SŁOWNICZEK

NIEMIECKI SŁOWNICZEK PODRĘCZNY

Znacie uczucie permanentnej dysocjacji między życzeniami a życiem? Uczucie cierpienia w obliczu świata, który nie ma zamiaru choć trochę wyjść naprzeciw naszym oczekiwaniom? Diagnoza: Weltschmerz!

Weltschmerz często idzie w parze z tęsknotą za czymś, co jest daleko lub minęło i nie ma możliwości, żeby wróciło. Ta wspaniała dziewczyna, z którą chodziliście na studiach? Te niezapomniane imprezy na osiemnastkę? Ten jedyny w swoim rodzaju urlop z plecakiem? Kojarzycie? Jeśli tak, wprowadźcie do waszego słownika słówko Sehnsucht.

Każdy z nas zna kogoś, kto włazi na czubek skały, staje na skraju przepaści żeby zrobić najlepsze selfie galaktyki, a w Polsce z radością przechodzi przez pasy, nie spoglądając ani w prawo, ani w lewo. To ktoś zmęczony życiem, czyli lebensmüde.

Trzydziestka na karku, a partnera ani widu, ani słychu? Czterdziestka zbliża się wielkimi krokami, a podróż życia rozpłynęła się między pracą, domem i dziećmi? Nie bójcie się, wszyscy to znamy – Torschlusspanik dopadnie każdego z nas. Dosłownie to “panika przed zamknięciem bramy”, a pochodzi od średniowiecznego zwyczaju zamykania bram miejskich na noc.

Dostaliście się do finału Idola albo ukończyliście Iron Mana? Polacy mają wtedy swoje pięć minut, a Niemcy całą godzinę, do tego gwiezdną, czyli Sternstunde.

Nielubiany sąsiad, zatrzasnął sobie drzwi, a denerwująca znajoma poślizgnęła się na skórce od banana? Czujecie wtedy takie malutkie, głęboko schowane uczucie satysfakcji, które, jeśli się tylko na to pozwoli, ogarnie całe serce? Diagnoza: Schadenfreude!

Od 1 stycznia będę chodzić na siłownię! Jutro posprzątam piwnicę! Nie będę jeść słodyczy! Wszystko byłoby proste, gdyby nie ten złośliwy świński pies, który mieszka gdzieś w nas. Poznajcie, przedstawiam wam: der innere Schweinehund!

Sielanka we dwoje, pełne miłości spojrzenia, ogień trzeszczy w kominku, wy patrzycie sobie w oczy i rozkoszujecie się waszą Zweisamkeit.

Genießen – to taki czasownik, który kojarzy się tylko z pozytywnymi przeżyciami. Tym momentem, kiedy wgryzacie się w Magnum, kiedy leżycie na plaży i rozkoszujecie się słońcem albo gdy się świetnie bawicie.

Basteln – na tym słowie wyłożył się na pewno każdy polski rodzic, mieszkający w Niemczech, bo jak szybko w jednym słowie ująć całokształt wszelakich prac ręcznych od wycinania, po lepienie z plasteliny? No właśnie? Dlatego bez większych wyrzutów sumienia wszyscy ze swoimi dziećmi bastlują.

Pozostańmy w temacie dzieci, tym razem przedszkolaków. W Niemczech dzieci przychodzą do przedszkola, siadają w kółeczku, śpiewają powitalną piosenkę, a czasami opowiadają jakąś ciekawą historię. Ta codzienna rutyna to słynny Morgenkreis, czyli poranne kółeczko.

Odliczacie dni do urlopu na Bora-Bora, przestępujecie z nogi na nogę z niecierpliwości? Nic prostszego – to Vorfreude!

Macie dość szefa, pracy, rodziny, codziennej rutyny, marzycie, żeby wyjechać na koniec świata? Jesteście urlaubsreif, czyli dojrzeliście do urlopu tak bardzo, że jak zaraz nie wyjedziecie, oszalejecie.

Siedzicie nad globusem i spoglądacie na Honolulu albo Przylądek Dobrej Nadziei, najchętniej spakowalibyście manatki w trzy sekundy i tam byście pojechali? Diagnoza: Fernweh!

Ktoś wpadł na idiotyczny pomysł, tak głupi, że śmieszny? Taki pomysł mógł powstać tylko po kilku głębszych? No właśnie, to Schnapsidee!

Chcieliście kiedyś poprawić coś, co wydaje się idealne? Nadać temu ostatni szlif? Ten moment, gdy rezultat był idealny, ale brakowało jednej małej kropeczki? Delikatnie ją dodaliście i wszystko diabli wzięli? Verschlimmbessern to taki elegancki czasownik, który opisuje to, co udało się wam osiągnąć, czyli poprawić na gorsze.

Jedząc słodycze, można w Niemczech dorobić się dwóch rodzajów tłuszczyku. Jeśli zajadacie chandrę i problemy, zakończycie z Kummerspeck, a jeśli jesteście smakoszami pączusiów i czekoladek, to pracujecie na Hüftgold, czyli sztabki złota, które zalegają na biodrach.

Znacie takie osoby, które na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie aniołka, a za uszami mają tyle, że lepiej nie pytać? W Niemczech tacy delikwenci są scheinheilig.

Sąsiad od godziny puszcza non-stop „Koko Koko Euro spoko“ i ten szczyt polskiej muzyki rozrywkowej nie wychodzi wam z głowy przez następne 24 godziny? Niemcy w takim wypadku mają robala w uchu – czyli Ohrwurm.

A na koniec moje ulubione niemieckie słowo. Szef zlecił wam bzdurne zadanie. Coś, co jest zupełnie niedorzeczne, a załatwiając je, na pewno czeka was blamaż. Otóż nie ma potrzeby się za niego wstydzić, najwyższy czas odpuścić sobie fremdschämen!

 

Ania / Portugalia / Mój mikrokosmos

 

 

Share: