Grudzień i nadchodzące święta Bożego Narodzenia są dla mnie i wielu innych Polaków na Tajwanie przygnębiającym okresem. Mieszkam na tej wyspie już od 16 lat i nadal nie przywykłam do braku Świąt.

Wstępując do sklepów, małych i dużych, mogłoby się wydawać, że Święta na Tajwanie są obchodzone z wielką pompą, że w każdym domu rozświetlone, kolorowe choinki uginają się pod ciężarem bombek i ozdób, a pod choinkami piętrzą się prezenty od św. Mikołaja czy też Gwiazdora. W sklepach z roku na rok zwiększa się asortyment ozdób świątecznych. Można kupić plastikowe choinki – białe, różowe, złote lub srebrne (czasami zdarzają się również zielone). Tandetne girlandy, bombki i inne ozdóbki „made in China” są dostępne w wielu sklepach. Podrygujące Mikołaje straszą dzieci, a od mrugających światełek boli głowa. Widząc w sklepach papierniczych i hipermarketach olbrzymi wybór kartek bożonarodzeniowych, można pomyśleć, że Tajwańczycy wysyłają wszystkim dookoła świąteczne życzenia. Nic bardziej mylącego! Nigdy nie widziałam nikogo, kto by te kartki kupował, stoją ładnie poukładane i jedynie małe dzieci wyciągają po nie rączki. To samo z ozdobami świątecznymi, przyciągają wzrok, ale służą jedynie do dekoracji sklepów i restauracji. Nie znam ani jednej rodziny tajwańskiej, która miałaby w domu choinkę. Drzewka stoją za to w przedszkolach, świetlicach, restauracjach i sklepach. Często są tam przez kilka miesięcy, bo przecież tak ładnie wyglądają.

Na Tajwanie nie ma zimy, tzn zimy w naszym znaczeniu tego słowa, temperatura nie spada poniżej 10°C, nie pada śnieg. Grudzień jest często miesiącem, gdy pięknie kwitną kwiaty, a w parkach organizowane są festiwale kwiatowe. Niewiele ma to wspólnego ze Świętami.

Większość obcokrajowców chciałaby by Boże Narodzenie zawsze przypadało w weekend, gdyż wtedy dzieci nie szłyby do szkoły, a dorośli do pracy. 25. i 26. grudnia są na Tajwanie zwykłymi dniami pracy. Jest to bardzo przygnębiające, gdy w Polsce rodzina świętuje, zbiera się przy świątecznym stole, a tutaj trzeba iść do pracy.

Jedyne miejsce, gdzie choć trochę czuć świąteczną atmosferę, to kościoły. Na Tajwanie mniej niż 5% ludności to chrześcijanie (ok. 2% katolików i 3% protestantów). W kościołach katolickich są organizowane pasterki (czasami nawet dwie – jedna o 22:00 w języku angielskim, a druga o północy po chińsku). W pierwszy dzień Świąt również są Msze Św., ale jedynie skoro świt, by uczestniczący w niej zdążyli do pracy lub szkoły.

Od wielu lat Warszawskie Biuro Handlowe (nieoficjalna ambasada Polski na Tajwanie) wraz z polskimi księżmi i siostrami z katolickiego uniwersytetu Fujen, organizuje spotkanie opłatkowe dla tutejszej Polonii. 15 lat temu było nas ok. 50 osób, w zeszłym roku udział w tym spotkaniu wzięło ok. 200 osób. Przychodzą na nie polskie i polsko-tajwańskie rodziny z dziećmi, studenci, osoby, które chwilowo tylko są na Tajwanie i te które zapuściły tu już korzenie. Spotkanie takie jest zawsze poprzedzone Mszą Św. w języku polskim (dla zainteresowanych oczywiście). Są też prezenty dla dzieci, występy artystyczne, wspólne śpiewanie kolęd i oczywiście pyszne jedzenie.
Polonijne spotkanie opłatkowe odbywa się zawsze tydzień lub dwa przed Świętami, więc w same Święta, jeśli nie ma się na Tajwanie rodziny lub bliskich przyjaciół, jest się często samemu. Z tego też powodu zawsze zapraszam na Wigilię do nas do domu osoby, które inaczej miałyby mało świąteczne Święta. U nas Wigilia jest typowo polska, choć nie zawsze udaje się dostać wszystkie potrzebne produkty. Są jednak pierogi, barszcz lub zupa grzybowa, kapusta z grzybami, ryba, kompot z suszonych owoców, piernik i pierniczki. Jest choinka, prezenty, kolędy i oczywiście opłatek.

Życzę wszytskim, w Polsce i poza jej granicami, by nadchodzące Święta spędzili w rodzinnym gronie, w miłej i świątecznej atmosferze, by nikt nie czuł się sam.

 

Dorota Chen-Wernik / Tajwan / Babel School in Taiwan

Share:
  • też zawsze kogoś zapraszam. Chociaż gdy nie miałam tu jeszcze domu, spędzałam Święta sama. Zawsze. Pamiętam, jak się wtedy czułam… Więc zapraszam.

  • Bardzo ciekawy, choć trochę smutny tekst. Nie wiedziałam, że tak jest na Tajwanie. Znając ciebie, myślę, że w twoim domu jest bardziej świątecznie niż w niejednym polskim!

    • Dorota Wernik

      U nas w rodzinie od dwóch lat najstarsze dziecko wraca z zagranicy na Święta do domu, mąż 25. bierze wolne w pracy i … cieszymy się, że możemy być razem i wspólnie świętować. Staram się jak mogę by na drugim końcu świata choć przez kilka dni było świątecznie.