MY POLKIOPOWIADANIA

OPOWIADANIE POLEK – “KORNELKA”

“Krótka historia Kornelki znad Wisły” to opowiadanie napisane wspólnie przez kilkanaście Polek z Klubu Polki. Zabawa polegała na tym, że każda z nas pisała kolejne 2 zdania, dzięki czemu wszystko mogło się zdarzyć, a – jak się przekonacie – zdarzyło się wiele. Każda z piszących Polek miała inne wyobrażenie o losach bohaterki, każda chciała ją wysłać w strony, w których sama mieszka, powstała więc mieszanka wybuchowa.. Takie fantasy przygodowe z elementami thrilleru w tle.

Publikujemy historię Kornelki zaznaczając akapitami, gdzie kończyła pisać jedna osoba, a kontynuowała następna.

Opowiadanie będziemy publikować w częściach przez kolejne kilka dni, śledźcie je na bieżąco, bo zakończy się ono konkursem, w którym do wygrania będzie Kalendarz Polki!

kal11

 * * *

PDF

KRÓTKA HISTORIA KORNELKI ZNAD WISŁY

Cz. 1

To był mglisty listopadowy poranek. Warszawa już dawno obudziła się do życia, a Kornelia,  niewysoka studentka o rudych włosach i zadartym nosie, …

…pomyślała sobie, że przyszedł czas na zmiany. Jej charakter nie był tak zadziorny jak kolor włosów, niemniej jako dosyć uparta osóbka, nigdy nie rzucała słów na wiatr. Postanowiła wziąć dziekankę i wyruszyć w świat, a dokładniej w magiczne miejsce, które od dawna ją przyciągało mocą swojego niepowtarzalnego uroku, czyli…

 …do pachnącej trociczkami i ulicznym jedzeniem Azji. Och, Azja, Azja daleka, Orient nieznany a inspirujący; czy w jego inności uda się znaleźć coś własnego, swojego, swoje miejsce na ziemi? Wiele razy już próbowała; niektórzy mówią, że zbyt wiele, nie studentka, a wieczna studentka, która….

 …według wielu zawsze coś nie po kolei w głowie miała…”męża znaleźć, dzieci urodzić, a nie po świecie się włóczyć” – mówili. Fakt, pomysłów sto na sekundę miała, bo i w Ameryce ze spadochronem skakała, na stopa Bałkany zjeździła, a i skandynawskimi krajobrazami też nie pogardziła. Pewnego razu, wracając nocnym po udanej imprezie (bo musicie wiedzieć, że rozrywkowym dziewczęciem była), lekko chwiejnym krokiem wpadła na starą cygankę, która…

 …zaczęła czytać jej z ręki. Takie cuda jej naopowiadała, że skończy wydział prawa, wyjdzie za mąż za pewnego Italiano, który będzie koncertował jazzowo, będzie miała z nim dwoje dzieci, będzie doradcą finansowym, wystąpi w reklamie, otworzy sklep z sukniami ślubnymi…  Kornelka nie chciała dalej tego słuchać, wysiadła pędem z autobusu (bo mało to było realne, co wróżyła cyganicha), bo wolałaby …

… wrócić do wydarzeń ostatnich miesięcy i pochrupać smażone tarantule na targu w Laosie. W głowie kołowało (skutki wieczornych poczynań), a myśl o pomylonych paszportach nie dawała spokoju – jej największy życiowy sekret prawie się wydał! Świadek koronny w Kolumbii, szefowa kartelu narkotykowego w Meksyku i na to skandynawska…

… afera  z porywaniem młodych dziewcząt na targi niewolników – jak to się stało, że wpakowała sie w to po uszy i to na własne życzenie! Całe życie chciała pomagać, tak ją wychowywano, na wrażliwą na ludzką krzywdę osobę, która do walki ze złem stanęłaby całym swoim ciałem i duszą; to teraz ma za swoje, ma okazję, by się wykazać. Spojrzała w róg, gdzie jakiś mały ptaszek walczył zawzięcie ze sroką o kawałek chleba, też…

 …skazany był na przegraną z silniejszym na pozór przeciwnikiem. Kornelia zamyśliła się dłuższą chwilę obserwując nierówną walkę Dawida z Goliatem (co bardzo przypomninało jej ostatnie zmagania z zacinającą się migawką starego analogowego Pentaxa), odetchnęła głęboko i sama nie wierząc, że w końcu się zdecydowała pójść za głosem serca – wyjęła z wewnętrznej kieszeni swojego ulubionego ultramarynowego płaszcza…

 …batonika Milka Tender, który o dziwo się nie rozpuścił tak jak zwykle, brudząc jej przy tym całe dłonie. Szła alejkami parku, w którym była po raz pierwszy, analizując, czy aby na pewno wszystkie decyzje podjęte w ostatniej chwili, były dobre, ale ‘ponoć należy słuchać serca, a nie rozumu; strach mi w tym nie przeszkodzi.’ – pomyślała. Kierowała się w stronę swojej kryjówki gdzie…

 … zwykle podczas “bezrefleksyjnych” chwil wyginania się w swoich ukochanych asanach, do głowy wpadają jej klawe pomysły. I właśnie wtedy, w psie-z-głową-do-dołu, kiedy to cały świat jest dosłownie do góry nogami, a Kornelka mówiła sama do siebie: “Hmm.. muszę pomalować paznokcie u stóp!”, w jej zadziornej, rudej główce pojawiła się niecna idea, żeby….

 …wreszcie uporządkować swoje życie, wykreślić z niego Adama, przez którego ciągle pakowała się  kłopoty i zacząć planować nowy etap dojrzałego życia. Kornelka wiedziała jak minie dzisiejszy dzień. Otworzy butelkę Brunello di Montalcino, którą razem z Adamem kupili kilka lat temu we Włoszech, a o której potem zapomnieli, i KUPI bilet, (żeby nie było już odwrotu) Kolei Transsyberyjskiej, którą dojedzie do swojej wymarzonej Azji przez Moskwę, Bajkał, mongolskie jutry, Pekin, a potem już prosto do…  

…”do kuchni muszę na mocną kawę, przegonić ten sen i nawracający koszmar o wyjazdach, decyzjach, powrotach, wyjazdach” – pomyślała Kornelka. Ale najpierw muszę oczy otworzyć, żeby się przekonać czy jestem w mojej ukochanej  Warszawie, czy tam, gdzie wyjechałam pięć lat temu. Kornelka otworzyła oczy i zobaczyła…

… Wystające z szuflady stare zdjecie jej najlepszej przyjaciółki, z którą nie rozmawiala od paru miesięcy. Podniosla telefon i wybrala numer do Asi. Asia to ty ?……..

… – Kornelka! – wykrzyknęła szczęśliwa Asia, tym samym zaskakując przyjaciółkę zupełnie, bo spodziewała się, że po tak długim milczeniu z jej strony, Asia będzie trochę obrażona. – Przepraszam, że się tyle nie odzywałam, opowiem później, super, że dzwonisz! Słuchaj, mam dla ciebie propozycję, mój szef…

 … nawiązał współpracę z CERNEM – wiesz: zderzacze hadronów, bozon Higgsa i takie tam. I jest okazja, bym wyjechała do Francji w regionie Rodan-Alpy, a co za tym idzie, ty…

 … musisz, ale to koniecznie musisz, zaopiekować się przez ten czas moim mieszkaniem! – Asia była bardzo podekscytowana, aż Kornelka zaczęła jej tej ekscytacji zazdrościć. I do tego to “musisz!” – nie lubiła, kiedy ktoś jej coś nakazuje, a pilnowaniem mieszkania nie sposób się ekscytować, więc Kornelka…

 … najeżyła się od razu, ale postanowiła nie pokazywać tego po sobie.  – Asia, no … bardzo mi miło, że akurat o mnie pomyślałaś, ale ja właśnie złożyłam wniosek o dziekankę (no, prawie złożyłam, przemknęła szybka myśl), jutro idę załatwiać wizy, potem kupuję bilety do Moskwy, potem na kolej transsyberyjską i dalej do Pekinu. Rozumiesz – mówiła dalej już podekscytowana swą wizją –  ruszam w podróż mego życia, więc …

 …Twoim mieszkaniem MUSI zająć się ktoś inny. Ja właśnie spełniam jedno z moich największych marzeń i nic nie jest w stanie mnie powstrzymać. Wierzę, że do końca tego miesiąca, będę już przynajmniej w połowie podróży, no chyba że…

 … że uda mi się wyjechać nawet wcześniej. Przepraszam! – zdążyła rzucić szybko do słuchawki i najzwyczajniej w świecie odłożyła telefon, co było do niej całkiem niepodobne! Wzięła głęboki wdech i wystukała na klawiaturze komórki…

… numer do swojej mamy, żeby opowiedzieć jej o planie wyjazdu, który już klarował się w jej glowie. – Spełniaj swoje marzenia – usłyszała w odpowiedzi i to ostatecznie utwierdziło ją, że wyjazd do Azji jest tym, co musi teraz zrobić. Usiadła do komputera, żeby zarezerwować bilety do Moskwy na następny tydzień, jednak w ostatniej chwili zmieniła zdanie i kliknęła w: … 

…migające jej przed oczami zdjęcie roześmianego mężczyzny w średnim wieku, które niespodziewanie przekierowało ją na stronę portalu randkowego dla ludzi zamieszkujących odległą dla niej Australię. Targnął nią dreszczyk emocji, nie wierzyła w powodzenie tego typu stron, mimo to postanowiła rozejrzeć się, ale ujrzawszy jedno, bardzo charakterystyczne zdjęcie, zamarła… 

… bo była to twarz jej wielkiej miłości z podstawówki – Darka. Spędziła z nim tyle wspaniałych chwil, myślała, że już o nim zapomniała, ale jego zdjęcie obudziło w niej iskierkę “tego czegoś”. Dlatego postanowiła, że…

… napisze do Darka. W pewnym sensie nie była tego pewna, bo zwyczajnie miała dość facetów. Mimo to napisała bardzo krótką wiadomość o treści…

 … “Jestem za tydzień w Sydney, więc proszę, odbierz mnie z lotniska.” Choć nieco nieprzemyślanie napisała, tak też konsekwentnie zrobiła, bo choć bokiem jej chłopcy wychodzili, to wolała spróbować i pożałować, niż żałować, że nigdy nie spróbowała. Była bardzo zdenerwowana spotkanieniem na lotnisku, ale pewnym krokiem wynurzyła się zza bramek bezpieczeństwa i ujrzała wysokiego, postawnego, opalonego i przystojnego, choć zarośniętego i z niewielkim brzuszkiem Darka, mającego na sobie nosidełko z dzieckiem, które…

 … przeraźliwie płakało. “O cholera, dzieci nie było w planach” – pomyślała Kornelka i mając nadzieję, że Darek zajęty uspokajaniem malucha jeszcze jej nie zauważył, czmychnęła czym prędzej do najbliższej toalety. Tam poprawiając makijaż i układając dalszy plan działania w odbiciu lustra ujrzała naprawdę osobliwie wyglądającą kobietę, która…

CZ. 2

… oprócz tego, że nosiła ekscentryczny czerwony kapelusz z wielkim rondem, była do Kornelki podobna jak dwie krople wody. “Hello Kornelia” powiedziało do niej to całkiem realne zjawisko, w zabawny sposób wymawiając imię dziewczyny. Na wpół rozbawiona, a na wpół przerażona Kornelka zdążyła jedynie pomyśleć, że Darek był gorącym wielbicielem Kieślowskiego, gdy…

… się poznali. A dziś patrzy na niego i widzi właśnie w tym facecie człowieka, z którym dzielić chce swoje życie, a dostrzegając jego niezwyklą urodę, już na pewno chciałaby dzielić z nim małżeńskie łoże! Musi tylko…

… dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. Czy Darek jest wolny ? czy to jego dziecko ? a może się tylko nim opiekuje? Podjęła decyzję i wyciągnęła z kieszeni telefon…..

… by zadzwonić do mamy, ale w ostatniej chwili się powstrzymała- jestem przecież dorosła! Ostatni rzut oka na siebie w lustrze i pewnym krokiem wyszła na spotkanie przeznaczenia.- Kornelia? Cześć! Fajnie, że się odezwałaś!- zaczął pewnym, ciepłym głosem Darek, a Kornelia pierwszy raz w życiu…

… pomyślała, że wszystko, co się teraz dzieje musi być przeznaczeniem. Ledwo otworzyła usta, żeby odpowiedzieć “cześć”, kiedy nagle poczuła, że ktoś stoi za jej plecami. Odwróciła głowę i ujrzała kobietę w czerwonym kapeluszu, która…. 

… uśmiechając się szeroko, podbiegła do Darka i rzuciła mu się na szyję. Kornelia patrzyła w osłupieniu jak Darek obejmuje ją po przyjacielsku i z dzieckiem w nosidełku próbuje jakoś nieść bagaże. Darek odwrócił się jeszcze na chwilę i wtedy Kornelia dostrzegła w jego oczach…

… strach, prawdziwy strach i coś jakby nieme wołanie pomocy. Poszła za dziwną trójką wiedziona nieokreślonym przeczuciem; “O Boże, dlaczego oni rozmawiają po rosyjsku?” I nagle oblał ją zimny pot: z nosidełka oprócz nóżki malucha wystawało coś jeszcze – Czy ja śnię? Przecież to wygląda zupełnie jak…

… jakiś ogon, który falującym ruchem miękko opadał na zewnątrz, hustając się w rytm kroków. “Nie!” chciała krzyknąć, ale jej głos uwiązł w gardle, wydając tylko niezrozumiałe dzwięki, gdy nagle obudziła się cała zlana potem i spod przymrożonych powiek zobaczyła otaczającą ją biel ścian, biel łóżka, w którym się znajdowała i usłyszała ciepły, męski głos, który z uśmiechem powiedział “no, nareszcie sie pani obudziła, bo już myśleliśmy, że przyjdzie nam czekać kolejne dwa…   

… “Zamknij się! Nic jej jeszcze nie mów! Sam się nią zajmę” – krzyknął nagle niskim, chropowatym głosem, mężczyzna siedzący w rogu. Mówił po hiszpańsku z kolumbijskim akcentem, w ręku trzymał dobrze znany jej paszport i małe, czerwone pudełko. Kornelia zamarła, to mogło znaczyć tylko jedno –  …

…pierścionek zaręczynowy. Zazwyczaj właśnie w takim opakowaniu lśni swoją piękną nadzieją na długie szczęśliwe lata. Mężczyzna klęka, wyjmuje z kieszeni pudełeczko, uchyla je. Kobiecym, mokrym ze wzruszenia oczom, ukazuje się błyszczący diament. Wtedy pada wyczekane “tak”.

– Zaraz, zaraz – przeraźliwie krzyknęła patrząc na mężczyznę, który podszedł do łóżka i …

… wyciągnął w jej kierunku strzykawkę z bardzo grubą igłą. – Co tu się dzieje?! Kim pan jest?! Gdzie ja jestem?! – w panice wykrzykiwała Kornelia. Mężczyzna popatrzył na nią z lekkim uśmiechem i powiedział…

…- Na twoim miejscu bardziej martwiłbym się o to, gdzie znajdziesz się już wkrótce. – W umyśle Kornelki zawirowało: wracały wspomnienia, układały się fakty, rzeczywistość oddzielała się od narkotykowych urojeń. Skandynawska afera z handlem ludźmi nie była częścią historii – była brutalnym “tu i teraz”, z którym albo się zmierzy, albo…

…jej życie zakończy się w narkotycznym śnie bez snów, w odurzeniu, strachu i na dodatek pod nożem kolumbijskiej mafii, w jakiejś zatęchłej piwnicy. Nawet przez chwilę zastanowiła się, czy któreś z jej organów przedłuży życie komuś gdzieś daleko, ale ten chwilowy, samobójczy akt altruizmu zaraz przesłoniła wola życia i instynkt samozachowawczy, które przecież wybawiły ją już z wielu trudnych momentów, więc czemu nie miały i teraz? Pomimo skrępowania i bólu, uśmiechnęła się do siebie, a odwracając głowę również do mężczyzny, który niespodziewanie opuścił strzykawkę i w totalnym osłupieniu wykrztusił z siebie po polsku “Kornelka?”…

… ja Cię przepraszam, ale nie mogłem inaczej, bo widzisz, ja już za głęboko w tym siedzę, i gdy wtedy odezwałaś się na portalu – ja jestem tam celowo, to moja praca, a Ty dałaś się złapać. Patrzyła, jak Darek, którego uroda olśniewała ją w tym ohydnym momencie jeszcze bardziej, tłumaczy się głupio, a ona nagle zdała sobie sprawę, że w sumie teraz myśli tylko i wyłącznie o seksie z nim, bo przecież..

… nic właściwie nie stałoby na przeszkodzie, gdyby nie to, że chwila, kiedy ten drugi z kolumbijskim akcentem wyszedł gdzieś i zostali z Darkiem sam na sam, mogła być wykorzystana trochę praktyczniej, na przykład na próbę wywinięcia się z tej dość niekorzystnej sytuacji. Wróciła więc szybko myślami do rzeczywistości i od razu wyklarował się w jej głowie plan prawie doskonały. Darek przecież, ze względu na starą znajomość…

 …nie może zrobić jej nic złego. Całą mocą swego nieokiełznanego temperamentu i bez zbędnych skrupułów zaczęła uwodzić Darka. “Co to dla mnie”, pomyślała, rozpinając powoli guziki swojej sukienki i posyłając Darkowi uwodzicielskie spojrzenia, podczas gdy on…

Cz. 3

… jak zahipnotyzowany wpatrywał się w jej piękny biust. “Jakież to szczęście, że faceci są wzrokowcami” – pomyślała dziewczyna, zbliżając się niemal tanecznym krokiem do oniemiałego mężczyzny. Chwilę później Darek leżał półprzytomny na podłodze, ze strzykawką wciąż wystającą z uda, a ona…

…stanęła za drzwiami, bo usłyszała wracającego Kolumbijczyka. Jak tylko otworzyły się drzwi, wzięła przykład z wielu oglądanych filmów i pięścią prosto w twarz powaliła przeciwnika. Wybiegła z pokoju, pędziła korytarzem przed siebie czując tylko przeraźliwy ból dłoni, dopóki nie zobaczyła drzwi, za którymi ukazał się piękny tropikalny las, a na każdym drzewie tysiące kolorowych papug, które…

… niemiłosiernie darły dzioby – tak, to musi być birmańska odmiana aleksandretty! Szybka analiza kieszeni, nie mam właściwie nic, ale hola, nauczona wcześniejszymi doświadczeniami, przypomniała sobie o zaszytej w pasku stanika studolarówce. Kornelia wybiegła z budynku, przed nią rozciągał się z prawej strony dziki pas zieleni, z lewej zaś ośmiopasmowa droga szybkiego ruchu, bez zastanowienia skręciła w…

…leśną dziką dróżkę, po której pobiegła kilka metrów, gdy nagle jej oczom ukazał się przerażający widok: wzdłuz drogi, w odległości kilku metrów od siebie stały pręgieże, krzyże św Andrzeja, skórzane huśtawki, z doczepionym asortymentem biczy, batów i rózg, zupełnie jakby wstąpiła do ukrytego w dżungi królestwa Greya, ale w znacznie gorszym stanie, bo ze śladami krwi wokół instrumentów. ‘O Fuck’ – zaklęła po angielsku, ‘zła decyzja, zła decyzja… co robić, co robić”, myślała panikując, zwłaszcza, że w niedalekiej odległości usłyszała kroki i przyciszoną rozmowę. Postanowiła zejść ze ścieżki i ruszyła w gęsty las, kalecząc sobie…

… dłonie i przedramiona, bo na oślep odsuwała roślinność, której brzegi liści i kolce były bardzo ostre, szczególnie, że już zrobiło się ciemno. Wtem, z drugiej strony drzewa, za którym przycupneła, usłyszała szelest czyichś ruchów. Jestem zgubiona, pomyślała wyglądając i sprawdzając, kto się skrada, a to był nikt inny jak Darek, który w oczach miał strach, wręcz obłęd i dyszał, bo…

…myślał, że może być śledzony. Kiedy zobaczył Kornelię, szeroko się usmiechnął i przytulił ją do siebie z całych sił. Obydwoje poczuli niesamowitą potrzebę……

…odpoczynku po ostatnich wydarzeniach, które wykończyły Kornelkę fizycznie i psychicznie. Po krótkiej chwili, leżąc na miękkim podłożu z tropikalnych mchów, Kornelka zażądała od Darka wyjaśnień, bez oszukiwania, jak to się stało, że kilka dni temu przyleciała do Australii, a dziś zupełnie nieoczekiwanie znajduje się w południowoamerykańskiej dżungli, kim w tym wszystkim właściwie jest Darek i czym się zajmuje, w jakie problemy tym razem wpakowała się ona sama i pod jaki paragraf to podchodzi, a co za tym – idzie ile lat może za to dostać; kim była i co się stało z kobietą w czerwonym kapeluszu, która wyglądała jak bliźniacza siostra Kornelki, co z dzieckiem, i skąd ono w ogóle się wzięło w ramionach Darka? Darek czuł się przyparty do ściany, wiedział, że teraz już musi wszystko Kornelce opowiedzieć, więc wziął głęboki oddech i … 

… zanim cokolwiek zostało powiedziane, namiętnie ją pocałował. Kornelce zaszumiało w głowie, oddała pocałunek, i na kilka długich chwil zupełnie zapomnieli w jak niebezpiecznej sytuacji się znajdują. Pierwsza oprzytomniała Kornelia, ponieważ krócej znajdowała się w całej tej “farsie”, Darek natomiast…

… sprawiał wrażenie nie do końca przytomnego. Tak nie może być, pomyślała Kornelka, a jej głowę zaprzątała masa podejrzeń, bo w końcu zadała mu kilka zasadniczych pytań, a mężczyzna ewidentnie unikał odpowiedzi, usiłując ją pokonać jej własną bronią. – Tak nie może być – powtórzyła, wypowiadając tym razem na głos myśli i siląc się na rzeczowy ton – Trzymaj się ode mnie z daleka, dopóki…

… dopóki… – powtórzyła… “Hello, Kornelia” – usłyszała za sobą znajome przywitanie. W czerwonym kapeluszu stał “klon” Kornelki, trzymając za rękę dziecko z ogonem…

…”Bazyliuszu – rzekła kobieta do dziecka – idź się pobaw. Masz tu Bozon Higgsa w słoiczku, a mamusia w tym czasie porozmawia z państwem. Moi drodzy – spojrzała na nich poważnie, zaś chłopiec pobiegł i zniknął w bujnej roślinności – czas najwyższy, by…

 … wyjaśnić naszej drogiej Kornelii, co się tu właściwie dzieje. – Kornelka entuzjastycznie pokiwała głową, a “klon” kontynuował – Widzisz kochana – prowadzimy tutaj badania na temat stresu i w celu pozyskania materiału musimy czasem posuwać się do drastycznych metod – typu portal randkowy – bo badane osoby nie mogą być świadome badań – przez to wyniki mogłyby być przekłamane. Ja oczywiście wcale nie wyglądam tak jak ty – to przebranie. Mam nadzieję, ze nie masz nam za złe, że…

… cię tu ściągnęliśmy. Po czym zza pazuchy wyjęła 0,5 l polskiej wódki, 3 kielony, słoik ogórków kiszonych i…

… rozsiadła się obok Kornelki i Darka, mając najwyraźniej zamiar rozpocząć dłuższe opowiadanie. Mam nadzieję, że wybaczysz nam nasze niekonwencjonalne metody, ale dzięki nim masz szansę przejść do historii badań słynnego profesora Schwarzeneggera. Nie, nie chodzi o amerykańskiego aktora  i nie jest to żart, lecz…

…bardzo poważne badania, które przeprowadzamy na wszystkich kontynentach już od wielu, wielu lat. Niestety kilka dni temu zaczęło się to wielkie zamieszanie z Kolumbijczykami, którzy nie wiadomo dlaczego ubzdurali sobie, że chcemy przejąć ich biznes i zaczęli wtrącać się do naszych badań, straszyć i grozić, a dzisiaj posunęli się do tak daleko, że wzieli Cię za szefa mafii! Dlatego kochana, musisz natychmiast wyjechać- pociagnęła łyk wódki, zagryzła ogórkiem i wyciągnęła w stronę Kornelki paszport na imię Jane White- jeszcze dzisiaj masz lot do Słowenii, gdzie…

Cz.4

…odbierze cię z lotniska profesor Laszló Nagy i przetransportuje prosto do Pecsu. Darek oczywiście musi pojechać z tobą, ponieważ także jest teraz ścigany przez Kolumbijczyków, a poza tym potrzebujesz ochrony. Jest tylko jeden mały problem, ponieważ… 

… Kolumbijczycy zrobili ci zdjęcia i prawdopodobnie szukają cię już ich wszyscy specjalni “agenci” o szerokich karkach, dlatego musisz zmienić wizerunek. Co powiesz na blond, Jane White? – kobieta wyciągnęła z torby Zestaw Hardcorowego Fryzjera i wyglądało na to, że nie żartuje. Kornelia wahała się tylko chwilę, bo gdy zobaczyła nożyczki, próbowała negocjować wizytę u profesjonalnego stylisty, ale

… było za późno, jej długie loki miękko opadły na ziemię, a na pozostałościach pojawiła się farba mająca przeobrazić ją w platynową blondynkę. Rozdygotane ciało nie pozwoliło jej na ucieczkę, posłusznie siedziała i biła się z myślami, z jednej strony była przerażona i czym prędzej chciała znaleźć się w domu, z drugiej zaś zaintrygowała ją ta sytuacja i pomyślała, że warto odegrać rolę w tym teatrze, która prawdopodobnie poprowadzi ją ku wolności. Natłok jej myśli przerwało lekkie klepnięcie w ramię… 

…- odwróciła głowę i zdębiała, zobaczyła tatę, z którym nie miala kontaktu od 15 lat. – Witaj dziecko – usłyszała – cieszę się, że cię widzę, mam nadzieję, iż wybaczysz mi to wszystko, ale nie miałem innej możliwości, aby z tobą porozmawiać i cię zobaczyć.  Musisz wyjechać z Darkiem, ale za dwa tygodnie dołączę do ciebie, Joanna też będzie ze mną i bedziecie mogły się bliżej poznać.  Życzę ci więc miłej podroży i nie przejmuj sie zbytnio tym wszystkim, ja cię kocham i zawsze będę cię kochał. I tak, jak sie pojawił, zniknął w…..

… czeluściach dżungli, a zaraz za nim machając na pożegnanie podążyła nazwana Joanną “kopia” Kornelki, zgarniając po drodze chłopca z ogonem. Kornelia była już skrajnie wyczerpana nadmiarem informacji i wydarzeń kilku ostatnich dni i godząc się z tym, że nie prędko będzie dane jej zrozumieć, co tu tak na prawdę jest grane, czując, że nic innego już jej nie zostało, sięgnęła po flaszkę i pociągnęła zdrowego łyka, po czym nieco już bardziej rozluźniona powiedziała do Darka – “Nie licz na to, że coś się między nami wydarzy, zanim wyprowadzisz mnie z tej cholernej puszczy.” Zrezygnowany Darek spuścił wzrok, złapał Kornelię za rękę i dziarskim krokiem ruszył przed siebie, żeby…

…już trzy godziny później wejść na lotnisko międzynarodowe. Gdy wylądowali w Słowenii pomyślała, że wszystko poszło podejrzanie łatwo, nikt ich nie ścigał, nikt nie zatrzymał… nawet Darek jakby stracił nią zainteresowanie i całą podróż siedział zamyślony. W tym momencie, dosłownie wyrósł przed Kornelią wysoki mężczyzna w czarnym garniturze i okularach przeciwsłonecznych, machnął dziwną legitymacją i z bardzo sztucznym uśmiechem zaczął: “Pani Kornelio, panie Dariuszu, zapraszam ze mną, musimy….”

…uciekać. Współpracujemy z Europejkim Centrum Sejsmologicznym i dostaliśmy właśnie infromację, że dziś ma tu nastąpić poważne trzęsięnie ziemi, w związku z czym moim zadaniem jest jak najszybciej przemieścić Was w bezpieczne miejsce”. Kornelka pomyślała tylko, że  t a k i e   r z e c z y   to wszędzie, ale przecież nie w Słowenii, gdy nagle usłyszała przeraźliwy grzmot, dźwięk tłuczonych szyb w oknach, poczuła jak grunt wali jej się pod nogami i zobaczyła ogromny strop, który najpier spadał z sufitu prosto na nich, po czym przygniótł Darkowi… 

… stopę. Darek zawył z bólu i zaczął wyrzucać z siebie słowa w różnych językach. Kornelia zrozumiała kilka z nich i zdała sobie sprawę, że to zakodowana wiadomość wysyłana w jej kierunku. Używali tego kodu w podstawówce, kiedy udawali, że mówią w kilku językach. Teraz wiedziała, że Darek każe jej…

…ufać tylko i wyłącznie sobie samej, bo to co dzieje się wokół to zasadzka, z której on się już nie może wyplątać, ale ona jeszcze w nią nie do końca wpadła – słysząc to Kornelka z calej siły przywalila panu w garniturze walizką w głowę  i korzystając z jego oszołomienia dała susa w najbliższy korytarz – biegła teraz co sił w jej szczupłych nogach, potykając się o szczątki ścian i murów, uciekając przed opadającym stropem. Gdy dotarła do niewielkiego pomieszczenia gospodarczego z otworem wentylacyjnym w suficie i zamknęła za sobą drzwi, usłyszała potworny huk – to korytarz się zawalił blokując wejście.  Super – przynajmniej nikt tu mnie nie znajdzie, pomyślała Kornelka przeglądając zawartość podręcznej walizki, mogę teraz spokojnie…

…przejrzeć statusy na Facebooku i sprawdzić smsy; może nawet uda mi się złapać na skypie Szefa. Niestety, internet oczywiście nie działał, a bateria komórki była prawie wyczerpana. Udało jej się jednak odczytać ostatniego smsa: jezeli dotarłaś do Słowenii, to mamy jeszcze szansę na odzyskanie… W tym momencie komórka zamigotała, zakrztusiła się i całkiem zgasła, a do drzwi pokoju zaczął się ktoś gwałtownie dobijać.

