnawałowe
Przejście przebierańców karnawałowych
Klapsydra sardynkowa
Pogrzeb Pani Sardynki
Biedna sardynka spłonęła jak co roku
Zostały po niej tylko zgliszcza tak jak po Karnawale
Share:
  • fajna zabawa i świetna historia .. parada myślę troszkę podobna do Mardi Gras .. bardzo popularnego w Stanach w miastach, które był kiedyś częścią francuskiej Luizjany z najsłynniejszym w Nowym Orleanie .. gdzie na przechodniów rzucane są z balkonów naszyjniki z koralików a niektóre panie co uciesze panów na ułamek sekundy ukazują piersi :^)

    hihi a tymi świętami u Hiszpanów to jest fajna historia .. kiedyś pracowałem w Londynie a kilku konsultantów było z Madrytu .. mocno pracowali do póżna u siebie w Madrycie choć nigdy nie rozpoczynali przed 10 rano :^) .. no i prawie co 2 tygodnie było albo jakieś święto katolickie a jak nie to dzień króla a to dzień flagi .. Anglicy trochę cierpieli bo u nich ‘bank holidays’ tyle co kot napłakał :^)