CYKLE

z cyklu: opowieści różnych treści – MUZYKA W JĘZYKU WŁOSKIM. DOSŁOWNIE?

Zapraszamy na kolejny post z naszego poniedziałkowego cyklu
opowieści różnych treści.
 
Dziś będzie muzycznie…
A konkretnie o tym.. co słychać we Włoszech…
O tym opowie Wam Michasia mieszkająca w Mediolanie.
 
Miłej lektury!
 
***
 

 
Język włoski to muzyka dla uszu.
 
Intonacja, melodia, gęstość samogłosek i delikatnych, miękkich brzmień podwójnych spółgłosek sprawiają, że od wieków uwielbiano śpiewać w tym języku, składać muzyczne deklaracje miłości, wykonywać tragiczne arie operowe i oddawać się rozkoszy chłonięcia dźwięcznej mowy w salach teatralnych i koncertowych.
 
We Włoszech muzyka jest wszechobecna.
 
Towarzyszy Włochom na co dzień, nawet w najbardziej prozaicznych czynnościach, takich jak mycie okien, praca przy komputerze, podczas jazdy autobusem (i mowa o śpiewających kierowcach) czy podczas porannej kawy popijanej na balkonie!
 
A samą muzykę można odnaleźć nie tylko w melodii języka czy na ulicy, ale również w powiedzeniach wplatanych w codzienne rozmowy, czyli w tzw. modi di dire.
 
Jak odnaleźć się pośród tych muzycznych idiomów? 
To prostsze, niż myślicie.
 
I tak, Włochom często zdarza się przyjść na spotkanie z dużym spóźnieniem, czy jak mówią “przyjść po muzyce, po tym, jak skończono już grać”. Zatem arrivare dopo la musica czy arrivare a musica finita znaczy spóźnić się na najważniejszy punkt zebrania, gdy już muzyka ucichła i kluczowe słowa zostały wypowiedziane. Przepadło. Orkiestra skończyła grać.
 
Łatwiej będzie nam zrozumieć tę swobodę w podejściu do punktualności, jeśli weźmiemy pod uwagę, że często na takich spotkaniach dyskutuje się w nieskończoność, mówi się w kółko o tym samym, prowadzi długie rozmowy, nawet może w nieco inny czy trochę bardziej wyszukany sposób, zawsze jednak “grając na tę samą nutę czy będąc zawsze tą samą melodią”, czyli po włosku essendo sempre la stessa musica. Zdecydowanie lepiej unikać zatem uderzania w taki ton, który szybko znudzi naszych słuchaczy.
 
Gorzej, jeśli Włosi przychodzą spóźnieni, a dyskusja była niesłychanie wciągająca i inspirująca, czyli mogła wręcz “być muzyką dla ich uszu” – essere la musica per le loro orecchie.
Nie pozostaje im wówczas nic innego, jak dołożyć starań, by szybko poprawić swój nastrój
i wykrzyknąć do pozostałych niepocieszonych spóźnialskich: Musica maestro! i znaleźć dobry powód, by zaprosić wszystkich do wspólnego świętowania, zabawy i relaksu, zawsze jednak z lekkim przymrużeniem oka!
Oczywiście, istnieją punktualni Włosi (to nie oksymoron!). Wtedy okazuje się, że to zupełnie “inna muzyka” (essere un’altra musica) czyli nasza polska “zupełnie inna bajka”. Zdarzają się przecież i we Włoszech osoby niesłychanie dobrze zorganizowane, które panują doskonale nad każdą sytuacją i planują wszystko zawczasu. Bywa, że nie odnajdują się we włoskiej nieco chaotycznej rzeczywistości, “gdzie muzyka, i owszem, się zmienia, ale muzycy pozostają ci sami” – cambia la musica ma non i suonatori. Co znaczy to powiedzenie? Po prostu zawód codziennością (np. polityką), gdzie wydaje się, że sprawy idą w dobrym kierunku i zachodzą pozytywne zmiany, a tak naprawdę wszystko zostaje ‘po staremu’.
 
 
I zamiast w nieskończoność narzekać, wyrażać zawód, wyjaśniać, uzasadniać raz obraną pozycję i podkreślać nasze zdanie, czyli “oprawiać w muzykę” – mettere in musica – litanię naszych myśli, warto, za sławnym kompozytorem, krzyknąć: Paganini non ripete! (“Paganini nie powtarza”) i zamilknąć w sposób wielce wymowny!
 
 
fot. Bartek Wesołowski
Michasia
Share:
  • świetna notka Michasia .. czytałem z prawdziwą przyjemnością .. od czasu do czasu odwiedzam przyjaciół w Bergamo i słyszę tą muzykę w języku , o której napisałaś ..

    a u coś dla uśmiechu od Maestro Fellini :^)

  • Zawsze uważałam j. włoski za bardzo śpiewny język 🙂
    Swietny wpis 🙂

  • Dziękuję bardzo, rzeczywiście, włoski wręcz ‘zmusza’ do bycia muzykalnym, co widać na ulicach Mediolanu, czy może trafniej mówiąc, słychać :)! Do dziś z rozbawieniem wspominam na pół rozebranego lekko okrągłego sąsiada, który w niedzielę rano na balkonie w pełnym słońcu śpiewał “O sole mio” 🙂