Był luty, przyszła odwilż, a ja pojechałam na wschód. Wysiadłam w Kijowie i zaczęłam po nim spacerować. Szybko okazało się, że poza Majdanem, Dnieprem i złotymi kopułami, stolica Ukrainy skrywa w sobie coś jeszcze…

Opowieści na murach

Nowoczesne zabudowy, odrapane kamienice, postradzieckie wieżowce – Kijów to prawdziwy kalejdoskop architektonicznych światów. Szybko rzuciło mi się w oczy, jak bardzo masywne bloki kontrastują tu z zasłużonymi fasadami starych budynków. Wędrując ulicami odniosłam jednak wrażenie, że tutejsi pomysłodawcy układu miasta stosowali zasadę: nie ważne jak, ważne żeby stawiać. W efekcie wyszło jak wyszło i gdzieniegdzie budynki stoją niemal jeden na drugim. Kijowskie ściany widywały przez stulecia niejedno, za to dziś wiele z nich spogląda na mieszkańców z góry, opowiadając przechodniom własne historie.

dav

Nie musiałam się zbytnio rozglądać, ani błądzić po zaułkach. Wystarczyło spojrzeć raz w prawo, raz w lewo, żeby stwierdzić, że stolica Ukrainy ma ogromny potencjał na sztukę uliczną. I co lepsze, dobrze go wykorzystuje. Jeden z najbardziej charakterystycznych dla Kijowa murali to efekt pracy francusko-ukraińskiego duetu Seth Globepainter & Kislov. Znajduje się on przy Andriyivski Uzviz, popularnej, turystycznej ulicy, przy której podobno można się nieźle „obkupić” ukraińskimi pamiątkami. Osobiście wolałam jednak okupywać moje oczy i duszę surrealistycznym dziełem ulicy, które zgrabnie łączy w sobie elementy stylów obydwóch artystów.

Alicja z Krainy Czarów z Kijowa

Okazało się, że w Kijowie nie tylko mury miejskich budynków tchną własnym życiem. Przechadzając się aleją spacerową w pobliżu Muzeum Historii Ukrainy odkryłam, że również to miejsce zasługuje na wyróżnienie. Aleja Pejzażowa (Perjzażna Aleja), z której rozpościera się widok na Dolne Miasto, została wybudowana na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. W 2013 roku w zaułku alei został otwarty plac zabaw w postaci wielkiej zjeżdżalni z wizerunkiem mozaikowego kota i podobizną Alicji z Krainy Czarów. Wzdłuż alei zaś rozmieszczone zostały bajkowe rzeźby.

Kiedy w zimowe przedpołudnie dotarłam na Aleję Pejzażową, zastałam tam jedynie bezdomne psy. Wyobrażam sobie jednak, że w słoneczny dzień musi być tu gwarno i wesoło: dzieci biegają pomiędzy mozaikowymi rzeźbami i zjeżdżają na zjeżdżalni, tuż nad głową Alicji, której wyraz twarzy przyprawia mnie o ciarki. Dorośli zasiadają na ławce tuż obok rzeźby Małego Księcia, w przerwie między plotkami i politykowaniem spoglądają na swoje pociechy. Turyści kierują się do kilkudziesięciocentymetrowego niebieskiego kota na murze i robią sobie selfie we wnętrzu jego otwartego pyska. W rzeczywistości jednak, kiedy odwiedzam aleję, panuje tam cisza i spokój, i tylko bezdomne psy obserwują mnie bacznie, chodzącą tu i tam, robiącą zdjęcia fantazyjnym rzeźbom.

Plac Kontraktowy

Kolejnym ciekawym odkryciem w Kijowie okazał się być dla mnie Plac Kontraktowy (Ploszcza Kontraktowa). Na obszarze placu przed wiekami kupcy zawierali między sobą umowy, co przyczyniło się do powstania jego nazwy. Dziś jest to miejsce, w którym mieszczą się znane zabytki miasta. Znajduje się tutaj Dwór Gościnny (Hostynnyj Dwir), który dawniej pełnił rolę hali targowej, oraz największy uniwersytet w kraju: Akademia Kijowsko-Mohylańska (Kyjewo-Mohylanska Akademiya). Jeżeli zaś uniwersytet, to i studenci. Jeżeli zaś studenci to i bary. I kawiarnie. To wszystko w świecie, w którym kultura spotykania się „na mieście” nie zawsze była doceniana – dawniej ludzie spotykali się zazwyczaj na towarzyskie piwo po prostu na ulicy. Dziś wiele budynków w okolicach Placu Kontraktowego kryje w swoich wnętrzach miejsca, w których płyną kawa i alkohol, a nad stolikami unoszą się rozmowy. Na zewnątrz zaś królują, wiadomo, ściany snujące własne historie, czyli wspomniane już wcześniej murale.

Takich perełek w Kijowie z pewnością można znaleźć jeszcze więcej. Poszukam ich dla Was następnym razem, kiedy ponownie odwiedzę ten świat.

Karolina / Szwajcaria / Co ja wyprawiam

Share:
  • Tina Papajewski

    Nigdy nie dotarłam na “dziki wschód” Ukrainy, ale dzięki Tobie już lubię Kijów!

  • Bardzo fajny mural 🙂 Ukraina wciąż jeszcze przede mną, ale chyba jednak od Lwowa zacznę a nie Kijowa 🙂

    • Oj, a Lwów to jednak nam bliski bardzo. Kijów to jednak inny świat 🙂 Ale dobrze wiedzieć od czego by tu zacząć!

  • Wow! Jak dla mnie wygląda to bardzo klimatycznie! Sama jest z Łodzi – polskiej stolicy murali i street art’u, więc kręcą mnie takie rzeczy! A tak w ogóle to mój Ś.P. dziadziuś był gdzieś spod Kijowa, więc na pewno chciałabym się tam kiedyś wybrać.

  • Pięknie! Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie Ukrainę :).

  • To zdjęcie zjeżdżalni, na tle pięknych, starych kamieniczek jest naprawde dobre !

    Zdecydowanie, i Lwow i a teraz i Kijow sa na mojej “to visit” liście 🙂

  • Magda Mamit

    jeszcze bardziej teraz marzę aby zawitać na Ukrainę. Mega ciekawa opowieść!!