Piłka jest jedna…

Piłka jest jedna…

… bramki są dwie, drużyn być może jeszcze więcej.

Są mistrzostwa, są emocje. Oglądają wszyscy: młodzi, starsi, trzylatek i kot. Mamy pod ręką lody, czipsy, ciastka, popcorn i owoce, te ostatnie, by się oszukać, że nie było aż tak źle. Ulice są puste, puby wypełnione po brzegi. Flagi widnieją w oknach domów, na samochodach i kapeluszach. Młodzi i starsi, kibice wszelkiego pochodzenia wymieniają pozdrowienia. Kiedy Anglia gra mecz, angielscy fani śpiewają w Rosji niemal tak głośno, jak sam komentujący. Zdolności do tworzenia atmosfery nie można im odmówić. Mistrzostwa świata to i w naszym domu niemałe wydarzenie, jako takie zaś skłaniają do pewnych refleksji. O ile w porządku jest kibicować zarówno drużynie państwa, w którym się mieszka jak i tej rodzimej, to sprawy kibica nie-patrioty mogą się nieco skomplikować.

Można na przykład kibicować Portugalii, tylko dlatego, że włada się językiem tego kraju. Żeby było ciekawiej, zna się go nie z zamiłowania do języków obcych lub powiązania z tym państwem, a z powodu wychowania w kolonialnej Portugalskiej Afryce Wschodniej jak moja teściowa. Można, kibicując po raz pierwszy w życiu, trzymać kciuki za Anglię, złoszcząc się przy tym po polsku. Przyznam, że moja mama była ostatnią osobą, którą podejrzewałabym o oglądanie z zaangażowaniem piłki nożnej. Kiedy Francja wygrała mecz z Belgią, doskonale wiedziałam, jaka będzie reakcja w jej części małego mieszkania, gdzie zamieszkuje siostra mamy. Rozmyślenia nad moim własnym stanowiskiem, jeśli chodzi o piłkę nożną nasunął mi zaś nieśmieszny żart męża Brytyjczyka. Stwierdził, że jeśli Anglia wygra, to wywiesi flagę, a na mój komentarz: „Jak uroczo”, odpowiedział: „To, że twoi wrócili do domu, nie oznacza, że nie mogę być patriotą”. O ile jest zrozumiałym, że podwójne obywatelstwa, tożsamości narodowe i zwyczaje narzucone przez dwie kultury miewają pewne przywileje, o tyle dziwnie czuje się nie-patriota, który jakoś wybitnie tym „swoim” nie kibicuje. Zatem – czy niekibicowanie Polsce wcale, podchodzi pod zdradę narodową?

Nie ma w tym podtekstów typu „zawsze przegrywają, więc się nie opłaca” czy „jestem bardziej Angielką niż Polką”. Nie jestem ani do końca Polką (Ślązaczka), ani tym bardziej Angielką. Nigdy nie kibicowałam Polakom, bo nie interesowała mnie piłka nożna. Jako wciąż świeża mężatka zagorzałego fana tego sportu oglądam tegoroczne rozgrywki pod przymusem. Do przymusu dało się przyzwyczaić, a nawet polubić i zaangażować emocjonalnie. Niemniej, zostaję przy tym jedną z niewielu osób, oglądających piłkę nożną bardziej jak film lub teatr niż rywalizację sportową, w której wypada trzymać strony. Można zatem mieć przywilej trzymania kciuków za co najmniej dwa państwa i nie przejmować się zbytnio żadnym, będąc przy okazji podwójnym nie-patriotą.

A Wy, komu (nie) kibicowaliście?

O AUTORCE
Sadeemka

Sadeemka

AUTORKA TEKSTÓW

Ślązaczka z krwi i kości, na polskim paszporcie, z wyboru muzułmanka. Młoda matka, pedagog, wiecznie dokształcająca się studentka, blogerka. Chociaż zwą ją emigrantką, ona się z tą nazwą nie zgadza - mówi, że pochodzi znikąd i interesuje ją nieustanna podróż. Nie zagrzewa miejsca na dłużej, nie potrafi zostawać. Uzależniona od wywracania życia do góry nogami. Włada czterema językami (włączając śląski).
Blog: Hidżab Stories

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subskrybuj  
Powiadom o