Na językowych manowcach, czyli język serbski dla początkujących

Na językowych manowcach, czyli język serbski dla początkujących

Największy reformator języka serbskiego, żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku Vuk Stefanović Karadžić obrał sobie za cel tak przekształcić pisownię i gramatykę, aby była ona łatwa i zrozumiała dla wszystkich warstw społecznych. Wprowadził więc nie tylko złotą zasadę znaną współcześnie przez każdego dorosłego i każde dziecko, brzmiącą: pisz tak, jak mówisz, a czytaj tak, jak jest napisane, ale i nowe litery, dzięki którym niepotrzebne jego zdaniem znaki, zostały zredukowane do minimum. Mimo rzekomej prostoty języka serbskiego, jako osoba ucząca go już od ponad 10 lat, muszę przyznać, że może on przysporzyć wielu trudności.

Nie zaskoczę nikogo informacją, że język serbski, należący do grupy języków południowosłowiańskich, jest spokrewniony z naszą mową ojczystą. Niech się jednak nikomu nie wydaje, że to pokrewieństwo sprawi, iż dogadamy się w Serbii bez najmniejszych problemów. Wręcz przeciwnie. Chciałabym opisać  tutaj kilka pułapek językowych, które mogą prowadzić do śmiesznych, ale i żenujących sutuacji.

Pozwolę sobie rozpocząć historią, która przydarzyła się mojemu nieżyjącemu już niestety wykładowcy, Serbowi, w czasie jego pierwszej wizyty w Polsce. Były to lata 70., a on z grupą aktorów miał dać przedstawienie we Wrocławiu. Był wtedy młody i wydawało mu się, że polski to prawie serbski, z kilkoma małymi wyjątkami w wymowie. Rzeczywistość miała zweryfikować ten pogląd.  Usiadłwszy w restauracji, pewni siebie i uśmiechnięci aktorzy otworzyli jadłospis. Wertując strony, wzrok jednego z nich padł na dania z drobiu.  W oczach miał przerażenie. Oto w karcie dań, czarno na białym, zobaczył pieczone kurczę. Poinformował o tym zdegustowanych kolegów, zabrali rzeczy i czym prędzej oddalili się od miejsca serwującego TAKIE specjały. Dlaczego padł na nich blady strach? Otóż w języku serbskim kurče to wołacz od słowa kurac, oznaczającego męski organ płciowy. Nic więc dziwnego, że towarzystwo nie miało ochoty na ten przysmak, na dodatek pieczony i serwowany z młodymi ziemniaczkami. Skandal! To tylko jeden przykład z szerokiej gamy czekających na nas tzw. fałszywych przyjaciół.

Kiedy pierwszy raz pojechałam na Bałkany, a moja znajomość serbskiego była wtedy na bardzo podstawowym poziomie, sama siebie zapędziłam w labirynt językowej niepoprawności. Jedyne co chciałam powiedzieć, to fakt że wybieram się do miasta pieszo (serb. peške), pomyliłam jednak jedną literę i na końcu dodałam a. Przez to niewielkie przecież potknięcie, poinformowałam zebranych, że rolnik iść miasto (serb. peška, to rolnik).

Nie było to jednak moje ostatnie starcie z tym słowem. Jakiś czas później chciałam komuś powiedzieć, że mój pradziadek był rolnikiem. Niestety znów pomyliłam jedną literę i oto wszyscy dowiedzieli się o rzekomym homoseksulaliźmie mojego przodka (mowa potoczna, serb. peško, oznacza homoseksualistę). Śmiechom i żartom nie było końca, ja natomiast od tego czasu staram się nieco ostrożniej dobierać słowa.

To jednak jedynie wierzchołek góry lodowej. Weźmy np. tak niewinne słowo jak jagoda, wymawiane nawet w podobny sposób, oznacza w Serbii nic innego lecz truskawkę. Innymi słówkami, które mogą wprowadzić w błąd są pijaca – targ –oraz pijanica – pijak. Ileż to razy mówiło się o kimś, że jest strasznym targiem. Moim ulubionym określeniem w języku serbskim pozostaje jednak dupka, co oznacza kojec, jednak, co ciekawe, kiedy użyjemy tego słowa w formie podstawowej, a nie jako zdrobnienia, będzie miało to samo znaczenie, co w j. polskim.  

Nawiązując do śmiesznego dla użytkowników języka polskiego słownictwa, chciałabym polecić Wam pewne miejsce w Belgradzie. Chodzi o półwysep, będący wcześniej wyspą, o wdzięcznej nazwie Ada Huja (dosłownie szeleszcząca wyspa). Ada Huja to obszar przemysłowy, ma tutaj siedzibę wiele firm. Z drugiej strony porasta ją również w dużej mierze las, w którym często spacerują miejscowi. Ada Huja posiada także promenadę spacerową, gdzie latem można napotkać tłumy uciekających przed skwarem nad Dunaj mieszczuchów, interesujące kawiarnie z tradycyjnymi serbskimi i międzynarowoymi potrawami oraz największy w Belgradzie tor gokartowy.

Warto zaznaczyć, że Serbowie są bardzo gościnnym narodem i nie tylko szybko wybaczają pomyłki językowe, ale i w ramach pomocy lingwistycznej zapraszają wszyskich zagubionych w meandrach ich języka na kieliszeczek rakiji.  Podobno nie tylko dobrze działa na trawienie, ale i polepsza zdolność konwersacji w obcym języku.

O AUTORCE
Justyna Michniuk

Justyna Michniuk

Autorka tekstów

Dobra przyjaciółka powiedziała o niej kiedyś, że jest białoruską góralką z Mazur. Ten oksymoron najlepiej opisuje jej skomplikowaną osobowość i nieposkromiony charakterek, jaki odziedziczyła po przodkach. Uwielbia czytać, pisać oraz podróżować. Ceni sobie dobre jedzenie, obowiązkowo w towarzystwie kieliszka wina. Wierzy w miłość i przyjaźń. Bywa niepoprawną idealistką i romantyczką. Zawodowo pracuje w handlu zagranicznym oraz jako wolny autor. Główne pola jej zainteresowań to Serbowie Łużyccy (mniejszość narodowa w Niemczech i jednocześnie najmniejszy słowiański naród bez własnego państwa), folklor Żywiecczyzny oraz Malty oraz historia Żydów w Polsce i w krajach b. Jugosławii. Cały czas musi być czymś zajęta i nie ma w jej słowniku pojęcia NUDA. Gdyby mogła, chciałaby być w kilku miejscach jednocześnie. Jej największym niespełnionym marzeniem jest podróż koleją Transsyberyjską.

Dodaj komentarz

Twój email nie będzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.