Przebywając w Niemczech, wcześniej czy później traficie na Kreislauf. I jak już się z nim spotkacie, tak prawdopodobnie szybko się go nie pozbędziecie. Kreislauf bowiem jest wszechobecny i przybiera wiele twarzy. Czasami można odnieść wrażenie, że to jakaś potworna choroba narodowa…

Właściwie Kreislauf to obieg, cykl, ale także układ krwionośny (niem. Blutkreislauf). W takim znaczeniu jest to określenie używane w medycynie. Lekarze znają wiele chorób układu krążenia i różnie nazywają problemy z krwiobiegiem, odpowiednio do schorzenia. Ale przeciętny Niemiec przypuszczalnie o wiele częściej używa tego słowa, co nie znaczy jednak, że aż tyle osób cierpi na poważne choroby układu krążenia.

Stwierdzenie Ich habe Kreislauf, co przetłumaczone na polski dosłownie znaczy Mam krążenie, brzmi wprawdzie złowieszczo, odnosi się jednak do całej gamy różnorakich symptomów, które tak od razu śmiertelne nie są (choć z czasem takowymi stać się mogą). Określenie to obejmuje takie dolegliwości jak ból głowy, osłabiona kondycja, zawroty głowy, przemęczenie itp. Zamiast więc dokładnie mówić, co komuś dolega, wrzuca się to do jednego worka z nazwą: Kreislauf. I koniec dyskusji.

Matti / Niemcy /Obieżyświatka  

Share:
  • To coś, jak polskie ciśnienie 😉 co by nie było -wina ciśnienia!