Ruiny fabryki prochu na terenie Besenhorster Sandbergen (Geesthacht, Niemcy)

Ruiny fabryki prochu na terenie Besenhorster Sandbergen (Geesthacht, Niemcy)

Spacerując zimową porą po porośniętym obecnie gęstym lasem, piaszczystym terenie Besenhorster Sandbergen,

na zachód od miasta Geesthacht, można się natknąć na tajemnicze latarnie uliczne, fragmenty masywnego, betonowego ogrodzenia, wielkie opuszczone, pokryte graffiti hale oraz ruiny budynków, w które wrosły drzewa i krzewy. Las, będący obecnie rezerwatem przyrody, co krok zaskakuje nas ukrytymi pod gęstą roślinnością zagadkowymi betonowymi gruzami. Porzucając wydeptane ścieżki, należy mieć się na baczności, ponieważ pod grubą warstwą mchu i liści mogą kryć się niebezpieczne tunele, na których dnie sterczą zardzewiałe metalowe pręty. Wiosną i latem, kiedy drzewa porasta listowie, trudno dostrzec jak wiele ruin kryje ten położony zaledwie kilka kilometrów od Hamburga teren rekreacyjny, który stanowił wcześniej centrum produkcji prochu. Mowa tutaj o pozostałościach słynnej Fabryki Prochu Düneberg (niem. Düneberger Pulverfabrik), która do końca II wojny światowej rozbudowana została do kompleksu obejmującego kilkaset budynków.

Wszystko zaczęło się w 1871 r., kiedy cesarz Wilhelm I przekazał Ottonowi von Bismarckowi 20 hektarów piaszczystego i pagórkowatego terenu. Bismarck wydzierżawił go w 1876 r. przedsiębiorcy Maxowi Duttenhoferowi pod budowę fabryki prochu. Warto dodać, że urodzony na południu Niemiec, w mieście Rottweil, Max Wilhelm Duttenhofer posiadał kilka fabryk, produkujących proch m.in. w południowych Niemczech i górach Harz. Wybór terenu na budowę kolejnego zakładu produkcyjnego nie był przypadkowy. Chodziło przede wszystkim o dogodne naturalne cechy okolicy, a także o bliskość dużego portu w Hamburgu, dzięki czemu łatwo było o transport wyprodukowanego prochu do licznych odbiorców w kraju i za granicą (fabryka posiadała w tamtym czasie np. placówkę handlową w Belgradzie). Dyrektorem fabryki Max Duttenhofer mianował swojego brata, Carla, który pełnił tą funkcję do 1921 r. Duttenhoferowie starali się stale polepszać jakość swoich produktów, testując coraz to nowe warianty prochu. Budynki, służące do tego typu testów były całkowicie zasypane piaskiem wydm, aby w przypadku wybuchu jak najlepiej zamortyzować jego siłę i nie uszkodzić stojących obok warsztatów czy innych obiektów. Około roku 1882 Maxowi Duttenhoferowi udało się wyprodukować brązowy proch, który doskonale nadawał się do użytku w ciężkich działach i artylerii morskiej. Kilka lat później, w 1889 r. Duttenhofer wynalazł metodę produkcji prochu płytkowego, tzw. bawełny strzelniczej. Mniej więcej w tym samym czasie, w  oparciu właśnie o bawełnę strzelniczą, rozpoczęto również produkcję prochu bezdymnego. Od 1912 r. parcela z fabryką stała się własnością przedsiębiorstwa Duttenhoferów, teraz funkcjonowała pod nazwą Pulverfabrik Rottweil, którą po 1918 r. przemianowano na spółkę akcyjną Köln-Rottweil AG.

Dzięki I wojnie światowej i zwiększonemu zapotrzebowaniu na proch, fabryka rozrosła się do olbrzymich rozmiarów.

W 1918 r. na terenie Düneberg było 475 budynków oraz zatrudniano 20 tys. pracowników. Koniec I wojny światowej przyniósł ze sobą upadek fabryki, związany z przegraną i demilitaryzacją Niemiec, zmniejszeniem liczebności armii itd. W 1925 r. zakłady produkcyjne zostały przejęte przez IG Farbenindustrie, koncernu, który zasłynął podczas II wojny światowej z wysokiej liczby zatrudnionych więźniów obozów koncentracyjnych, eksperymentach na ludziach oraz bestialskim traktowaniu pracowników przymusowych. W 1934 r., po dojściu Hitlera do władzy teren fabryki sprzedano usytuowanej w Berlinie firmie Gesellschaft m.b.H. zur Verwertung chemischer Erzeugnisse (Towarzystwo ds. Wykorzystania Tworzyw Chemicznych spółka z.o.o.), spółce-córce pobliskiego Dynamit AG (DAG), czyli założonego w 1865 r. przez Alfreda Nobla w Geesthacht przedsiębiorstwa, trudniącego się produkcją dynamitu. Wspomniane wyżej Towarzystwo było częścią kompleksowego planu nazistów, którzy rozpoczęli przygotowania do wojny zaraz po przejęciu władzy. W czasie ich rządów dobudowano 340 nowych obiektów, służących do produkcji prochu do broni palnej oraz pocisków, a także testów balistycznych. Przyjmuje się, że większość pracowników fabryki w okresie od 1939 do 1945 r. stanowiła ludność miejscowa z przyległych wiosek, dziś dzielnic Hamburga. Naziści mieli nie zatrudniać więźniów oddalonego o kilka kilometrów obozu koncentracyjnego Neuengamme, ponieważ bali się aktów sabotażu. W czasie wojny pracowano tutaj na trzy zmiany, chcąc sprostać stale rosnącym potrzebom Wehrmachtu.

Pierwsze alianckie bomby spadły na fabrykę prochu bardzo późno, bo dopiero 7 maja 1945 roku.

Podejrzewa się, że stało się tak z powodu dobrego zamaskowania całego terenu: na dachach budynków posadzono drzewa, zaś rozmieszczenie obiektów i plan terenu były ściśle tajne. Po zakończeniu II wojny światowej zakłady zostały wysadzone w powietrze,  jednak z powodu solidnej budowy (beton z zatopionymi w środku metalowymi prętami) nie dało się całkowicie wymazać fabryki z krajobrazu. Obok ruin posadzono więc gęsty las, który dziś jest domem dla wielu rzadkich roślin oraz gatunków zwierząt. Teren po dawnej fabryce prochu jest ogólnodostępny i, jak wspomniałam, stanowi teren rekreacyjny. Kilka razy w roku odbywają się tutaj także historyczne spacery, prowadzone przez pana Jochena Medera z Förderkreis Industriemuseum Geesthacht e.V.(Stowarzyszenie Muzeum Przemysłu Geesthacht) w których można uczestniczyć za symboliczną opłatą.

O AUTORCE
Justyna Michniuk

Justyna Michniuk

Autorka tekstów

Dobra przyjaciółka powiedziała o niej kiedyś, że jest białoruską góralką z Mazur. Ten oksymoron najlepiej opisuje jej skomplikowaną osobowość i nieposkromiony charakterek, jaki odziedziczyła po przodkach. Uwielbia czytać, pisać oraz podróżować. Ceni sobie dobre jedzenie, obowiązkowo w towarzystwie kieliszka wina. Wierzy w miłość i przyjaźń. Bywa niepoprawną idealistką i romantyczką. Zawodowo pracuje w handlu zagranicznym oraz jako wolny autor. Główne pola jej zainteresowań to Serbowie Łużyccy (mniejszość narodowa w Niemczech i jednocześnie najmniejszy słowiański naród bez własnego państwa), folklor Żywiecczyzny oraz Malty oraz historia Żydów w Polsce i w krajach b. Jugosławii. Cały czas musi być czymś zajęta i nie ma w jej słowniku pojęcia NUDA. Gdyby mogła, chciałaby być w kilku miejscach jednocześnie. Jej największym niespełnionym marzeniem jest podróż koleją Transsyberyjską.

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subskrybuj  
Powiadom o