NOWEPROJEKTY

PROJEKT WIOSENNY – PIERWSZY DZIEŃ W NOWYM KRAJU

Witajcie.

Tej Wiosny znów zabieramy Was w blogową podróż dookoła świata i wraz z nami dowiecie się, jak wyglądały pierwsze dni Klubowiczek w naszych nowych krajach. Zapraszamy.

01.03.2017
Szwajcaria

Joanna z Auslanderka w Szwajcarii

Po ciężkiej nocy spędzonej w zatłoczonym autobusie z Wrocławia do Zurichu, w końcu przybyłyśmy. Ja i moja koleżanka Katarzyna, dwie studentki, które chciały uciec na chwilę od dnia codziennego, od sesji, od ludzi i od problemów, z którymi borykały się nasze młode główki…

02.03.2017
Austria

Anna z I Love Wien

Jechałam wyrwana spod rodzicielskich skrzydeł do obcych ludzi w obcym kraju. Tak, strach i stres był dominującym uczuciem. Nie wiedziałam co mnie czeka. Nie wiedziałam, że tak słabo mówię po niemiecku. Chociaż może to i dobrze, bo nigdy bym tam nie pojechała. Gdzieś obok przebijało się jeszcze poczucie przygody i oczekiwania na nowe…

03.03.2017
Tajlandia

Anna z Czekolada z farszem

Jako, że spotkałam się ze sporą dozą powątpiewania, co do słuszności mojej decyzji, to musiałam robić dobrą minę do złej gry. Otóż na sama nie byłam pewna, czy postępuję dobrze. Już w samolocie byłam srodze przerażona. Kumulacja sprzecznych emocji rozsadzała mi łeb. Pamiętam, że lecieliśmy nad Indiami strasznie długo. Zastanawiałam się, dlaczego tak długo. Może nigdy nie wylecimy znad Indii, może to nowy, nieznany Trójkąt Bermudzki? …

04.03.2017
Tajwan

Dorota z Babel School in Taiwan

Pierwszy lot jest krótki, do Pragi. Tak kilkugodzinne oczekiwanie na kolejny lot – do Taipei. Lot Praga – Taipei miał międzylądowanie w Bangkoku. Tu pierwszy raz schodzimy na azjatycką ziemię. Mam 22 lata i jestem po trzecim roku sinologii na Uniwersytecie Warszawskim.
Wychodząc z terminalu staram się złapać powietrze, ale gorąc i wilgotność zatyka mi płuca. Czuję się jakbym weszła do sauny. Powietrze stoi, gęste, mokre, przeraźliwie upalne. Po dojściu do samochodu zaparkowanego na parkingu jestem cała mokra. Myślę – O Boże! To dopiero maj, a my mamy tu spędzić całe lato! Jak ja to przeżyję?…

05.03.2017
Norwegia

Monika z Dom na krańcu Wszechświata 2.0

Zanim zdecydowałam się na zamknięcie moich wszystkich spraw i emigrację, musiałam być pewna, że rzeczywiście tego chcę i że to jest kraj, w którym mogę zamieszkać. 22 stycznia 2006 roku dotarłam na tę moją norweską wieś, na której mieszkam do dzisiaj. Tym samym otworzyłam w moim życiu zupełnie nowy rozdział – raz było w nim lepiej, a raz gorzej, ale patrząc z dzisiejszej perspektywy uważam, że emigracja to był dobry wybór…

06.03.2017
Francja

Diav z Buszujac we Francji

Mój pierwszy dzień we Francji liczę dwa razy.
Pierwszy-pierwszy raz, jedenaście lat temu, … Jeszcze na kilka dni przed, z wielkim zacięciem uczyłam się do egzaminu z biopsychologii , a w nocy, przed dniem ZERO, robiłam jeszcze migrację serwera w pracy, na nową maszynę. Ach, widok hipodromu z okien samolotu! Pokochałam to miejsce jeszcze zanim wylądowaliśmy, jeszcze zanim koła samolotu dotknęły rozgrzanej słońcem drogi do lądowania (która bardzo malowniczo kończyła się w morzu)…

07.03.2017
Holandia

Ewa z Cały ten Beneluks

Pomysł zmiany miejsca zamieszkania zrodził się któregoś słonecznego dnia na kabackich polach w Warszawie. Spacerując z naszym kilkudniowym synkiem stwierdziliśmy, że nasze szalone podróże będzie zapewne trudno kontynuować z dzieckiem, może więc tak by pomieszkać trochę w jednym kraju, później w kolejnym… Na pierwszy ogień miały pójść Helsinki… I tak wylądowaliśmy w Barcelonie. Katalonia stała się naszym ukochanym domem, ale czas ruszać w drogę. Przez chwilę myśleliśmy o Paryżu, więc szybko okazało się, że ruszamy do Holandii…

08.03.2017
Australia

Emilia z Australopitek

W ten pierwszy dzień w Perth jeszcze nie do końca do mnie docierało, że właśnie dołączyłam do grona emigrantów. Nie znaliśmy ludzi, nie znaliśmy miasta, wszystko było zupełnie nowe. Wciąż ciężko było mi uwierzyć, że jak za dotknięciem różdżki znaleźliśmy się na drugim końcu świata. Dobrze, że byliśmy wtedy razem. W ten dzień nie było ochów, achów, ani też dramatyzowania – na to przyszedł czas później…

09.03.2017
Wielka Brytania

Dee z Nie zawsze poprawne zapiski Dee

Torba była duża i ciężka. Do tego olbrzymi górski plecak ze stelażem. Planowałam 6 miesięczny urlop dziekański w Anglii, więc ciuchów i innych podręcznych drobiazgów miałam sporo. Do tego książki i notatniki, bo bez nich nigdzie się nie ruszałam. Przecież miałam spisywać każdy moment w życiu, każda minuta na obcej ziemi miała być przygodą.10 października 1998 roku była cudowna pogoda. Świeciło przyjemnie słońce i Kraków wyglądał bajecznie w jego promieniach, jakby mówił mi do ucha: nie opuszczaj mnie. Może wiedział, że już nie wrócę?! …

10.03.2017
Szwajcaria

Weronika z Werka tu i tam

Przy okazji tego postu moja romantyczna dusza chciałaby napisać, że mój pierwszy dzień w kraju czekoladą płynącym był pełen zachwytów alpejskimi widokami, a zamiast tego zajmowałam się wyborem talerzy, materaca i krzeseł… Skosztowałam tradycyjnego fondue, a zamiast tego zjadłam obiad w szwedzkim sklepie. Zwiedziłam piękne centrum Zurychu, a zamiast tego zaliczyłam Lidla. Pewnie Was to zdziwi, ale nie był to zły dzień. Taki był początek mojej, a co ważniejsze NASZEJ szwajcarskiej przygody. Z każdym kolejnym dniem poznawałam i nadal poznaję ten kraj. Jak wszędzie są plusy i minusy życia tutaj, ale nigdy nie żałowałam podjętej decyzji.

11.03.2017
Francja

Ania z Interesowania

Miałam 16 lat, gdy wyjechałam do Francji. Pod koniec gimnazjum udało mi się zdobyć stypendium pozwalające na naukę we francuskim liceum. Pamiętam ekscytację, gdy już w kwietniu wiedziałam, że wyjadę “na Zachód” i pamiętam stres i nieustanne myślenie “cojarobiecojarobie!!!”, gdy zbliżał się wrzesień. Co najśmieszniejsze, pierwsze dni w nowym kraju dopiero teraz wydają się straszne i nasuwają pytanie “Jak mi się udało to przetrwać?!”, bo nie pamiętam, żebym w tamtym czasie płakała z przerażenia…

12.03.2017
Szwecja

Gabi z Direction Sweden

Mój kochany Lublin mógł sobie jeszcze wtedy o lotnisku tylko pomarzyć, więc wszystko musiało być ogarnięte już dzień wcześniej, by w poniedziałek z rana skierować się do Warszawy. Na szczęście było to Okęcie, a nie Modlin – z tej samej prostej przyczyny, że Warszawa wtedy o Modlinie też mogła tylko marzyć. (…) Właściwie to Wam opowiem o moich dwóch pierwszych dniach, bo do Szwecji przyjeżdżałam przecież dwa razy. Najpierw w 2010 roku (naprawdę to już 7 lat temu…?!) do Malmö, zaledwie na pół roku. Jednak w efekcie tego wyjazdu 4 lata później wsiadłam w samolot do Sztokholmu, rozpoczynając kolejną szwedzką przygodę – trwającą zresztą do dziś…

13.03.2017
Irlandia

Alicja z Asica Scrap

Dzisiaj mijają dokładnie 4 lata, odkąd przeniosłam się z Cieszyna do Galway. Do Galway, o którym teraz mówię mój dom. 13 marca 2013 roku – dzień nerwowy- pełen ekscytacji na nowe i smutku, bo leciałam tylko z młodszym synem. Dwie torby po 28 kg, małe plecaczki i my. Zamiast ok. godz 22, wylądowaliśmy na irlandzkiej ziemi ok. 1 w nocy. Podróż z lotniska zajęła nam ok 2,5 godz i w rezultacie ciemną nocą stanęłam na progu mieszkania, które do tej pory widziałam jedynie przez kamerkę w komputerze. Nasz pierwszy wspólny apartament w Galway… Byłam szczęśliwa i zmęczona. Przyłożyłam głowę do poduszki i zasnęłam…

14.03.2017
Hiszpania

Marta z Matka Polka Holenderka

Chcę wrócić do początku naszej emigracyjnej historii, który miał miejsce dużo wcześniej przed wyjazdem do Holandii. Wszystko zaczęło się jeszcze na studiach (a właściwie mym rocznym epizodzie studyjnym na iberystyce)… Parę tygodni później pewnego lata, stanęliśmy na słonecznej płycie santanderskiego lotniska, z dwoma plecakami, dwoma śpiworami i jednym namiotem. Postanowiliśmy najpierw, zanim znajdziemy lokum na najbliższe parę tygodni, spędzić noc na łonie natury. Faro stało się później naszym ukochanym celem wycieczek przez parę miesięcy, które pozostaliśmy w Santander.

15.03.2017
Francja

Karolina z Francuskie życie

Każdy z nas inaczej wspomina swoje pierwsze momenty za granicą, mając już świadomość, że nie prędko wróci się do ojczyzny. Nigdy mnie to nie przerażało ani nie smuciło, w żadnym razie nie przeszłam żadnego kryzysu po kilku tygodniach/miesiącach/latach we Francji. Z radością i szczęściem opuszczałam Polskę i na pokładzie starego samochodu, z przyczepką z całym dobytkiem i czterema członkami mojej rodziny stwierdziłam, że to będzie zupełnie nowy, fantastyczny rozdział w moim życiu. Nie pomyliłam się…

16.03.2017
Tajwan

Magdalena z Gong Zhu Majia hen daleko

Najważniejszą rzeczą pierwszego dnia na Tajwanie są odczucia, nierozerwalnie związane z kontekstem, a kontekst… no cóż. Będę się streszczać, żebyście mogli zobaczyć Tajwan tak jak ja. Na wejściu do rękawa uderza we mnie jak młot gorące, wilgotne powietrze – zdecydowanie nie współgrające z jesienno-europejskim zestawem bojówkowo-adidasowo-polarkowym. Niebo jest dziwnie pomarańczowe, odgłosy lotniska – zdecydowanie inne niż te, do których nawykłam w Europie…

17.03.2017
Szwajcaria

Anna z z Szwajcaria moimi oczami

Wiele osób mieszkających w Polsce postrzega Szwajcarię jako kraj idealny. Krainę mlekiem i miodem płynącą, choć właściwiej byłoby powiedzieć serem i czekoladą. Ledwo postawisz pierwszą stopę na szwajcarskiej ziemi, a z nieba spada Ci na łeb garnek złota, policzki wypełniają się pysznym serem, a paluszkami ociekającymi czekoladą podpisujesz bezterminową umowę o pracę. Witamy, rozgość się, niczego Ci tu nie zabraknie! I naprawdę bardzo chciałabym napisać, że właśnie tak wyglądał mój pierwszy dzień w Szwajcarii, ale to byłoby chyba największe kłamstwo mojego życia…

18.03.2017
Niemcy

Kasia z Nat&Pol

Emigracji nigdy nie planowałam, taka możliwość nie przychodziła mi nawet do głowy, ale kiedy pojawił się On… Uskrzydlał mnie, inspirował, dodawał odwagi. Zawsze lubiłam wyzwania i niestraszne było mi wtedy jeżdżenie rowerem przez pół Berlina na praktyki, które zaczęłam za wcześnie, bo ledwo dawałam radę językowo, a po nich, przez drugie pół miasta na kurs niemieckiego i z powrotem. Kiedy teraz, dziesięć lat później, przemierzam czasem tą trasę samochodem, nie mogę uwierzyć, że wtedy robiłam to rowerem i to codziennie. Problemy pojawiły się później.
Jednak w tamto słoneczne popołudnie na balkonie, kiedy młoda i piękna, bo zakochana, spoglądam przed siebie, widzę tylko możliwości i nadzieje.

19.03.2017
Włochy

Sabina z Kluseczka po włosku

To było ponad pięć lat temu, choć często wydaje mi się, że zdarzyło się wczoraj. Spakowałam walizki, wsiadłam do autokaru i odjechałam w siną dal. Może nie tak siną, bo Italia nie leży na końcu świata, niemniej z kraju do niej daleko i trochę kilometrów trzeba przejechać. Zdecydowałam się pojechać autokarem, co robiłam zresztą często i nigdy nie miałam żadnych kłopotów.
Mój pierwszy dzień na włoskiej rozpoczął się naprawdę nietypowo, bo od ciężkich wiatrów pana z Francji. I tak sobie myślę, że namaścił on moje emigracyjne losy, jako że odkąd mieszkam w Italii, to nie robię nic, tylko zbijam bąki. Wielka szkoda, że nie spotkałam w autokarze jakiegoś biznesmena…

20.03.2017
Irlandia

Ewelina z Elewinaaineire

Pierwsze co zobaczyłam to piękna zieleń, ogromne lotnisku i masę napisów w języku angielskim i irlandzkim.. Już za chwile miałam poznać mojego host tatę i jedna z trzech dziewczynek, którymi miałam się opiekować przez następne dni. Byłam przestraszona.. Zanim doszłam do kontroli paszportowej usiadłam sobie na ławce i wzięłam kilka oddechów. Bardzo liczyłam na to, że to wszystko doda mi odwagi i pomoże wygrać ze strachem. W końcu ruszyłam.. Host z A. przywitali mnie uśmiechem i bukietem kwiatów na dobry początek…

21.03.2017
Tajlandia

Mariola z Akcja Emigracja

Swoje życie od początku na obcej ziemi zaczynałam cztery razy. Dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami moimi wspomnieniami z Tajlandii… Jak to się w ogóle stało, że tam trafiliśmy? Szybko i to bardzo. Jeszcze w lipcu 2014 planowaliśmy zostać na dłużej we Włoszech. Przybywamy z naszymi tobołami do hotelu. Akurat jest niedziela. Hotelik mały, obsługa też niewielka. W końcu wpuszczają nas do środka, a tam wielkie zdziwienie, bo miał być pokój dla czterech osób, a łóżko jest tylko jedno. Recepcjonistka rozkłada tylko ręce i uśmiecha się. Welcome to Thailand…

22.03.2017
Holandia

Gosia z Allochtonka

Moich pierwszych dni w Holandii było kilka. Za każdym razem zaskakiwało mnie coś innego.
Pierwszy raz zawitałam do Holandii późną jesienią roku 2000. Przyjechałam na konferencję. Moje pierwsze wrażenie to wszechobecny tłok. Przez kilka dni spacerowałam po Rotterdamie i Amsterdamie i byłam coraz bardziej nerwowa. Liczba osób na metr kwadratowy w centrum przekraczała 4. Dla mnie to zdecydowanie za dużo. Do dziś unikam centrów handlowych w sobotnie przedpołudnia…

23.03.2017
Szwajcaria

Karolina z Co ja wyprawiam

Pamiętam, jakby to było wczoraj. Wysiadłam na dworcu w Zurychu, całkiem rześka, jak na dwadzieścia dwie godziny spędzone w autobusie. Przyjechałam za wcześnie, byliśmy umówieni na 12.30. Usiadłam na chodniku przy parkingu, gdzie stały inne autobusy, położyłam walizkę po prawej stronie, po lewej stronie plecak i drugi plecak, podparłam głowę dłońmi. Czekałam. Podniosłam się, gdy w oddali zobaczyłam cztery postacie. Całkiem podobne do tych, z którymi dwa miesiące wcześniej rozmawiałam na Skype…

24.03.2017
Norwegia

Renata z Renifer na emigracji

Ten obraz chyba już na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Pomimo, że był grudzień, dzień był piękny, słoneczny. Pamiętam – jakby to było wczoraj – rodziców siedzących na ławce na dworcu autobusowym w Poznaniu: zapłakaną mamę, zatroskanego tatę i mnie za szybą autobusu, kiwającą im na pożegnanie. Nie czułam wtedy nic… ani tego, że moje serce szybciej biło, ani podwyższonego pewnie ciśnienia, ani ściskającego gardła. Jedyne co czułam, to zupełna pustka emocjonalna. Może dlatego, że zupełnie wtedy nie wiedziałam co mnie czeka i czego mogę się spodziewać, i by zaoszczędzić siły na emocje, które mogą mi towarzyszyć w nadchodzącej przyszłości, okryłam się pancerzem znieczulenia. A może to rodziców było mi żal i aby im zaoszczędzić dodatkowych zmartwień, tylko z pozoru byłam taka obojętna?…

25.03.2017
Stany Zjednoczone

Paulina z Za Oceanem Pamietnik emigrantki

Pierwszy z dni mojej emigracji to gorący dzień z początku lipca 2009 roku. To wtedy nie tylko po raz pierwszy w życiu leciałam samolotem, ale także po raz pierwszy przyleciałam do Stanów Zjednoczonych.
(…) trzy momenty. Po pierwsze- rozmowa z urzędnikiem emigracyjnym na lotnisku. Pamiętam, że miałam przeczucie, że jest on Polakiem, ale mimo wszystko rozmawialiśmy po angielsku. Nasza rozmowa była więc częściowo po angielsku, częściowo po francusku, a częściowo na migi. I od razu na myśl przychodzi mi inna sytuacja, z któregoś z moich kolejnych lądowań w Chicago. W kolejce przede mną stał mężczyzna w średnim wieku i mniej więcej słyszałam jego rozmowę z urzędnikiem. Pamiętam, że ów mężczyzna został zapytany po angielsku o to, do kogo przyleciał. Pytanie zrozumiał, ale najwyraźniej nie wiedział jak na nie odpowiedzieć po angielsku, więc bardzo wyraźnie i głośno odpowiedział po polsku: “Do zięcia. ZIĘĆ. Mąż córki- ZIĘĆ”. O tak, teraz na pewno urzędnik zrozumiał 😉 …

26.03.2017
Niemcy

Aleksandra z Alessa in
Mimo, że przyjechałam tu patrząc na Niemcy bardzo stereotypowo, i co najistotniejsze, przyjechałam tu z nadzieją szybkiego wyjazdu, chyba trochę się zauroczyłam. Nawigacja, doprowadziła mnie niedaleko francuskiej granicy, w bardzo malownicze, wiejsko-miasteczkowe zabudowania rodem z epoki romantyzmu. No cóż, wpadłam po uszy, jako że ja polonistycznie umierałam milion razy wraz z Goethe i jego twórczością. Uroku dodawała panująca tam wtedy pogoda, uroku dodawała świadomość, że jadę zakochana, że jadę stęskniona, że jadę… w ramiona. Miejsce więc zauroczyło mnie zupełnie i kompletnie…

27.03.2017
Francja

Joanna z Frolonaise

Słońce pojawiło się na horyzoncie i pomału zaczęło rozświetlać wyspę. Kiedy dobijaliśmy do brzegu wielkim statkiem Corsica Ferries, rozświetlało błyszczącą taflę morską. Po zjeździe z morskiego potwora zsunęliśmy lekko okna naszego clio i wtedy to poczułam. Nie do końca wiedziałam, co to za zapach, ale to on właśnie już na zawsze stał się dla mnie perfumem L’Île de Beauté. Rozmaryn najbardziej czuć na wyspie wczesną wiosną lub późną jesienią, kiedy nie ma już letniej gorączki i zaduchu. Jest świeży i mocny i przyjemny dla nosa. To chyba sentyment sprawił, że do dziś jest to moje ulubione zioło i przyprawa do dań, które serwuję…

28.03.2017
Szwajcaria

Anna z Bienvenue en suisse

Do wyjazdu przygotowywałam się przez miesiąc, odeszłam z pracy we wrześniu 2011 roku, byłam bardzo podekscytowana i gotowa na nowe życie w alpejskim raju. Załatwiałam ubezpieczenie, domykałam stare sprawy w Polsce. Zostawiłam „otwarte” drzwi w kilku firmach, gdyby okazało się że mój wyjazd to wielkie nieporozumienie. Czas przygotowań do wyjazdu pamiętam bardzo dobrze, ale przyznam się szczerze, że nie pamiętam dnia wyjazdu – kiedy rodzice odwieźli mnie na dworzec, nie pamiętam drogi autobusem do Szwajcarii.

Przez pierwsze dwa tygodnie mieszkaliśmy z moją przyszłą teściową, przeuroczą kobietą, ale przyzwyczajoną do życia w pojedynkę. Wiem, że było jej trudno mieć mnie w domu cały czas…

29.03.2017
Hiszpania

Dominika z Pastelowa kropka

Płakałyśmy we dwie, ja i ona. Ja dlatego, że tak naprawdę nie byłam gotowa na tę zmianę, na to wyrwanie z kontekstu dotychczasowego życia w Katowicach Ona? Nie wiem, może mi współczuła, a może miała inne powody.

Ona płakała strugami hiszpańskiego deszczu, ja płakałam polskimi łzami. Obie zdawałyśmy się bardzo nieszczęśliwe i niepogodzone ze sobą.

Pamiętam, że tamtego dnia Sevilla mieniła się przede mną wielkimi kroplami deszczu, tętniącą roślinnością, barwnym życiem barowym ( które wkrótce miałam pokochać) i głośnym akcentem niezrozumiałych słów, a ja sama po prostu szłam, wystukiwałam niewygodnymi obcasami żale i niewypowiedziane złości, mokłam w cienkim granatowym prochowcu i przeklinałam w duchu swoje nowe położenie (geograficzne).

30.03.2017
Norwegia

Edyta z Zapiski spod poduszki

Kapitan promu, którym płynęłam, podziękował pasażerom za miły, wspólny rejs i życzył bezpiecznej drogi w dalszej podróży. Przede mną było kilka godzin jazdy samochodem. Na wschodzie niebo wciąż/już jaśniało. Zbliżał się świt. Jeszcze bardzo wczesny o tej porze w krainie fiordów.

Pamiętam kręte drogi i otaczające mnie zewsząd góry, poprzeplatane wstęgami fiordów i upstrzone plamami jezior. I mnóstwo zieleni…

31.03.2017
Holandia

Emilia z Dzieciaki i wiatraki

Do naszego nowo wynajętego domu, w wiatrakowym kraju, dotarliśmy wieczorem po długiej podróży samochodem. Pamiętam, że dzieci biegały po całym domu w tę i z powrotem, z góry na dół, jakby chciały nadrobić godziny przymusowego bezruchu w aucie.W sercu emocje szalały jak uczniowie pozostawieni na chwilę bez opieki lub jak małe szczeniaki, którym nadmiar energii każe podgryzać kolejne zabawki.
Czegóż tam nie było?
Radość szalała w dzikim tańcu, bo oto – po szczęściu miesiącach życia w rozłące – jesteśmy znowu w komplecie…

01.04.2017
RPA

Marianna z Marianna in Africa

Z lotniska odebrał nas szef T., który na szczęście wiedział o tej nagłej zmianie i zawiózł nas do domu, w którym ostatecznie mieliśmy spędzić 3 miesiące. Wejście do niego nie było łatwe, od razu dostaliśmy szkołę życia w RPA w postaci całej masy kluczy do całej masy kłódek i zamków.
Zanim zdążyliśmy się ogarnąć, przyjechała pani z firmy ochroniarskiej, która miała pod opieką nasz dom, i w ekspresowym tempie przeszkoliła nas w używaniu tych wszystkich kluczy.następnie dowiedzieliśmy się, że w kolejnym tygodniu bierzemy udział w specjalnym szkoleniu na temat tego, jak uniknąć włamania do samochodu i domu, i jak się zachować w razie napadu z bronią w ręku. Potem porwał nas szef sekcji do spraw bezpieczeństwa i przez półtorej godziny opowiadał nam o przestępczości w RPA i generalnie dał nam rady, jak nie dać się postrzelić, zabić, porwać, zgwałcić, itd.

02.04.2017

USA

Ania z Aniukowe pisadło

Na lotnisku w Warszawie pożegnała mnie przyjaciółka, autorka zdjęcia. Lotnisko, jak widać raczej puste, obsługa na pogaduchach. Ja mam na sobie lniany mundurek w stylu Mao Zedong, w jednolitym, biegunkowym kolorze, nie zakłóconym żadnymi dodatkami i mam też całkiem niezły tyłek. Dziecko płci żeńskiej, mimo, iż trudno rozpoznać, nie umiejące jeszcze chodzić, mimo, iż w wieku dwunastu miesięcy powinno, siedzi w wózko-plecaku z najmodniejszego wtedy Mothercare. Wózko-plecak oprócz tego, że kosztował fortunę, to podczas metamorfozy z wózka w plecak, łydki dziecka zgniatał odcinając doń dopływ krwi.

03.04.2017

Szwajcaria

Karolina z Konfabulacja

Pierwszy dzień tutaj pamiętam, jakby to było wczoraj. Wyjeżdżając do alpejskiego kraju miałam nadzieję, że w końcu zobaczę tamtej zimy śnieg – połowę grudnia spędziłam w Berlinie, gdzie o świętach przypominał tylko nieco już oklapnięty Mikołaj na dachu sąsiadów, a samo Boże Narodzenie w Mołdawii i południowej Ukrainie, z temperaturą zbliżającą się do dwudziestu stopni na plusie. Śnieg zaskoczył nas niestety jedynie po drodze – podczas trwającej osiemnaście godzin podróży, spędziliśmy dłuższą chwilę w zawierusze w okolicach Norymbergi. Kiedy w końcu dojechaliśmy do Lucerny, przywitały nas białe, potężne, alpejskie szczyty… i zielona trawa w ogródku, bo na zewnątrz było osiem stopni!

04.04.2017

Niemcy

Emma z Emma w podróży

Pamiętam, jaka byłam szczęśliwa i podekscytowana, stęskniona za naturą, no a najbardziej cieszyło mnie, że w końcu, po tylu latach, przywiozę moje psiaki do Europy. Dziewczynki zniosły długi lot dobrze, myślę, że o wiele lepiej ode mnie. Nie za bardzo chyba wiedziały, co się właściwie wydarzyło. I to było dla mnie najważniejsze. Po wylądowaniu i dokonaniu wszelkich formalności z trudem zapakowaliśmy się całą ekipą do niestety odrobinę zbyt ciasnego wypożyczonego auta i po 3. godzinach średnio wygodnej jazdy byliśmy już w naszym tymczasowym mieszkaniu w pobliżu Ravensburga.

05.04.2017

Chiny

Natalia z Mały Biały Tajfun

Na początku był Tajwan. To znaczy: ja wiem, że na początku było Słowo, albo w ostateczności Polska, ale dla mnie początkiem Nowego była wizyta na Tajwanie. Tato, który wówczas tam pracował, ujął to tak: jak szybko skończysz licencjat, to możesz przyjechać na wakacje. W związku z tym obroniłam się pierwsza na roku. I pojechałam. Tata dużo opowiadał, przywoził prezenty, pokazywał zdjęcia. Ale to mi w ogóle nie dało wyobrażenia, jaka jest Azja.

06.04.2017

Francja

Kasia z Eko – ogrodniczka

Bardzo chciałabym opisać tu jakąś sielankę, mój zachwyt nad nowym pięknym przecież krajem, entuzjazm odczuwany w obliczu zaczynającej się przygody, ale nie mogę.
Pierwszy dzień na francuskiej ziemi zastał mnie w fatalnym humorze.
Mój pierwszy dzień we Francji to niekończące się kilometry autostrad i płacz miesięcznego zaledwie dziecka. Mojego dziecka. Huśtawka hormonalna po niedawnym porodzie nasilała tylko moją negatywną percepcję rzeczywistości. Dźwięk francuskiego języka, wygląd parkingów, toalet a nawet znaków drogowych napawał mnie nienawiścią.

07.04.2017

Kolumbia

Kamila z Americas on a stroller

Na wszechobecnym oceanie po około 7 godzinach lotu zaczęły się pojawiać turkusowe plamy a obok nich maleńkie brązowe punkty czyli wyspy. Karaibskie wyspy. Oznaczało to też, że wkrótce znajdziemy się nad Wenezuelą a potem już będziemy w Kolumbii. Od dawna chciałam poznać Amerykę Południowa ale nie jako wakacje tylko tam zamieszkać. Moja miłość do Ameryki Łacińskiej zaczęła się kiedy pierwszy raz wyjechałam na wesele koleżanki z Erasmusa do Meksyku. Ten kraj tak mnie zafascynował, że zapragnęłam poznać wszystkie kraje od Meksyku do Argentyny i Chile. Kiedy więc M. dostał ofertę wyjazdu do pracy najpierw w Brazylii, bardzo się cieszyłam, gdyż mὀj Południowo Amerykański sen zaczynał się spełniać. Z powodὀw niezależnych od nas trafiliśmy do Kolumbii, więc musiałam się pogodzić z myślą, że kraj Samby, na ktὀry się tak nastawiłam, nie będzie moim tymczasowym domem.

08.04.2017

UK

Viola z Storyland

I oto nadszedł ten dzień … jeszcze jakieś 2 miesiące temu kończyłam moją prace w lokalnej szkole podstawowej. Postanowiłam pożegnać się z moim zgranym już zespołem, koleżankami i przyjaciółmi a przede wszystkim z rodziną i poszukać szczęścia a może bardziej samej siebie gdzie indziej. Szukałam nowej pracy i aplikowałem do dwóch firm, jednocześnie będąc bez odpowiedzi zaczęłam snuć marzenia o wyjeździe . Jedna ze znajomych postanowiła iż pojedziemy obie ot tak, w ciemno do Cork w Irlandii. Ja jednak wolałam mieć coś bardziej pewnego i aplikowałem do kilku firm robiących rekrutacje w Polsce gdy tymczasem praca miałby być na terenie Wielkiej Brytanii. Po kilku etapach rekrutacji zostałam przyjęta – miałam lecieć w październiku – miejsce Southampton .

09.04.2017

Francja

Izabela z Polka w Lyonie

Pamiętam też milion myśli, które miałam w momencie podróży i milion pytań odnośnie tego jak poradzę sobie w nieznanym kraju (znanym jedynie z krótkich pobytów wakacyjnych). Nie wiedziałam co mnie czeka. Próbowałam przygotować się do tej zmiany, czytałam informacje na forach, stronach internetowych dotyczących życia we Francji, rozmawiałam z moim chłopakiem, ale do takiej zmiany nie da się przygotować – trzeba się przekonać na własnej skórze.

10.04.2017

Włochy

Barbara z Dusza zaklęta w obiektywie

W drodze do domu podarował mi klucze do naszego pierwszego mieszkania.Strasznie wzruszył mnie ten gest.Dodał otuchy. Miasteczko było pokryte zimowym puchem, a mróz trzeszczał pod stopami ,gdy wnosiliśmy bagaże do domu. Na stole w kuchni stał bukiet żółtych róż. Nie wiem jak udało mu się je zdobyć w grudniu 🙂 Potem poszliśmy do restauracji na kolację.jadłam moje pierwsze ravioli z ricottą i szpinakiem. Tej nocy zasypialiśmy objęci mocno w zimnym jak diabli ,bo cały dzień nie ogrzewanym pokoju. Rano zaś klęłam jak szewc próbując rozpalić pierwszy raz w swoim życiu piec w kuchni…

11.04.2017

Egipt

Marta z Żona Egipcjanina

Naszą podróż zaczęliśmy o 6 rano. Z Lublina musieliśmy dojechać do Warszawy by tam złapać samolot. Ja, mąż, kilkumiesięczny syn i dobytek całego życia w kilku torbach. Życzliwy mężczyzna wziął nam jedną z nich jako swój bagaż. W samolocie siedzieliśmy obok niesamowitej kobiety – Polki, która w Hurghadzie mieszkała już jakiś czas. Pełna energii i optymizmu była niesamowitą częścią początku przygody mojego życia. Wysiedliśmy z samolotu na hurghadzkim lotnisku około czternastej. Był początek sierpnia. Ramadan. Buchnął w naszą stronę egipski upał. Pamiętam do dziś to uczucie gorąca. Niemożliwość złapania oddechu.

12.04.2017

Hiszpania

Dorota z Kropla Arganu

Wyjechać i zamieszkać w Hiszpanii – serio, kiedyś to było dla mnie… wyznacznikiem sukcesu. Czyli czegoś trudnego i nieosiągalnego. Już nie raz musiałam opowiadać o tym jak ten “sukces” osiągnęłam i przekonywać się, że jednak człowiek młody często myśli głupio i naiwnie co to znaczy dla niego spełnione marzenie. Że wyjazd to nie wszystko, to nie jest koniec historii Twojego życia. To tylko etap dążenia do sukcesu a po nim może nawet być gorzej. To, że wyjechałaś nie znaczy, że go osiągnęłaś…

14.04.2017

Francja/Szwajcaria

Monika z We are online

Klamka zapadła, słowo się rzekło, walizki spakowane, kot ma wyrobiony paszport, jedziemy. Paradoksalnie nie czułam, żeby to była jakaś wielka rewolucja. Trochę pisałam już na ten temat w pierwszym wpisie na tym blogu: Dlaczego mało piszę o emigracji. Bardzo duża część mojego zawodowego i prywatnego życia dzieje się w internecie, szoku kulturowego się nie spodziewałam (i go nie było), w końcu to nie drugi koniec świata.

15.04.2017

Szwecja

Agnieszka z Zapiski Szwedzkie

Pierwszy pierwszy dzien to pewien chłodny, pięknie zimowy, grudniowy dzień Roku Pańskiego 2007, 9 miesięcy przed dniem ostatecznej operacji P jak przeprowadzka. Dzien kiedy wraz z grupą lekarzy zwerbowanych przez Paragone i ich drugimi połówkami pierwszy raz w moim ponad 30-letnim życiu poleciałam samolotem, nie tylko jednym ale nawet dwoma do Szwecji. Czemu dwoma? Nooo bo to w…

16.04.2017

Kanada

Sara z Clumsy and stupid

W 2008 roku w ramach programu Work&Travel poleciałam na Alaskę i po raz pierwszy postawiałam stopę na północno-amerykańskim kontynencie. Chociaż nie był to jeszcze początek emigracji, to od tamtej podróży wszystko się zaczęło i wiele rzeczy w mojej głowie przewróciło się do góry nogami.

17.04.2017

Francja

Jola z Życie po Dusikowemu

Plany wyjazdu już pojawiały się w 2009 roku, kiedy mój jeszcze nie mąż wyjechał do Francji w celach zarobkowych na tak zwany sezon. W sumie wtedy też był mój pierwszy raz we Francji, który trwał tydzień. Był to beztroski tydzień pełen niespodzianek i bardzo mile spędzonego czasu. Ale nie o tym dniu chciałam napisać. 7 marca 2013 roku, czyli 4 lata 1 miesiąc i 10 dni temu mieliśmy spakowane dwie duże walizki, ogromny plecak ze stelażem i każdy z nas miał jeszcze mały plecak podręczny. Nie chcę sobie przypominać ile to wszystko ważyło bo aż się mi słabo robi…
18.04.2017
Kanada
Monika z 6757km

Wiosna, moim zdaniem, jest idealnym czasem na zmiany. Po sennym okresie zimowym, wszystko, powoli budzi się do życia. Drzewa zielenieją, słońce śmielej ogrzewa nasze blade twarze, którym brakuje witaminy D, a dłuższe dni zachęcają do wyjścia na zewnątrz. Nie było dla mnie innej opcji, jak wybranie tej pory roku na rozpoczęcie mojej rocznej, kanadyjskiej przygody. To był maj i chciałoby się powiedzieć, że pachniała Saska Kępa. Tego jednak nie wiem, bo za bardzo byłam zabsorbowana zbliżającym się wyjazdem. W głowie układałam różne scenariusze…

19.04.2017

Australia

Julia z Where is Juli

Zastanawiam się, kiedy zaczęła się moja emigracja… Czy wtedy, kiedy wyjechałam w samotną podróż dookoła świata zupełnie nieświadoma, że nigdy nie wrócę? Czy może wtedy, kiedy w czasie tej wyprawy po raz pierwszy wylądowałam w Australii? A może jednak pół roku później, kiedy zdecydowałam się przeprowadzić do Australii na trzy miesiące, aby sprawdzić, czy ta wielka miłość to oby na pewno nie krótkie, wakacyjne zaurocznie? Czy jeszcze później, gdy po upływie tych „próbnych” trzech miesięcy zdecydowałam się zostać na dłużej?

20.04.02017

Wielka Brytania

Justyna z Justa poza granicami

Co to był za dzień, ten pierwszy dzień – 3x NNN – Niepewność, Nadzieja, Nowe idzie… Decyzję o wyjeździe podjęłam dosyć spontanicznie, pod wpływem bólu, emocji, w pośpiechu bo nadarzyła się okazja. W Londynie miałam się gdzie zaczepić więc złożyłam wymówienie w pracy, kupiłam bilet, spakowałam walizkę i 17 lutego 2006 roku na lotnisku w Katowicach-Pyrzowicach czekałam z sercem w gardle na swój pierwszy lot samolotem. Stres był podwójny bo pomijając czeski Cieszyn nigdy nie opuszczałam granic naszego pięknego kraju.

21.04.2017

Niemcy

Paulina z Blog pani emigrantki

Zamarłam.
– Jak to nie chce odpalić?! – z siłą pocisku wbiłam w niego swoje przerażone oczy, licząc na to, że znajdę tam choć namiastkę nadziei. Daremnie. Jedyne co ujrzałam to bezradność i może jeszcze poczucie winy.
– Nie wierzę, zrób coś! – krzyknęłam jeszcze, choć doskonale wiedziałam, że to na niewiele się zda. Programista z niego świetny, ale mechanik mizerny. Byliśmy ugotowani!

22.04.2017

Holandia

Gosia z Wśród wiatraków i tulipanów

Niedawno robiąc porządki w piwnicy, w jednym z pudeł znalazłam swój ”bilet w jedną stronę” do Holandii. Wróciły wspomnienia sprzed prawie 12 lat, którymi się Wami dzisiaj podzielę. O tym dlaczego się tutaj znalazłam pisałam tutaj, więc nie będę się teraz zbytnio rozpisywać. O mojej przeprowadzce do Holadnii nie namyślałam się z byt długo. Po części zadecydował los, który sprawił, że akurat byłam bezrobotna i właściwie nic mnie w Polsce nie trzymało, natomiast w Holandii czekał na mnie mój wymarzony mężczyzna.

23.04.2017

Wielka Brytania

Agnieszka z A na Obczyźnie

10 czerwca 2006 roku. Na mocno obdrapanym wałbrzyskim pekaesie czekam na autokar, który ma mnie zawieźć na Wyspy. Komitet pożegnalny nie jest duży. Mama, siostra i przyjaciółka. Każda ściska mnie mocno na pożegnanie ze łzami w oczach. Monii jeszcze udaje się mnie rozśmieszyć prośbą, żebym jej dała znać czy w Anglii też leżą psie kupy na chodnikach. Wsiadam do autokaru. Jedyne wolne miejsce jest obok starszego mężczyzny. Odjeżdżamy, a ja ciągle słyszę płacz siostry.

24.04.2017

Wielka Brytania

Diana z Mamorki na emigracji

Prawda jest taka, że nigdy nie planowałam wyjazdu za granicę, a przynajmniej nie inaczej, niż w formie wakacji. Motyw lotu do Szkocji pojawił się nagle i był dla mnie zaskoczeniem. Pamiętam, że kiedy spotkałam się z Moniką i naszą koleżanką i powiedziałam im, że wyjeżdżam, spojrzały tylko na mnie i w sumie przyjęły to do wiadomości, ale miałam wrażenie, że jakby to do nich nie docierało lub nie wierzyły, że ja naprawdę mówię i traktuję to całkiem serio.

25.04.2017

Wielka Brytania

Ewelina z Wszystkie odcienie macierzyństwa

Startujemy… mam miejscówkę przy oknie… patrzę jak polska ziemia robi się coraz mniejsza i ginie za chmurami. Czuję gulę w gardle, podniecenie miesza się ze strachem…  W sercu robi się jednak cieplej, kiedy w obcym kraju strażnik sprawdza mój dowód osobisty i z uśmiechem mówi “Welcome”.
W drodze do domu mojej siostry mijamy całe centrum Londynu.  Jest pięknie. Wszystko takie czyściutkie, zadbane. Jadę autobusem i czuję się jakby zamiast okna był monitor ultra HD, 4K czy coś w ten deseń, w którym puszczony jest film dokumentalny o Londynie. I niestety czar pryska…

26.04.2017

USA

Agnieszka z Nomadowie

Każdy pierwszy dzień w nowym miejscu jest inny. Nigdy nie zapomnę tego całkiem pierwszego, gdy przestąpiłam próg mieszkanka akademickiego w Turku, w Finlandii, który tak naprawdę był moim pierwszym domem poza domem. Ale dziś będzie o innym pierwszym dniu. O pierwszym dniu w Ameryce, w moim aktualnym mieście, Nashville, które już za kilka tygodni przestanie być moim.

27.04.2017

Kanada

Ania z Panda overseas

Dzień mojego wylotu do Kanady to 14 października 2009, a ja głupia jeszcze we wrześniu poszłam sobie do szkoły (3 klasa technikum), bo myślałam – a co ja będę robić przez 1,5 miesiąca? Odbębniłam hmm 6 tygodniowe praktyki w hotelu? Jakoś tak to musiało być, bo pamiętam, że mój wylot był w środę, a w miniony piątek skończyły się moje praktyki.

28.04.2017

Kanada

Jola z My canadian adventure

Ten pierwszy raz, wszystko było „pierwsze”. Bardzo chciałam tej podróży, byłam więc mocno podekscytowana, ale też pełna obaw, czy sobie poradzę. Jednak zdecydowanie radość z tego, że spełniam swoje marzenie, była dużo silniejsza. Pierwszy samodzielny lot, pierwszy na inny kontynent, pierwsza rozmowa z urzędnikiem na lotnisku. W czasie lotu zgadałam się z dwiema kobietami, które też leciały pierwszy raz, więc było nam zdecydowanie raźniej.

29.04.2017

Szwajcaria

Gosia z DobraGosha

Pierwszy raz przyjechałam do Zurychu w lutym, 2013 i byłam zachwycona krajobrazem
i ludźmi! Myślałam, że oni tu mają wszystko i to na wyciągnięcie ręki. Do tego zakochałam się w tutejszym celebrowaniu czasu wolnego. Polega ono między innymi na przesiadywaniu i spacerowaniu nad jeziorem! Miasto po godzinie 22, nie było wymarłe, tak jak Warszawa, do której nieustannie porównywałam stolicę bankowości.

30.04.2017

Belgia

Agnieszka z Zaczarowana codzienność

Jadąc tu pierwszy raz, cóż o Niej, o Belgii wiedziałam? Prawie nic. Jedynie tyle, że to niewielki kraj w środku Europy, że Bruksela jest stolicą Unii Europejskiej, że jest mokra i pochmurna. Oraz to, że dla większości mieszkańców Podlasia skąd pochodzę, stała się naszą Ziemią Obiecaną. Prawie każdy z mego małego miasteczka i okolicznych wsi, był,( chociażby gościnnie) , jest, lub zachodzi duże prawdopodobieństwo, że wkrótce tu będzie.

Share: