Czy jako dziecko wyobrażaliście sobie lato bez wakacji? Czy jako rodzice wyobrażacie sobie szkołę, do której dziecko chodzi siedem dni w tygodniu, lekcje zaczynają się o 7:30, dzieci same sprzątają toalety, a w klasach temperatura dochodzi do 38C przy wilgotności powietrza 85%?

Mieszkając w Europie czy też w Ameryce Północnej, trudno jest to sobie wyobrazić, ale jednak są kraje, w których dzieci i młodzież ślęczą nad książkami przez cały dzień i większość nocy. Tajwan jest jednym z takich krajów. Obowiązkową edukację dzieci na Tajwanie zaczynają w wieku 6 lat (muszą mieć ukończone 6 lat przed 30 sierpnia w roku, w którym pójdą do pierwszej klasy). Wysyłanie dzieci do przedszkola nie jest obowiązkowe.
Szkoła podstawowa na Tajwanie trwa sześć lat, a gimnazjum i liceum po trzy lata. W szkole podstawowej co dwa lata dzieci zmieniają wychowawcę, a co za tym idzie kolegów i koleżanki. Przydzielanie dzieci do danej klasy i wychowawcy odbywa się drogą losowania bez możliwości zmiany klasy na życzenie dziecka lub rodziców.

Od pierwszej klasy zaczynając, dzieci muszą nie tylko utrzymywać porządek w swojej sali – wycierać tablicę, ustawiać stoliki i krzesła, zamiatać i myć podłogę – ale również wspólnie dbać o teren całej szkoły. Dzieci zamiatają więc korytarze i schody, podnoszą śmieci z boiska, dekorują korytarze, a także czyszczą toalety. Dlatego też toalety w szkołach pozostawiają wiele do życzenia jeśli chodzi o czystość i … zapach. Do obowiązków uczniów gimnazjów i liceów należy również zapewnienie bezpieczeństwa przy przechodzeniu przez ulice dookoła szkoły (w szkołach podstawowych praca ta należy do mam-wolontariuszek). Jest to nie lada zadanie, gdyż Tajwańczycy w ogóle nie przestrzegają zasad ruchu drogowego.
Chociaż lekcje w podstawówce zaczynają się dopiero o 8:30, to dzieci muszą być w klasie, gotowe do lekcji, przed 8 rano. Przez pierwsze pół godziny uczniowie sprzątają lub słuchają rodzica-wolontariusza czytającego lub opowiadającego o czymś. W gimnazjum i liceum uczniowie muszą być gotowi do lekcji przed 7:30. Zaczynają dzień od sprzątania lub … pisania testów.
Lekcje dla klas 1-2 kończą się w południe, raz w tygodniu o 16, dla klas 3-4 – trzy dni w tygodniu o 16, a dwa dni o 12, z kolei dla klas 5-6 – cztery dni w tygodniu o 16, raz o 12. W gimnazjum i liceum dzieci mają zajęcia w szkole do 17. Większość gimnazjalistów i prawie wszyscy licealiści zostają jednak w szkole dłużej, często do 20. Biorą wtedy udział w dodatkowych zajęciach, ale bynajmniej nie związanych z zainteresowaniami (te odbywają się z samego rana, o 7), a w zajęciach uzupełniających, wyrównujących, uczących pisania testów i egzaminów.
Uczniowie szkół podstawowych również nie wracają po lekcjach bezpośrednio do domu. Odbierani są przez opiekunów prywatnych „świetlic” i klas „po-szkolnych”, w których odrabiają zadania domowe i piszą … testy. Tajwańska świetlica to bynajmniej nie miejsce na zabawę!
Gimnazjaliści i licealiści po szkole udają się na dalsze korepetycje. Często wracają do domu dopiero po 22. W domu czeka ich jeszcze odrabianie lekcji i przygotowanie do zajęć następnego dnia. Przeciętny nastolatek na Tajwanie chodzi spać o 1-2 w nocy i wstaje ok.6 rano.


Dzieci ze szkół podstawowych i gimnazjów weekendy mają wolne, tzn. nie idą na lekcje do szkoły, rodzice jednak wysyłają je na wiele zajęć dodatkowych (plastyka, muzyka, gimnastyka, język angielski), a także na prywatne korepetycje. Tak więc nawet soboty i niedziele rzadko są spędzane w gronie rodzinnym.
Licealiści chodzą w mundurkach do szkoły i w soboty, i w niedziele, jednak nie na cały dzień, a jedynie na kilka godzin. Zajęcia w weekendy są nieobowiązkowe, ale jeśli dziecko z nich nie skorzysta, to będzie miało zaległości, więc rodzice i nauczyciele nalegają by młodzież pojawiała się w szkole.
Jedynym okresem odpoczynku dla licealistów są dwa-trzy tygodnie ferii w czasie Chińskiego Nowego Roku i tyle samo w lecie. W czasie wakacji letnich, które trwają na Tajwanie od końca czerwca do końca sierpnia, licealiści muszą chodzić do szkoły by nadrobić materiał, na który ze względu na liczne testy, nie starcza czasu w ciągu roku szkolnego.

Trudno nie oceniać tajwańskiego systemu edukacji „produkującego” młodzież potrafiącą świetnie zdawać egzaminy i posiadającą wyśmienitą krótkoterminową pamięć. Niestety młodzi Tajwańczycy nie są uczeni samodzielnego myślenia i wyciągania wniosków. W szkole nie mogą zadawać pytań, są zdani na bezmyślne wkuwanie materiału. Większości rodziców zależy jedynie na wynikach testów i egzaminów, nie interesuje ich rozwój intelektualny dziecka.
Na szczęście od kilkunastu lat rośnie liczba rodziców niezadowolonych z obecnego stanu rzeczy. Powstają małe szkoły alternatywne – specjalizujące się w edukacji według metody Montessori czy też edukacji waldorfowskiej, są szkoły leśne i tematyczne, rozwija się także ruch edukacji domowej.

Z dumą mogę powiedzieć, że moja rodzina przyczynia się do zmiany systemu edukacji na Tajwanie. Mam nadzieję, że przyszłe pokolenia będą już uczyć się w zupełnie innych warunkach i w inny sposób.

Dorota Chen-Wernik / Tajwan / Babel School in Taiwan

Share:
  • 5 h snu dla nastolatka? To niebezpiecze dla zdrowia. To my mielismy luz w porownaniu do Tajwanu.

    • Dorota Wernik

      Dlatego młodzież tajwańska śpi, gdzie i kiedy tylko może – w metrze, w autobusie, na lekcjach. W szkołach (i wielu biurach) po lunchu jest pół godziny na spanie z głową na biurku.

  • Bardzo wspolczuje mlodym Tajwanczykom. Zaobserwowalam, ze w Singapurze jest bardzo podobnie, zona mojego kolegi z pracy przestala pracowac, bo trzeba wozic dzieci od szkoly do szkoly z jednych zajec na inne.. Dobrze, ze home schooling sie rozwija…

    • Dorota Wernik

      Singapur, Chiny, Hong Kong, Korea czy Japonia – we wszystkich tych krajach sytuacja jest podobna – dzieci i młodzież nie mają chwili dla siebie.

  • Anna Sowińska

    O kurczę, w porównaniu z Tajwańczykami chyba nikt już nie ma prawa mówić, że mu ciężko w szkole… Brawo Dorota za to, co robisz i oby tak dalej!

    • Dorota Wernik

      Reforma szkolnictwa już tuż tuż. Jednak odgórne zarządzenia i zmiany nic nie dadzą, jeśli sami rodzice nie zmienią swojego trybu myślenia.

  • Urszula Dębska

    Masakra. Współczuje tym dzieciakom. A gdzie czas na spotkania z przyjaciolmi ? Kontakty z rówiesnikami też są ważne.

    • Dorota Wernik

      Niestety po szkole podstawowej młodzież właściwie nie ma czasu na spotkania. Oczywiście są wyjątki, znam chłopaków, którzy kochają koszykówkę, spotykają się późnym wieczorem i w niedzielę rano by pograć. Ale … obóz piłkarski mojego syna (trzecia gimnazjalna) został w tym roku odwołany, bo jedynie 4 uczonych w domu chłopaków mogłoby na niego jechać.

  • S Martin

    Czy w Chinach nie jest podobnie? (Mam na myśli godziny spędzone na nauce w szkole i poza domem.)

    • Dorota Wernik

      W większych miastach, tak. Na “prowincji”, która jest olbrzymia, raczej nie.

      • S Martin

        No tak… mówimy o obszarach, dokąd trafił “kaganek oświaty” 😉

  • A gdzie tutaj czas na odpoczyne, którego dziecko też potrzebuje? Bo wyglada, że nie ma żadnego życia poza szkołą. Dorota, w domowej edukacji możecie ten cały czas nauki skrócić?

    • Dorota Wernik

      Czasu na odpoczynek dzieci ze szkół w dużych miastach praktycznie nie mają. Zakuwają, piszą testy, egzaminy – wyścig szczurów w najgorszym wydaniu. Ucząc dzieci w domu możemy dostosowywać czas nauki i relaksu np do samopoczucia danego dnia. Wiadomo, że każdy ma lepsze lub gorsze dni, dzieci również. Staramy się także by choć w jeden dzień w tygodniu pójść na dłuższy spacer lub wycieczkę, do kina, teatru czy też do muzeum. “Szkolne” lekcje można spokojnie “załatwić” w 2-3 godziny, a resztę czasu spożytkować na rozwijanie zainteresowań.

  • dobragoshka

    Widziałam kiedyś dokument “Alfabet” i byłam tam m.in. wzmianka o jeszce innym systemie który obowiązuje w Chinach, pewnie Dorota znasz i byłam w szoku jak ogromne są różnice w nauczaniu Europy i tym co obowiązuje w Azji. Dorota czuję ogromny szacunek do tego co robisz i podziwiam jednocześnie.