… Otwór wentylacyjny był za wysoko, by móc z niego skorzystać, Kornelii nie pozostało więc nic innego, jak wyrzucić z siebie “kto tam?”, tym samym rozpoczynając dosyć abstrakcyjny dialog zakończony uchyleniem drzwi, za którymi rozpościerał się jeszcze bardziej abstrakcyjny widok. Pokryty kurzem Darek, trzymał w dłoni połowę swojej pokrytej kurzem stopy, z której wystawały resztki ścięgien, kości i gruzu pokrytego już nie tylko kurzem, ale też kroplami zastygającej krwi. Kornelia już miała zadać pytanie w stylu “czy stopa jest poręcznym narzędziem do odgruzowywania”, gdy jej wzrok opadł na podłogę, na której Darek stał obydwoma zdrowymi, niewybrakowanymi kończynami, z których jedna lekko świeciła i…

…i tym samy wprawiła Kornelię w totalne osłupienie, ale przyglądając sie uważniej dostrzegła,  że Darka stopa powleczona jest warstwą pyłu brokatowego, gdyż Darek, szukając jej, wdepnął niechcący w karton z ozdobami na choinkę,  a trzymając w ręce fragment modelu stopy, który znalazł przypadkiem chciał powiedzieć Kornelce, że tak oto wyglądała by jego własna stopa, gdyby się w porę nie odsunął spod spadającego stropu, gdy nagle za jego plecami usłyszeli głos dziecka – “czy możemy juz stad wyjść? – Jasne, wyjmij tylko tego pluszowego zwierzaka ze swoich spodenek, bo nosisz go tam i nosisz i wszyscy myślą, że jesteś dzieckiem z ogonem – odparł Darek uśmiechając się …

… do brzdąca. Kornelia patrząc na to wszystko z niedowierzaniem osunęła się na podłogę zakrywając rękoma twarz. Sama już nie wiedziała, czy ma śmiać się czy płakać, zaś chłopczyk widząc to, wyjął zabawkę tak, jak nakazał Darek, usiadł obok niej i z bardzo poważną miną powiedział…

“nie przestrasz się – zaraz znów urosnę”. Kornelka, nie wiedząc czy bardziej jest zdezorientowana ociekającym krwią modelem stopy trzymanym przez Darka, czy trzęsieniem ziemi na Słowenii, zobaczyła jak Bazyliusz otwiera słoiczek z zamkniętym bozonem Higgsa, po czym uśmiechnięty połyka zawartość. Bum! – przed jej oczami pojawia się rosły 19-latek z tym samym dyndającym tym razem z kieszeni pluszowym ogonem…

…który zakończony był złotym, niesamowicie mieniącym się kluczykiem. Kornelia jeszcze bardziej była zszokowana tym co widzi, bo przecież takie rzeczy nie są możliwe w realnym świecie, więc uszczypnęła się, pragnąc się obudzić z rzekomego snu, ale na marne – to się dzieje naprawdę. W tym momencie Bazylek podszedł do niej wręczając jej klucz mówiąc bardzo niskim, jak na 19-latka głosem,…

… “Dość sekretów. Najwyższa pora, byś poznała całą prawdę, choć ciężko będzie Ci w to uwierzyć. Chyba że czytałaś Mistrza i Małgorzatę?”. “To przecież moja ulubiona książka!” – pomyślała Kornelka i mimowolnie się uśmiechnęła, ale po chwili zamarła. Bazyliusz, ogon, Behemot, Woland, czarna magia, Bazyliusz, ogon, Behemot, Woland, czarna magia – nie mogła zatrzymać myśli i skojarzeń. Wtedy Bazyliusz podał jej klucz i powiedział tylko jedno zdanie:

“Szatanem jestem, lecz nic co ludzkie nie jest mi obce”, po czym zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Kornelia z niedowierzaniem spojrzała na Darka, który wciąż jeszcze połyskując brokatem chwycił ją za rękę i pędem wyciągnął na zewnątrz budynku lotniska, które w każdej chwili mogło runąć całkowicie. “Kornelia” – szepnął do niej zerkając za siebie, czy facet w garniturze przypadkiem ich nie śledzi i jednocześnie zaciskając jej dłoń z tajemniczym kluczem – “wiesz, że mnie trudno będzie wywinąć się z tego bagna, dlatego dla własnego bezpieczeństwa teraz musisz radzić sobie sama, a ja….

…mam zamiar dokończyć misję, zresztą nie mam innego wyjścia. „Kornelia, posłuchaj mnie uważnie: Musisz pojechać do Genui we Włoszech i spotkać się z pewnym Bułgarem o imieniu Trifon, bo tylko on potrafi nam pomóc. Zatrzymasz się w hotelu „President”, gdzie nasz bułgarski sojusznik ma swoje kasyno, ale pamiętaj, musisz być ostrożna, bo Trifon jest mało odporny na…

… takie urocze… blondynki – zakończył z uśmiechem i przepadł. Kiedy wreszcie dotarła do Genui, była wykończona – jednak samoloty są wygodniejsze od tradycyjnych metod podróżowania – a przecież, gdy ujrzała hotel, to zamiast ucieszyć się, że będzie mogła odpocząć, przeklęła w duchu: “w co ja mam się, u diabła, ubrać, żeby się nie wyróżniać?”. Hotel President był bowiem…

… 5-gwiazdkowym hotelem, w którym zatrzymują się zazwyczaj najbogatsi ludzie tego świata, a ona w swoich nieco obdartych i przykurzonych łachach wygląda raczej słabo. Nie myśląc za wiele, wdarła się tylnymi drzwiami do hotelu, złapała doniczkę z kwiatem i huknęła nią w łeb przechodzącego obok młodego boya hotelowego, po czym…

… wygrzebała mu z kieszeni pęczek kluczy. Wyszukała ten z napisem “przechowalnia bagażu” i ruszyła pędem do drzwi z tym samym napisem, w celu tymczasowej “pożyczki” jakiegoś przyzwoitego ciucha. Znalazła się wśród toreb i walizek gości hotelowych, gdy nagle jej wzrok przykuła… 

…mała czarna z kolekcji Bottega Veneta: Hell Yeah, o takiej od dawna marzyłam! Przebrana już rozglądała się (ledwo stojąc w 12 cm również pożyczonych Louboutinach) za drogą do kasyna, jednak spokoju nie dawał jej dziwny zapach wymiocin parujących z sukienki, ktoś tu się nieźle bawił – pomyślała. Nagle poczuła zimny i mocny uścisk na ramieniu oraz znajomy głos z charakterystycznym hiszpańskim akcentem mówiący: Buongiorno ragazza da mafiosa, znów się spotykamy w jakże miłych okolicznościach…

Cz.5

… choć tym razem nie pachniesz jak kwiat róży… Hugo, delikatny albinos o aparycji elfickiego anioła posłał Kornelce porozumiewawczy uśmiech, szturchnął ją w bok i podśmiechiwał się jeszcze chwilę z jej mało wiosennego zapachu i planu podboju kasyna Presidenta w zwyczajnie zarzyganej sukience. “Chodź, metka to nie wszystko – idziemy na zakupy! Musisz w końcu wyglądać olśniewająco, umówiłem cię na spotkanie z Trifonem za dwie godziny, będziesz udawać trzecią siostrzenicę kuzynki babki hrabiny D’Estrogen-Masochianti, z którą miał zjeść wieczorną kolację”.

… I tu się dopiero zaczęła piękna bajka dla Karnelii, poniewaz już bardzo, ale to bardzo dawno nie miała na sobie tak “dobrych ciuchów, tak rewelacyjnie “zrobionych” włosów, no i oczywiście cudownego make-upu!!!! Wchodząc do hotelowej restauracji, nie musiała udawać żadnych siostrzenic kuzynek babki hrabiny itd, ponieważ czuła się sama jak hrabina, co potwierdzali wzrokiem wszyscy, których mijała, a nieszczęsny Trifon prawie spadł z krzesła, gdy ją zobaczył,  nie spodziewał się bowiem tak olśniewającej piękności…

… wśród dość wiekowej klienteli hotelowej restauracji. Wszystkie “wybotoksowane” i pod-liftowane piękności , których średnia wieku oscylowała wokół pięćdziesiątki, patrzyły na Kornelkę silnie emanując zawiścią, a towarzyszący im mężczyźni zamarli na chwilę z widelcami w połowie drogi ku otwartym już ustom.  W sumie wyglądało to bardzo śmiesznie i Kornelka poczuła, że …

..mogłaby sie do tego przyzwyczaić. Od razu wiedziała, że jedyny mężczyzna, który nawet na sekundę nie spojrzał w jej stronę był tym, którego szukała i przeszył ją dreszczyk… Pomyślała, że tajemniczy Bułgar był bardzo atrakcyjnym facetem, któremu będzie się ciężko oprzeć, jeśli..

 … kiedyś zrezygnuje ze złotych zębów, które wypełniały całą górną szczękę, co mogła zauważyć, kiedy niechętnie się z nią przywitał…

– Co ja tutaj robię, mam tego naprawdę serdecznie dość – pomyślała i odezwała się do swojego towarzysza – Sorry kolego, nie wiem o co tu chodzi, ale nie mam czasu na takie głupoty, więc daj mi już proszę ten bilet, który chowasz w kieszeni i wezwij mi taksówkę na lotnisko. Zgrabnym ruchem wyciągnęła bilet z dłoni mężczyzny i zanim ktokolwiek coś powiedział, wyszła z budynku, zbiegła po schodach, wsiadła do taksówki, która podwiozła ją pod same schody Dream Linera odlatującego do Warszawy i zajęła miejsce w samolocie obok…

… Diesla żywcem wyciągniętego z “Szybkich i wściekłych”. Popatrzyła na niego zdumiona i nie tracąc werwy (w związku z wyglądem) zapytała piękną angielszczyzną czy nie potrzebuje towarzystwa w stolicy jej rodzinnego i ulubionego kraju. O raju, dziewczyny się posikają, jak się dowiedzą z kim będę hasać między…

… świątecznymi straganami. Jednak zbyt zmęczona zasnęła zaraz po starcie i obudziła się dopiero gdy stewardessa mowiąca: “Proszę Pani, wszyscy już wysiedli, dolecieliśmy do Warszawy” szturchęła ją w ramię. Szybko zerwała się na nogi i pobiegła…

… do toalety, gdzie dyskretnie i z wielką ulgą kilkakrotnie zwymiotowała. Kornelka pomyślała, że nie może więcej ukrywać swojej tejemnicy, bo nikt już się nie nabierze, że powiększający się brzuch to przez jej skłonność do batoników Milka Tender, a jej czarujący wygląd to zasługa nie tylko tej małej czarnej z kolekcji Bottega Veneta, ale przede wszystkim jest on zasługą niezwykłego blasku i ciepła, jakim emanuje kobieta ciężarna. W tym momencie zdecydowała, żeby pieprzyć te wszystkie misje, wojaże i lekkomyślne eskapady, bo czas najwyższy zająć się sobą i rozwijającym się pod jej sercem dzieckiem, którego ojciec… 

….i tak przez dłuższy czas sie nie dowie, ze został ojcem. Teraz jak najszybciej muszę do domu – poproszę Krolowej Marysienki 38 – zwróciła się do taksówkarza  wsiadając do pierwszej taksowki. Siedząc na tylnym siedzeniu nareszcie mogła sprawdzić zawartość podrecznej walizki, która cały czas towarzyszyla Korneli w jej podroży. Nie wierzyła w to, co zobaczyła –  parę sztuk męskiej bielizny i para koszul, pod którymi całe dno wyłożone było obligacjami na okaziciela na sumę 50 tys Euro, a każdy stos owinięty był banderolą, na której widniała pieczęć lakowa z odciśniętym heraldycznym symbolem lilji, Fleur de lis; przypomniała sobie z uczelni, wstrzymała z wrażenia oddech i pomyślała o Merowingach i ich następcach, których lilja…

…dumnie widniała na piersi jej harcerskiego mundurka, a przecież to właśnie w harceskiej drużynie poznała Darka. „Kierowca mógłby odebrać ten telefon”, pomyślała Kornelka, której dzwoniło w uszach od tego irytującego dźwięku, otworzyła oczy, rozejrzała się wokół siebie i zdała sobie sprawę, że jest w pokoju hotelowym w Bankoku, gdzie spędziła noc z powodu awarii samolotu, a dzwoniący telefon to po prostu budzik. Zaczęła się śmiać jak szalona, bo nie spodziewała się, że zbliżające spotkanie z Darkiem wywoła u niej aż takie reise fiber…

…że śniły jej się podróż samolotem, Warszawa i walizka pełna pieniędzy, a tymczasem trzeba dopiero dotrzeć na lotnisko. Zaraz, zaraz… ale czy ciąża to też wymysł jej przeciążonego stresem umysłu (no tak, badania, ojciec, puszcza tropikalna i dziecko z ogonem)? Kornelka, postanowiła szybko ubrać się, żeby przed odlotem wpaść jeszcze do apteki i po dosłownie piętnastu minutach była już w holu hotelowym i swoim stanowczym, długim krokiem zmierzała do wyjścia…

 …stamtąd, by przypadkiem nie wpaść na tego przystojnego, wytatuowanego striptizera, który stał przy recepcji, tego z którym ostatnio o mało … – nie, nie Kornelia, nie teraz! – pomyślała,  zamykając się szybko w wc i siusiając na pasek testu ciążowego  i rozmyślając, co jeszcze mogłaby zrobić z takim mężczyzną. Rozmarzyła sie tak bardzo, że nawet nie zauważyła, kiedy minęły te najważniejsze 3 minuty, a gdy spojrzała na test, wyrwana z obłoków i zobaczyła dwie kreski poczuła….

… przerażenie, ale i ulgę. Teraz mogło się spełnić to, o czym marzyły wszystkie wyrośnięte pannice w jej wieku – biały, wystrojny ślub, ukochany mąż przy boku, piękna fotografia rodzinna z dzieciątkiem pośrodku, ale przecież to nie ja – pomyślała – miałam zdobywać świat, miałam zostać kimś, odkrywać nieodkryte lądy, to się nie może tak skończyć! Ale czemu skończyć – gdzieś z boku wydobył się inny głos- przecież z dzieckiem też można podróżować …

…wystarczy odczekać kilka lat i malucha będę mogła zabrać na mniej męczące wyprawy, potem przerwa na edukację kilkanaście lat, no ale zawsze zostają dwa miesiące wakacji – uśmiechnęła się do siebie. Kornelka zdziwiła się jak w ciągu kilku minut można zupełnie przewartościować cały swój świat, bo w tej chwili zaczęła analizować swoją sytuację; właśnie jest w drodze do Darka, swojej “pierwszej miłości” z podstawówki – kurcze, podstawówka była całe wieki temu, byliśmy dziećmi, przecież ja do niego nic nie czuję prócz sentymentu, powinnam wrócić do Polski i powiedzieć o dziecku Adamowi! Jak się dowie, nie odpuści, mimo wszystko to dobry i odpowiedzialny człowiek, a że pakuje się ciągle w kłopoty z powodu swojej pasji podróżniczej to inna sprawa… 

… ale ona przeciez sama nie jest lepsza, oboje pasują do siebie, nie będzie im w życiu nudno, tylko jak mu to powiedziec? Tymczasem spotka się z Darkiem i dokończą to, co zaczęli,  tylko czy ma na to ochotę?  Zaczyna ją to denerwować,  może zmienić plany i od razu wrócić do domu, a może tato ma coś ciekawszego do zaoferowania, jak to było przed 15 laty? Zastanowiła sie chwilę i ….

… postanowiła zrobić to, co robi zawsze kiedy nie jest pewna następnego kroku – sięgnęła do portfela po monetę i powiedziała szeptem: reszka powiem Adamowi, orzeł nie powiem. Cały urok sposobu z rzuceniem monety tkwił zawsze w tym, że jak tylko szybowała w górę, Kornelka nagle zdawała sobie sprawę, za którą opcję trzyma kciuki, a jak wypadła ta druga, to odczuwała żal.  W głębi duszy wiedziała przecież, że zna odpowiedź. Wzięła głęboki oddech, chuchnęła na pięciozłotówkę życząc jej szczęścia, zdecydowanym ruchem rzuciła ją w górę i poczuła, że …

… tym razem nie może oddawać swojej przyszłości w ręce ślepego losu. Jest dorosłą kobietą, więc czas na wypicie piwa, które sama naważyła.  Złapała monetę w locie, chwycila telefon i wybrala numer telefonu do Hugo.“Najpierw dokończę jedno, a później zacznę myśleć o dwóch kreskach na teście” – pomyślała.  Po kilku sygnałach usłyszała miły, kobiecy głos w sluchawce. “Halo Hugo?” -Kornelka powiedziała głosem pełnym zdziwienia. “Nie. Rozmawiasz z….”

… Głos Kornelki załamał się. Słuchawka opadła na ramię i nie słyszała już słów kobiety, zresztą nie miało już to najmniejszego znaczenia, albowiem uświadomiła sobie, że … 

JAK ZAKOŃCZYŁA SIĘ HISTORIA KORNELKI?

Czekamy na Wasze propozycje zakończenia opowiadania. Zakończenie nie powinno mieć więcej niż 5 zdań. Spośród Waszych propozycji wybierzemy jedno, najciekawsze, a jego autorka/autor otrzyma Kalendarz Polki na 2017 rok! Propozycje możecie wpisywać w komentarzach pod tym postem lub pod wpisem na naszym FP dotyczącym konkursu. Zapraszamy!

Jeśli wpiszecie zakończenie w komentarzu poniżej – pamiętajcie o podanie adresu mailowego.

Termin – 2 października.

Share: