O świętach we Włoszech nie jest łatwo napisać, bowiem tyle tu tradycji ile regionów , a tych jest 20 i tradycje te różnią się często także między miasteczkami znajdującymi się w danym regionie, tak więc, żeby ułatwić sobie trochę pisanie, a także nie wypowiadać się na temat niekoniecznie mi znany i sprawdzony pozwólcie, że skupię się na własnym regionie Abruzji.

Święta we Włoszech ogólnie rozpoczynają się 8 grudnia, w dniu Niepokalanego Poczęcia we Włoszech jest to święto Immacolata Concezione , które jest dniem wolnym od pracy oraz szkoły , a w którym włosi spotykają się w rodzinnym gronie ubierając choinkę i budując szopki. Od tego dnia w miasteczkach pojawiają się ozdobne świąteczne światełka bożonoarodzeniowe, zaczyna roić się od szopek a w większości miasteczek organizowane są tzw.mercatini czyli małe jarmarki świąteczne.

Szopki to bardzo ważna i znana we Włoszech tradycja. W moim miasteczku, Pescasseroli nawiększym uznaniem cieszy się „żywa szopka” w której biorą udział zwierzęta , co stanowi wielką frajdę dla turystów , głównie zaś wśród dzieci.

Wartą zobaczenia jest też szopka rozłożona niemal na całej długości miasteczka Civitella Alfedena, oddalonego od Pescasseroli o kilkanaście minut jazdy autem.

Ale świętowanie tak naprawdę odbywa się tak jak w Polsce 24 i 25 grudnia.

Dnia 24 grudnia rodziny zbierają się na rodzinne kolacje. Tradycyjnymi daniami w moim regione są zupa z cieciorki i kasztanów, lazania lub polenta ,ale też bywają dania na bazie ryb, a wówczas na stole pojawia się spaghetti alle vongole (spagetti z małż), a na drugie koniecznie młody baran grilowany lub gotowany w zależności od możliwości wyposażenia kuchennego gospodarza. Na deser zaś nie może zabraknąć panettone czy pandoro.

Tuż po kolacji wszyscy mieszkańcy zbierają się na Mszy Świętej, po której na placu przed kościołem rozpalany jest stos drewna ,zwany Falo lub Tomba di Natale w celu oddania czci Jezuskowi.

Tradycja mówi o zostawianiu prezentów przez Mikołaja pod choinką tak ,by dzieciaki mogły rano 25 grudnia obejrzeć prezenty. U nas jednak tradycją stało się obdarowywanie rodziny prezentami tuż po kolacji Wigilijnej. Dzieciom podrzuca się prezenty pod choinkę i prosi o wyrecytowanie wierszyka związanego z Bożym Narodzeniem bądź zaśpiewaniem kolędy.

26 grudnia jest również we Włoszech świętem Santo Stefano, kiedy to ogłasza się wszem i wobec narodziny Dzięciątka oraz przybycie Trzech Króli.

Wkrótce też świętuje się tu równie hucznie Sylwestra. Zgodnie z powiedzeniem „Natale con i tuoi, Capodanno con qui vuoi” Boże Narodzenie powinno się świętować z rodziną, zaś Sylwestra z kim nam się podoba i najczęściej są to znajomi bliżsi lub dalsi.Najczęściej Sylwestra spędza się we wcześniej zarezerwowanej restauracji na kolacji złożonej tradycyjnie z ryb, oraz dań przynoszących szczęście i pieniądze w Nowym Roku. A więc koniecznie dania z makaronu i gotowanych lenticche czyli soczewicy, która przynosi pieniądze, nie może braknąć dań na bazie mięsa wieprzowego tzw. Zampone i Cotechino zaś na deser wciąż niezwyciężone Pandoro, Panettone ale także winogrona będące symbolem obfitości i szczęścia a także tradycyjne Torrone – nugat z białej lub kakaowej czekolady z  orzechami lub  migdałami , w wersji miękkiej lub twardej.

Takie świętowanie tu we Włoszech trwa aż do Epifanii, 6 stycznia, kiedy to Befana (Baba Jaga) przynosi dzieciom skarpety wypełnione słodyczami, coraz częściej znajdują się w niej zabawki, ale nie może też zabraknąć słodkiego węgla, dla dzieciaków, które niekoniecznie były tak grzeczne jak same twierdzą.

Święta Bożego Narodzenia to święta bardzo rodzinne, jedne z najdłużej trwających, które  wielu Włochów spędza z rodziną i przyjaciółmi najczęściej w innych miasteczkach, najlepiej takich ,gdzie dużo śniegu i czas wolny od pracy można wykorzystać na jazdę na nartach na przykład.

I tutaj muszę, jako emigrantka wspomnieć niestety o tej ciemniejszej stronie Bożego Narodzenia za granicą. Wiem jak fajnie czyta się takie posty i artykuły o świętach we Włoszech, Francji, Szwecji czy gdziekolwiek indziej. Mają one na pewno swój urok. Ale pamiętajcie też proszę w takich chwilach o nas, Polakach mieszkających za granicą, dla których okres świąteczny to chyba jeden z najtrudniejszych okresów w ciągu roku. Przede wszystkim ze względu na tęsknotę za rodziną. Bo niby spędzamy ten czas z rodziną, mężów czy żon, ale często brakuje nam naszych własnych mam, sióstr, bratanków. To okres, kiedy w Polsce wszyscy zajadają się polskimi tradycyjnymi pysznościami, których nam, mieszkającym za granicą często bardzo brakuje. To często okres zapełniony pracą, zmaganiami się z tradycjami, które niezależnie od tego ile czasu przebywamy już w danym kraju, dla nas wciąż są trochę dziwne, trochę obce i nie do końca lubiane.

Ja osobiście święta spędzam na wariackich papierach, nie mając absolutnie dni wolnych, jako że mieszkam w miasteczku turystycznym, do któego zjeżdża się mnóstwo ludzi, by świętować dni wolne. Tak więc te dni są dla mnie wypełnione nieustającą pracą, kolację wigilijną zjadam na szybko i bez smaku – bo gdzie tam te wszystkie rybne dziwactwa czy baranki do zupy grzybowej czy karpia ,by jak najszybciej móc położyć się spać, by rano w pracy jako tako funkcjonować. To dla mnie bardzo ciężki czas, smutny czas i w takich chwilach jak te cieszę się, że mam tyle wspaniałych osób w Klubie, które rozumieją ten smutek, które często dzielą go wraz ze mną i jak tylko mogą dodają otuchy, by jakoś przetrwać ten czas.

Dlatego , proszę, gdy czytasz ten artykuł pamiętaj, że szczęście jest w naszych sercach, w rodzinnym domu, bliskiej osobie i czułym geście, a nie w wyobrażeniach innego, lepszego świata, który kreujemy sobie w głowach marząc o życiu za granicą, bowiem często rzeczywistość życia za granicą okazuje się bardzo podobna do tej w której żyliśmy w Polsce, a często  zaprawiona goryczką tęskoty za rodzinnym domem.

Wesołych Świąt!

 

Basia / Włochy / Smak słów 

Share: