CIEKAWOSTKI

NIEZNANE PIERNIKOWE MIASTO

Pochodzenie zobowiązuje, więc jako była obywatelka najsławniejszego piernikowego grodu w Polsce, podejmuję się niniejszym krótkiego opisania pewnego miasta w Niemczech także słynącego z tego przysmaku. Wielu z Was pewnie od razu pomyślało o Norymberdze, mieście, które cieszy się chyba najlepszą piernikową sławą, tutaj jednak postanowiłam wszystkich zaskoczyć. Dziś zapraszam was do niewielkiego miasteczka Pulsnitz, położonego w Saksonii, niedaleko Budziszyna i Drezna. Choć miasto liczy sobie tylko 8.000 mieszkanców, możemy w nim znaleźć wiele ciekawych miejsc do zwiedzenia. Biegnie przez nie również trasa rowerowa, którą podążałam tego lata razem z moim niestrudzonym mężem. Polecam wizytę w Muzeum Miejskim, wypicie kawy bądź piwa na malowniczym rynku, odwiedzenie późnogotyckiego kościoła Św. Mikołaja oraz tzw. ogrodu biblijnego, czyli miejsca gdzie posadzono rośliny, wymienione na kartach Biblii. Jako ciekawostkę dodam, że pierwotna nazwa tej miejscowości brzmiałą Polsnica, ponieważ była to dawna osada Serbołużycka. Później nazwa została zgermanizowana, aby zachować się do naszych czasów w czysto niemieckim brzmieniu podanym powyżej.

Jadąc do Pusnitz nie miałam pojęcia, że wypieka się tutaj pierniki już od 1558 roku, co zostało ustanowione specjalnym przywilejem. W wieku XVII doszło nawet do słynnej “Kłótni Piernikowej”, tzw. ,„Pfefferkuchenstreit“, pomiędzy Pulsnitz a Kamenz, kiedy Kamenz zarzuciło dwóm domom piernika sprzedaż ich produktów poza obszarem miasta  skandal jak na tamte czasy, jak się bowiem dowiedziałam, miasta mogły prowadzić taką sprzedaż tylko w wyznaczone dni). Kłótnię zażegnano dopiero po dwóch latach przed sądem. Co ciekawe, Toruń jest związany z Pulsnitz poprzez osobę Tobiasa Thomasa, który w 1745 roku powrócił ze swojej wędrówki z Torunia do Pulsnitz właśnie, które było jego rodzinnym miastem. Wraz z nim pojawiły się w miasteczku nowe przepisy na pierniki oraz nowe sposoby ich wypiekania. Posługując się dzisiejszym językiem można powiedzieć, że Pan Thomas był szpiegiem przemysłowym i wyjawił toruńskie tajemnice swoim ziomkom w Saksonii. Nie mam mu tego jednak za złe, ponieważ dzięki temu zabiegowi sława mojego miasta i jego pysznych pierników rozprzestrzeniła się na nowym obszarze. Traktuję więc to “przekazanie wiedzy” jako swoistą reklamę dla wyrobów toruńskich, zaś ich wypiek na toruńską modłę, jako kontynuację naszych tradycji na ziemi niemieckiej. Inną cechą łączacą oba miasta, jest obecność miejsca, gdzie można dowiedzieć się nieco więcej o historii, recepturach i wypieku pierników. W Toruniu jest to Żywe Muzeum Piernika, zaś w Pulsnitz Pfefferkuchen-Schauwerkstatt.

W dzisiejszym Pulsnitz, mamy kilka domów piernika m.in. Pfefferküchlerei Hermann Löschner trudniący się wypiekiem od 1813 oraz Pfefferküchlerei E.C. Groschky, którego tradycja sięga 1825 roku. Inną znaną piekarnią jest Pfefferküchlerei Max Spitzer (od 1920), której wyroby można kupić bezpośrednio na rynku. Ten mały sklep zachwyca swoją bogatą ofertą. Stałam tam kilka dobrych minut i nie mogłam podjąc decyzji, co kupić, ponieważ wszytkie słodkości kusiły jednakowo. Co ciekawe, większość piekarni z Pulsnitz sprzedaje swoje specjały również poprzez sklepy internetowe. Więc nieważne gdzie mieszkacie, piernikowe cuda mogą trafić także do waszych domów. Jako osoba rozkoszująca się smakiem pierników o każdej porze dnia i roku wiem, że Pulsnitz zagości na mojej prywatnej mapie miejsc wartych ponownego odwiedzenia.

Justyna / MORE MALTA

TagsNIEMCY
Share: