Znacie to uczucie poddenerwowania i napięcia przed podróżą? Wtedy, kiedy jakiś głos z tyłu głowy każe Wam się czwarty raz upewnić, czy spakowaliście paszport i okulary przeciwsłoneczne, i czy na pewno bilet lotniczy jest zabukowany na odpowiedni dzień? Niemcy mają na to uczucie specjalne określenie – Reisefieber. Dosłowne tłumaczenie to „gorączka podróży”, i to chyba dość dobrze oddaje znaczenie tego słowa. W końcu zachowujemy się wtedy zazwyczaj prawie jak w gorączce, sprawdzając kilkakrotnie najmniejsze szczegóły!

Co ciekawe, słowo Reisefieber zagnieździło się na stałe w niektórych regionach Polski – szczególnie na Śląsku, gdzie przyjmuje czasem spolszczoną pisownię „rajzefiber”. Czy to znaczy, że Polacy również zaczynają się aż tak stresować podróżą, że potrzebują na określenie tego stanu osobnego słowa?

 

Karolina /Szwajcaria / Konfabulacja

Share: