Tawashi i gąbeczki do mycia naczyń.

Zajrzyjmy do… kuchni.

Najprawdopodobniej w naszej kuchni znajduje się gąbka do mycia naczyń. Najprawdopodobniej zmieniamy ją co tydzień, może częściej, może rzadziej.

Przypatrzmy się domowym wydatkom: 1 gąbka kosztuje średnio 0.50 centów euro, jeśli zmieniasz je raz w miesiącu (hm? Czy to jest higieniczne?) przez rok wyrzucasz 12 gąbek i 6 euro do śmieci.

Skąd się bierze gąbka? Jest ona wykonana z poliuretanu i jest poniekąd produktem ubocznym przemysłu petrochemicznego. Na przykład znana niegdyś francuska firma Spontex należała do koncernu Total. Wszystko zostaje w rodzinie, robimy benzynę, a z odpadów gąbki. Ale prawdą jest również to, że takie gąbki nie nadają się do recyklingu. Jedyne, co można zrobić ze zużytymi gąbkami to je… spalić.

Zaproponuję Wam dzisiaj alternatywę w postaci Tawashi.

Tawashi przyszyło do nas (do Francji) z  Japonii i oznacza mniej więcej myjkę. 
Myjkę można sobie wyprodukować samemu, ze starych ubrań, można ja sobie wydziergać (poszukajcie DIY tawashi), można również kupić (na przykład na Etsy, daWandzie).

Moje dwie kupiłam w maju właśnie na Etsy, u pani, która robi z szydełkiem cudeńka. Używa się ich jak zwykłych gąbek do zmywania, kiedy potrzeba wrzucam jedną do pralki i w ten sposób zawsze mam w zapasie drugą czystą. 
Obliczyłam sobie że do kosza nie wyrzucałam od tego czasu co najmniej 15-16 gąbek.

Co sądzicie  o takim rozwiązaniu ?

Agnieszka Rivollet / Francja

CHATKA BABY YOGI

Zero śmieci część 1

Zero śmieci część 3

Share: