MY POLKI

PO CO W OGÓLE JECHAĆ NA BAŁKANY – POCHWAŁA NIEZNANEGO

Odwiedzam Bałkany od dłuższego czasu.  Za każdym razem, kiedy informuję rodzinę, znajomych czy kolegów i koleżanki z pracy o celu mojej podróży, zadawane mi jest to samo pytanie: Po co tam w ogóle jechać na Bałkany ? 

Pomijając drobny szczegół, że większość z nich myli Słowenię ze Słowacją, nie ma pojęcia czy Sarajewo jest stolicą Bośni czy Serbii, a niektórzy nie są nawet do końca pewni czy Jugosławia wciąż istnieje, za każdym razem ich wątpliwości wprawiają mnie w dobry nastrój. Czuję się jak ekspert od jakichś bardzo egzotycznych krajów, o języku rozumianym jedynie przez garstkę obcokrajowców, trudniejszym do nauczenia od samego chińskiego. A przecież, tak naprawdę, żadnym specjalistą nie jestem. Raczej szaloną podróżniczką, która po pierwszej wizycie na dzikim południowym wschodzie, zakochała się w tych terenach bez pamięci. Wielu z was, może sobie pomyśleć, ze nieco przesadzam z ta niewiedzą i ogólnym niedoinformowaniem. Niektórzy przyjmą nawet za pewnik, że ludzie z mojego najbliższego otoczenia to niewykształceni ignoranci, którzy nie mają pojęcia o świecie. Zapewniam was jednak, drodzy wątpiący, że wyrobiłam sobie takie zdanie na podstawie kilkuletnich obserwacji. Jako przykład przytoczę opartą na faktach opowieść o powrocie z Belgradu, który miał miejsce w 2007, bądź 2008 roku.

Mostar, widok na słynny most, Bośnia i Hercegowina

Powrót z Belgradu

Późną nocą, po wielogodzinnej jeździe koleją, wylądowałam w końcu na dworcu w moim mieście. Towarzyszyła mi moja nieustraszona przyjaciółka, która wyczerpana i głodna od razu rzuciła się do pierwszej taksówki. Pan uprzejmie nas przywitał, zapytał o adres docelowy po czym rozpoczęła się standardowa konwersacja:

– Skąd wracacie? –był wyraźnie zainteresowany, co dwie młode dziewczyny robią o tej porze na dworcu.

– Z Belgradu.

– Belgrad, Belgrad, piękne miasto! Dumna stolica Jugosławii ! – pokiwał głową z nieukrywaną aprobatą.

– Serbii, stolica Serbii – rzuciła jedna z nas.

– Tak, wiem, mówię przecież, Jugosławii. – pan upierał się przy swoim.

– Jugosławii już nie ma… –powiedziałyśmy nieśmiało, zerkając na siebie porozumiewawczo.

– Jak to? – na twarzy taksówkarza dało się widzieć zdziwienie – A od kiedy to?

– No, wie pan, parę dobrych lat- rzekłyśmy zgodnie z prawdą- A pogoda tutaj jaka była? –postanowiłyśmy szybko zmienić temat.

– No proszę, nic o tym nie wiedziałem, a pogoda jak to pogoda(…)

Dubrovnik, Chorwacja

***

Innym osobnikiem, który nie do końca rozumiał moją chęć podróży do tego regionu był nie kto inny, lecz moja własna mama. Do dziś pamiętam jej zatroskaną twarz, gdzie wpatrzone we mnie, błyszczące od łez oczy zdawały się mówić: Żegnaj na zawsze córeczko! Nie wspomnę nawet o babci i dziadku, którzy czerpiąc wiedzę fachową z TVP, zapewniali mnie, zaklinając się na wszystkie świętości, że w niektórych częściach byłej Jugosławii, wciąż toczą się walki. Doceniając ich troskę, powołałam się na fakt, że nasi sąsiedzi niedawno podróżowali do Chorwacji i wrócili w jednym kawałku. Ten argument nieco ich uspokoił. Odpowiedzieli mi jednak, że przecież ja wcale nie wybieram się do Chorwacji, a im dalej na południe, tym mniej bezpieczna okolica i niewykluczone, że spotkam nawet samego Miloševicia. Obiecałam im więc, że tak jak mnie nauczono, nie będę rozmawiać z obcymi i samotnie spacerować po zmroku, a pieniądze będę trzymała w skórzanej torebce na piersi. Dodatkowo poinformowałam moich dziadków, że wspominany wyżej człowiek nie żyje, na co oni zgodnie dodali, że nie należy wierzyć w to, co podają media i przeprosili mnie uprzejmie, ale nie mieli już czasu na dyskusję, ponieważ właśnie rozpoczęły się wieczorne wiadomości.

Sarajewo, rynek, Bośnia i Hercegowina

Mimo tych wszystkich obaw, towarzyszącym osobom postronnym, żadnej z nich nie udało się mnie odwieść od śmiałej wyprawy na koniec świata i z powrotem.

Zatem, po co w ogóle jechać na Bałkany ?

Z tej egzotycznej ekspedycji przywiozłam ze sobą jednak nie drzeworyty przedstawiające pół-nagich ludzi, gotujących w wielkim kotle mięso nieznanego nam zwierzęcia, lecz zdjęcia pięknych, często nieodkrytych miast i miasteczek, do których dotarły już nawet wynalazki cywilizacji w postaci bieżącej wody i elektryczności. Rozczarowani znajomi i rodzina doszli do wniosku, że w gruncie rzeczy, uwieczniony przeze mnie na fotografiach świat, da się lubić i choć bardzo różni się od naszego, to ma niewiele wspólnego z ich wyobrażeniami. Zapraszam wiec wszystkich na Bałkany! W końcu do odważnych świat należy!

Foto główne: Ulcinj, Czarnogóra na granicy z Albanią

Justyna / Niemcy / More Malta

Share:
  • Jolanta Duszyńska

    Moim marzeniem jest odwiedzić Chorwację , mam nadzieję że spełnię swoje marzenie 🙂
    Fakt, niektórzy ludzie nadal są źle poinformowani i nie tylko w kwestii Bałkanów, i to słychać nawet w mediach – przykładem są ostatnie wydarzenia z Manachester (amerykańska telewizja uznała, że Manchester jest w Londynie 🙂 )

  • Mialam raz tez smieszny przypadek sprzed wielu lat, ale z obcymi ludźmi. Zlapalismy z moim eks stopa, w którym siedziało dwóch jegomości. Rozmawialiśmy o podróżach, pamiętam, że powiedziałam, że marzą mi się Bałkany, na co jeden z nich odwrócił się i powiedział: Bałkany? A gdzie to jest?