Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o Gryzonii, zobaczyłam w wyobraźni zamek na wzgórzu, w którym panowali król szczur i królowa mysz. Potem spojrzałam na mapę, żeby odnaleźć ten obszar na południowym wschodzie Szwajcarii. Wbrew moim wyobrażeniom, kraina ta nie okazała się królestwem, w którym rządziły gryzonie, ale jednym z 26 kantonów tego kraju – największym, najdzikszym, najbardziej tajemniczym.

Bajkowe wiadukty

Siedzę w czerwonej kolejce, w czerwonej sukience. Zza lekko zabrudzonej szyby po raz ostatni spoglądam na Chur, stolicę Gryzonii. Pociąg sunie wśród wzgórz i dolin, poprzez wiadukty ciągnące się nad szczelinami, przez które przedzierają się górskie strumienie. Bonaduz, Thusis, Tiefencastel – nazwy miejscowości, które mijam, brzmią jak opowieści o dawnych czasach. W oddali dostrzegam malownicze wioski, porozrzucane tu i tam na wzgórzach, zza których wypiętrzają się alpejskie szczyty.

Koleje Retyckie, pokonujące trasę jak z bajki, to jedna z wizytówek tej części Szwajcarii. Funkcjonują tu zarówno jako atrakcja turystyczna (pociągi panoramiczne), jak i lokalny przewoźnik. Na jednej z ich tras znajduje się wiadukt Landwasser, który w 2008 roku został wpisany na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO. Jego budowę rozpoczęto w 1901 roku, a już półtora roku później został on otwarty na przejazdy pierwszych pociągów. Zbudowana z kamienia wapiennego budowla wznosi się 65 metrów nad doliną. Rocznie przebywa tę drogę około 22 tysięcy kolejek.

Wiadukt Landwasser

Trasa Kolei Retyckich

Po przejechaniu przez wiadukt Landwasser wysiadam w miejscowości o nazwie Filisur, skąd udaję się na piechotę do punktu widokowego. Tu czekam cierpliwie, aż nadjedzie następny pociąg, aby uwiecznić go w swoim aparacie. Czerwona kolejka sunąca po torach wśród bajkowej scenografii to widok prawdziwie bezcenny.

 

Słoneczny żar i szwajcarski Grand Canyon

Jadę do miejscowości Flims, znajdującej się na wysokości 1081 m n.p.m. Z centrum miasteczka docieram pieszo do Caumasee. W oddali dostrzegam już panoramę iglastych lasów, wśród których wynurza się kawałek płaskiej powierzchni o turkusowym odcieniu.

Jezioro krasowe Caumasee, powstałe na skutek osunięcia się mas skalnych, stanowi dziś jedną z największych atrakcji zachodniej części Gryzonii. Urok szlachetnej barwy wód, z leśnym krajobrazem w tle, ściąga do siebie nie tylko wielu turystów, ale też miejscowych. Na terenie jeziora znajduje się płatne kąpielisko. Natomiast nazwa Caumasee ma korzenie grecko-łacińskie i oznacza żar słoneczny. Sądzę, że określenie to bardzo dobrze oddaje urok tego miejsca, które otacza beztroska, wakacyjna aura.

Jezioro Caumasee

Opuszczam bajkę o jeziorze i kieruję się dalej. Po niecałym marszu drogi wśród leśnych ścieżek, docieram na platformę widokową w Conn. Stąd spoglądam na kolejny, zapierający dech w piersiach widok: Ruinaulta. Rheinschlucht. Szwajcarski Grand Canyon.

Ruinaulta to retoromańska nazwa oznaczająca ciągnącą się hałdę, zwałowisko. W istocie, około 9,5 tysiąca lat temu, podczas osunięcia się ogromnej ilości mas skalnych w tym rejonie, dolinę pokryła wysoka na kilkaset metrów warstwa gruzu, blokując przepływ rzeki Vorderrhein, będącej jednym ze źródeł Renu. Z biegiem czasu Vorderrhein przebił się przez zwałowisko, wydrążając imponujący wąwóz. Dzisiejsze pozostałości po tym procesie, widziane z platformy w Conn, prezentują niepowtarzalny widok, który również doskonale obrazuje potęgę sił Matki Natury. Miejsce to, w celach reklamowych, nazywane jest również Swiss Grand Canyon.

Rheinschlucht

Engadyńskie wioski
W czasie ostatniego pobytu w Gryzonii, udaję się na wschód kantonu, w rejony Dolnej Engadyny. Wysiadam na stacji Guarda i pieszo docieram do wsi o tej samej nazwie, położonej na wysokości 1653m n.p.m.
Engadyna to nazwa długiej na 100km doliny górskiej, rozciągającej się na tym obszarze. To właśnie między innymi w tej części Gryzonii dominuje język retoromański, zwany inaczej romansz. Język ten, uznawany za czwarty oficjalny w kraju, składa się z pięciu podstawowych dialektów: Sursilvan, Sutsilvan, Surmiran, Puter i Vallader. W wielu engadyńskich wioskach lekcje odbywają się po retoromańsku. Prasa codzienna również wydawana jest w tym języku. Innymi powszechnie używanymi językami w tej części kantonu są włoski i niemiecki (w postaci jego szwajcarskiego dialektu).

Droga ze stacji kolejowej Guarda do wioski

Guarda

Malowidła na engadyńskich domach

Dom w Guardzie, który stał się pierwowzorem domu Schellen-Ursli – bohatera popularnych w Szwajcarii książek dla dzieci

Siedzę na placu w Guardzie, wsi zamieszkiwanej przez zaledwie 170 mieszkańców, i przysłuchuję się rozmowom miejscowych. Dziwny jest ten retoromański, nie potrafię z niczym go skojarzyć. Ale to bardzo rzadki język, więc chłonę go z przyjemnością. Rozglądam się przy tym, spoglądając na tradycyjne engadyńskie budowle z charakterystycznymi malowidłami na ścianach. Wąskie, brukowane uliczki i domy z kolorowymi okiennicami przywodzą mi na myśl scenografię do filmu przygodowego, który zaczynam sobie reżyserować w myślach.
Po raz kolejny opuszczam tajemniczą Gryzonię. Wrócę tu za rok, w czasie kolejnego lata. A może nawet wcześniej, kto wie? Jest jeszcze tyle do odkrycia…

 

Karolina Duszka / Szwajcaria / Co ja wyprawiam

Share:
  • Tina Papajewski

    Ale pięknie! Koniecznie musze się tam wybrać!