Uwielbiam na wiosnę położyć się na rozgrzanej od słońca trawie, patrzeć w niebo na przepływające nad moją głową stada obłoków. Patrzę na nie, doszukuję się w nich kształtów postaci, zwierząt. Słucham odgłosów ptaków i doświadczam wielkiej radości wiosny. Budzenia się do życia, wychodzenia z zimy, suszenia głowy od zimowych zmartwień i kłopotów.

Nie lubię zimy, nie przekonają mnie piękne widoki zaśnieżonych drzew, mroźnych malunków na szybie czy romantycznych płatków śniegu zaczepionych na skrawku moich rzęs. Taka już ze mnie niepoprawna romantyczka ale urodzona latem, stąd bardziej poruszy mnie widok wschodzącego słońca, zapach parującej ziemi czy dotyk rosy. Wiosenne śpiewy ptaków wywołują u mnie dreszcz radości, bo nareszcie będę mogła wyjechać za miasto, uśmiechnąć się do zieleni łąki i lasów i zanurzyć w ich kolorycie.

Jeśli zamarzy Wam się kiedyś wizyta w kraju Szekspira, to nie wahajcie się i koniecznie odwiedźcie Anglię wiosną. Nie ma piękniejszej pory roku do odkrywania uroków tego kraju, niech nie zraża Was kapryśna pogoda i uporczywe przerywniki deszczowe, piękno otaczającej przyrody i urok architektury niektórych miejsc będzie prawdziwą nagrodą.

W mojej dzisiejszej opowieści chciałabym pokazać Wam, dlaczego wiosna na angielskiej ziemi jest aż tak wyjątkowa.

Zagadka dla botaników czyli kwieciste pola

Wychowałam się w domu z dużym ogrodem, mój tato do dzisiaj jest zapalonym ogrodnikiem i pielęgnuje uważnie każdy skrawek swojej ziemi. Kiedy wyrasta się w takim domu to od małego w ramach przyjemności popołudniowej nie oglądałam kobiecych pism mojej mamy tylko wielkie starty ogrodniczych czasopism typu Działkowiec, Kwietnik czy Świat Ogrodów. Wdzięczna jestem rodzicom za tą wiedzę i otwarcie mi oczu na piękno przyrody, zawsze bardziej ciągnie mnie do lasu czy na łąkę niż do centrum miasta. Dlatego po przyjeździe do Anglii od razu zapałałam wielką miłością do pieszej turystyki, spacerując i przemierzając kolejne ścieżki otwierałam oczy ze zdumienia. Potęga przyrody na Wyspie jest nie do opisania, dzięki ciepłym frontom, łagodnej zimie i wilgotnym warunkom pogodowym, wszystko rośnie jakby ze zdwojoną siłą. Drzewa przybierają niesamowite kształty, bujne krzewy nabierają rozpędu i czasem przeobrażają się w małe drzewka, a malutkie roślinki znane mi z ogródka rodziców rosną  bujnymi kępami. Największe zdumienie wywołał we mnie jednak czas wiosenny, bo nigdy jeszcze nie udało mi się zobaczyć dziko rosnących kęp narcyzów i żonkili, całych łanów krokusów obrastających wzgórza czy pola parkowe.

W tygodniu, przy dziewięciogodzinnym trybie pracy, ciężko mi się gdzieś wyrwać, prędzej w okresie dłuższych dni zaszywam się na wieczorny jogging lub spacer do pobliskiego parku, ale za to weekend jest mój. Uciekam do oddalonego zaledwie o 10 minut drogi jazdy samochodem Parku Narodowego  New Forest, zanurzam się w zieleni pradawnych drzew pamiętających jeszcze czasy króla Wilhelma II. Co ciekawe w internecie można znaleźć wiele wskazówek, gdzie zobaczyć słynne trasy niebieskich dzwonków czy śnieżynek. ( Snowdrops Valley w Exmoore, czy Bluebell Trials).

Romantyczny spacer jak ze stron książek Jane Austen

Nie można zapomnieć, iż Wyspy Brytyjskie oparły się niszczycielskiej sile wojen, na tym terenie można wciąż jeszcze odnaleźć wioski XVII-wieczne słabo nadgryzione przez ząb czasu.

Mam w hrabstwie Wiltshire jedno swoje ulubione miejsce – Stourhead. Pałac wraz z przylegającym do niego olbrzymim parkiem odwiedziłam już  kilka razy i za każdym razem wyglądał inaczej.

Stourhead to XVIII-wieczna posiadłość z naprawdę zapierającym dech w piersiach ogrodem krajobrazowym. To prawdziwa sztuka wyrysowana przez świat przyrody, no może troszeczkę podretuszowana wizją człowieka. Do  Stourhead przybywają całe wycieczki, aby zobaczyć romantyczne groty, palladyński mostek czy odbijające się w tafli jeziora antyczne świątynie. Wiosną brzegi obrastają żółte narcyzy, dzikie gęsi spacerują po brzegu, dosłownie można odnieść wrażenie, iż w alejce zobaczymy zaraz spacerującą Keirę Knightley, odgrywającą swoją rolę w „Dumie i uprzedzeniu” (tutaj kręcone były niektóre sceny do ostatniej adaptacji tej powieści ). W Stourhead znajdziemy dosłownie wszystko, czym można nasycić oczy, wokół sztucznie zagospodarowanego jeziora znajdują się budynki świątyni Flory, Apollina oraz kopia Panteonu. Nie można pominąć też pozostałości wioski i kościółka będących kiedyś częścią tej posiadłości.

Każdy przewodnik powiadomi Was o tym, że :

Posiadłość, od 1448 roku należąca do baronów Stour, została w 1717 roku zakupiona przez Henry’ego Hoare’a I, syna bankiera Richarda Hoare’a. Dawna rezydencja, Stourton Manor, została wyburzona, a jej miejsce zajęła nowa, Stourhead House, zaprojektowana przez Colena Campbella i ukończona w 1721 roku. W późniejszych latach została ona rozbudowana o dwa skrzydła, mieszczące bibliotekę oraz galerię obrazów. Po śmierci Henry’ego w 1725 roku, jego syn Henry Hoare II rozpoczął budowę ogrodu, w ramach której wykopane zostało sztuczne jezioro o trójkątnym kształcie oraz zasadzone zostały drzewa i krzewy pochodzące z różnych stron świata.”

Ja zabrałam w to miejsce sporo moich gości z Polski i znajomych i nigdy nikt nie był rozczarowany. Warto zabrać ze sobą kilka kanapek i przygotować się na cały dzień chodzenia. Trasa wokół jeziora zajmuje około 2,5 godziny, jeśli chcemy uważnie zachwycić się otoczeniem i zatrzymać na kilka zdjęć. Na koniec warto zostawić sobie wizytę w wiosce Stourton, tych kilka domów wykorzystanych jest jako pokoje gościnne, na terenie posiadłości ma też swoje źródło rzeka Stour. Cały obiekt należy dziś do fundacji National Trust.

Na sam koniec pozostawiam sobie przyjemność skosztowania słynnego angielskiego Cream tea (popularny popołudniowy deser podawany do filiżanki herbaty – ciasteczko zwane scone podane z malutkim słoiczkiem dżemu rodzimej produkcji, wraz z masłem ubitym z pełnotłustego mleka krowiego). Na miejscu warto pobuszować w małej galerii artystycznej i sklepiku, dla przykładu można kupić piękną apaszkę w kwiaty, kilka pocztówek do wysłania czy filiżankę w urocze, sielankowe wzory. A może kupicie jakiś tomik poezji czy książkę Jane Austen napisaną w oryginale, tak na pamiątkę wiosennego spaceru w tym pełnym romantyzmu miejscu.

Dla pragnących odwiedzić wiosenne miejscówki, śladami wiosennych kwiatów: National Trust oraz Country Life

Zapraszam Was wszystkich do odwiedzenia mojego bloga, w kwietniu nie zabraknie na nim migawek z wiosennej Anglii.

Viola Kręgowska/ Wielka Brytania/ Storyland

Share:
  • Bylam w stourhead jesienia i mnie zauroczylo. Domyslam sie jak pieknie musi wygladac w wiosennych barwach.

  • Storyland 14

    Za każdym razem odkrywam to miejsce na nowo – zdecydowanie polecam każdemu kto chce poczuć angielskie klimaty 🙂

  • Piękna ta wiosna. Taka radosna. Wszystko budzi się do życia. Bardzo udane zdjęcia 🙂

  • Jestem ogromną fanką powieści pani Austen, koniecznie muszę się więc tam udać! 🙂
    Piękne zdjęcia <3

  • No proszę, a ja myślałam, że w deszczowym UK pogoda jak w Szwecji 😉 W Sztokholmie się śmieję, że od października do kwietnia/maja mamy cały czas listopad, a potem zaczyna się szwedzkie lato, czyli pada cieplejszy deszcz ;P

  • Ja tam Anglie uwielbiam o każdej porze roku 🙂 Ale dzięki Twoim zdjęciom można doprawdy podróżować w czasie ! Te gęsi wśród żonkili są niesamowite.