Między Hamburgiem a Maltą

Między Hamburgiem a Maltą

Od dzieciństwa lubiłam podróże, poznawanie nieznanych krajów, naukę języków obcych, odkrywanie czegoś nowego, co chowa się za horyzontem. Miałam dużo szczęścia, ponieważ udało mi się zrealizować znaczną część moich marzeń. Podróże nauczyły mnie akceptować życie takim, jakim jest, wprawiły w niełatwej sztuce przetrwania najgorszych chwil oraz pokazały jak cieszyć się z małych rzeczy. Dzięki nim znalazłam wiernych przyjaciół, zrozumiałam jak dużą wartość ma dla mnie moja rodzina, wykształciłam w sobie miłość do mojego kraju ojczystego i znalazłam męża. Zawsze wiedziałam, że nie zostanę tam, gdzie się urodziłam.

Moje miasto wydawało mi się być ciasnym gorsetem, który uwiera i nie pozwala mi oddychać pełną piersią. Miejsce, którego kiedyś tak nienawidziłam, z biegiem lat pokochałam na nowo. Wspomnienia, które kiedyś odczuwałam jako upokarzające, opowiadam dziś znajomym jako dobre żarty towarzyskie, a ludzie których często starałam się unikać, równie dobrze mogliby wypić ze mną popołudniową kawę. Mieszkałam w różnych krajach, jedne były bardziej podobne do Polski, inne mniej, każdy nauczył mnie pokory przed lokalną kulturą i tradycjami. Rzadko czułam się gdzieś jak gość, w końcu zawsze wybierałam kraj, którego język znałam i gdzie miałam już pewne grono znajomych. Żadne państwo nie potrafiło mnie jednak zatrzymać w swoich granicach na dłużej, do momentu w którym poznałam mojego obecnego męża. Dziś jestem dumną mieszkanką Hamburga, która jednak po kilka latach spędzonych w Niemczech, zastanawia się jak przenieść się do kolejnego już kraju. Tym razem wybór padł na Maltę, którą uważam za moją trzecią ojczyznę, a moja druga połówka również nie miałaby nic przeciwko przeprowadzce do ciepłych krajów. Póki co, ze względu na sytuację zawodową, staramy się spędzać dużą część zimy na Malcie, dzieląc pozostały urlop poprzez inne ciekawe miejsca, znajdujące się na naszej liście marzeń.

Hamburg to światowa metropolia, miejsce gdzie z jednego końca miasta na drugi trzeba jechać nierzadko 2 godziny, przesiadając się kilkakrotnie. Każdy z moich gości był zachwycony typowymi atrakcjami turystycznymi, jak również mniej znanymi miejscami, które z biegiem lat odkryłam. W Hamburgu mieszają się różne kultury i religie. Idąc ulicą słyszymy jednocześnie kilkanaście rozmów telefonicznych w najróżniejszych językach. Od suahili, poprzez francuski, turecki i polski oczywiście. Osobiście kocham Hamburg za tą różnorodność właśnie, która jednak od zawsze funkcjonowała, zaś Hamburg jako brama na świat, odnosił, i odnosi, zyski dzięki temu tyglowi narodowości. Nieważne czy dana firma potrzebuje kogoś mówiącego po rosyjsku z wiedzą w dziedzinie IT, czy może inżyniera z niemieckim dyplomem ale izraelskim paszportem, a może ktoś szuka mówiącej płynnie po japońsku Niemki, której mąż jest tłumaczem przysięgłym języka wietnamskiego? Przeglądając ogłoszenia o pracę często można pomyśleć, że to jakieś żarty, jednak jak to się mówi po niemiecku, KEIN PROBLEM, w Hamburgu na pewno ktoś taki się znajdzie. Podobnie jest z produktami spożywczymi z całego świata, dostarczanymi w regularnych odstępach czasu, na licznych statkach zawijających do naszego portu. Potrzebujesz jaśminowego ryżu z Tajlandii i świeżych pędów bambusa z Chin? Nic prostszego, wystarczy odwiedzić Asia Markt. Nawet, jeśli dopadnie człowieka melancholia i marzy o kuflu dobrego piwa i kabanosach, wystarczy wyszukać na mapie polski sklep i już upragnione produkty lądują na naszym stole.

Hamburg

Hamburg 1

Uważam osobiście, że żadne miasto w Niemczech nie jest tak różnorodne jak Hamburg, nawet lubiany przeze mnie Berlin nie może konkurować z naszym miastem, które z biegiem wieków rozwinęło się do rozmiarów ponad dwumilionowej metropolii. Liczby, które często cytuję w rozmowach z rodziną; wszystkie to odległości w kilometrach między moim domem, a mieszkaniem przyjaciół, ilość połączeń z lotniska w najróżniejsze zakątki świata, tony towarów dostarczane na terminale kontenerowe itd., robią na moich najbliższych duże wrażenie. Obowiązkowa wycieczka po porcie, którą wykonałam już tyle razy, że chyba mogę odtworzyć własną firmę, zachwyca moich gości, zadziwia i ekscytuje. Ja sama wciąż jak szalona robię zdjęcia, kiedy tylko widzę jakiś nieznany mi dotąd kontenerowiec, zawijający do portu.

Hamburg to także miasto gdzie bardzo dużo się dzieje, oferta kulturalna często zaś przerasta możliwości uczestnictwa we wszystkich tych wystawach, koncertach, wernisażach, wykładach otwartych i kursach samokształcenia. Branża w której pracuję to trzecia wiodąca gałąź gospodarki w Niemczech, nie mogę więc narzekać na brak pracy w mieście takim jak moje. Jeśli miałabym podać trzy cechy, które w metropolii nad Elbą przydają się najbardziej, postawiłabym na tak modną ostatnio w Niemczech elastyczność, na drugim miejscu wymieniłabym otwartość na świat i nowe wyzwania, zaś na trzecim miejscu mieściłabym cierpliwość i upór w dążeniu do celu.

Hamburg 5

Chcąc opisać w kilku zdaniach Maltę należy się dobrze zastanowić, aby nie popaść w utarte schematy. Faktem ogólnie znanym jest, że pogoda w tej części świata jest nieporównywalnie lepsza niż na północy Niemiec. Nikogo nie zdziwi także informacja, że nie ma tam zimy w postaci, w jakiej znamy ją w Europie. Nie chcąc powtarzać kolejnych truizmów, pragnę napisać, że Malta zachwyciła mnie od pierwszego wejrzenia nie tylko swoją architekturą, która kazała mi marzyć o domu z kamienia, lecz przede wszystkim mentalnością mieszkańców, którzy są z natury gościnni i ciągle w dobrym humorze. Rzadko można spotkać na Malcie kogoś, kto z ponurą miną spogląda na innych ludzi. Starzy i młodzi, kobiety i mężczyźni są gotowi pomóc zagubionemu turyście, nawet jeśli sami znają tylko maltański. Maltańczycy cenią dobre jedzenie, rodzinę oraz towarzystwo przyjaciół przy porannej kawie, bądź wieczornym drinku. Nie należy jednak porównywać Malty ani do Włoch( choć pewne wpływy włoskie z racji bliskości obu krajów są oczywiście nieuniknione), ani do żadnego innego kraju świata.

Malta

Wyjątkowość Malty polega na tym, że nikogo nie dziwi przykładowo moja obecność jako obcokrajowca na maltańskim koncercie świątecznym, mszy świętej w języku maltańskim, czy rozmawiającego na migi z lokalnym rolnikiem, zbierającym owoce kaktusa. Każdy jest traktowany z szacunkiem, ciekawość stanowi tam raczej zaletę, niż wadę, a pytania o życie prywatne stawiane są często w trakcie spontanicznej rozmowy w sklepie. Dzięki tej otwartości usłyszałam wiele historii rodzinnych Maltańczyków, podzieliłam się z nimi moimi historiami i nawiązałam kontakty, które pielęgnuję już od kilku lat. Zanim po raz pierwszy odwiedziłam Maltę myślałam, że to jakaś mała wyspa, gdzieś tam na końcu świata. Skonfrontowana z rzeczywistością całkowicie zmieniłam zdanie. Wiem już, że Malta to państwo złożone z 3 dużych i kilku mniejszych wysp oraz że nie da się ani w tydzień, ani w dwa, ani nawet w sześć tygodni, zobaczyć wszystkich ciekawych miejsc w tym państwie.

Malta 3

Malta 4

Odkrywając dla siebie Maltę, dowiedziałam się także że jej losy są połączone z Polską. Z wielką dumą czytałam nie tylko o żołnierzach polskich, walczących podczas II wojny światowej w tym regionie, zaskoczyła mnie także informacja, że wiele maltańskich miast zostało obróconych w runę podczas nazistowskich bombardowań i tzw. Wielkiego Oblężenia Malty. Słyszałam wiele opinii na temat mieszkania na Malcie na stałe. Zebrałam je podczas rozmów z obcokrajowcami pracującymi na Wyspach. Jedni cenili sobie rodzinną atmosferę i klimat tam panujący, inni wręcz przeciwnie narzekali na ograniczony kontakt z resztą świata i niewielkie możliwości tzw. rozwoju osobistego. Zdania są podzielone, osobiście jestem jednak zwolenniczką samodzielnego myślenia i wiem, że Malta ze swoją unikalną kulturą, ciekawą architekturą i niemożliwym do nauczenia językiem, mógłby by stać się moją kolejna ojczyzną na kilka lat.

Na chwilę obecną, zapytana o narodowość odpowiadam na pierwszym miejscu Polka, na drugim zaś Europejka. Mówiąc o ojczyźnie myślę zawsze najpierw o Polsce. Nie mogąc być w wielu miejscach na raz, wymyśliłam sobie moje ulubione miejsce na świecie, istniejące tylko na dnie mojej wyobraźni. Przywołuję je kiedy brakuje mi motywacji do działania, gdy małe problemy przytłaczają niczym życiowe tragedie, kiedy nie mogę wyrwać się ze spoconego od wyścigu szczurów betonowego miasta. Ma w sobie cechy wszystkich miejsc, które kocham. Łączy w sobie te oddalone od siebie wycinki świata w jedną całość. Można więc z jego krawędzi spojrzeć na Wisłę w Toruniu, widzianą z Winnicy, na Dunaj i Sawę widziane z Kalemegdanu, kiedy zespolone niczym kochankowie biegną dalej wspólnym nurtem. Jest tu spokój rozgrzanych letnim słońcem kamiennych domostw Mdiny, czuć w nim orzeźwiającą bryzę wiosennego deszczu w Beskidach, a po zmroku widać światła spokojnie przepływających kontenerowców. Zamykam oczy i za kilka chwil znowu tam jestem. Siedzę na zielonej trawie, sama, taka spokojna i bezpieczna jak niemowlę w łonie matki. Słyszę bicie własnego serca, czuję jak rytmicznie pulsuje krew w moich żyłach, a miliony komórek nerwowych parują od wysiłku, jakim jest przywoływanie obrazu tego miejsca. Otwieram oczy i znów jestem u SIEBIE, w miejscu które obecnie nazywam domem, które łączy moją przeszłość z teraźniejszością i wygląda w przyszłość ku nowym wyzwaniom.

O AUTORCE
Justyna Michniuk

Justyna Michniuk

Autorka tekstów

Dobra przyjaciółka powiedziała o niej kiedyś, że jest białoruską góralką z Mazur. Ten oksymoron najlepiej opisuje jej skomplikowaną osobowość i nieposkromiony charakterek, jaki odziedziczyła po przodkach. Uwielbia czytać, pisać oraz podróżować. Ceni sobie dobre jedzenie, obowiązkowo w towarzystwie kieliszka wina. Wierzy w miłość i przyjaźń. Bywa niepoprawną idealistką i romantyczką. Zawodowo pracuje w handlu zagranicznym oraz jako wolny autor. Główne pola jej zainteresowań to Serbowie Łużyccy (mniejszość narodowa w Niemczech i jednocześnie najmniejszy słowiański naród bez własnego państwa), folklor Żywiecczyzny oraz Malty oraz historia Żydów w Polsce i w krajach b. Jugosławii. Cały czas musi być czymś zajęta i nie ma w jej słowniku pojęcia NUDA. Gdyby mogła, chciałaby być w kilku miejscach jednocześnie. Jej największym niespełnionym marzeniem jest podróż koleją Transsyberyjską.

Dodaj komentarz

Twój email nie będzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.